Przejdź na stronę główną Interia.pl

Odwrócona przepaść między płciami

Pod koniec roku, ciężar większości rozmów o statusie kobiet - przynajmniej w Stanach Zjednoczonych - przeniósł się z problemu braku władzy i różnicy w sytuacji płci na omawianie trendu, w którym młode, samotne kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni oraz pojawienie się kobiet - żywicieli rodzin.

Istnieje tak wiele poglądów i teorii próbujących tłumaczyć te zjawiska, niektóre bazujące na niezależnych badaniach, inne na osobistym doświadczeniu, a jeszcze inne na mieszance obu tych rzeczy, że otrzymujemy mylący, czasem prowokacyjny, a także przeczący sam sobie obraz sytuacji.

Reklama

Po pierwsze młode kobiety dzisiaj - i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych - szybko zmierzają ku temu, by zlikwidować różnice w płacach, a w niektórych przypadkach już to zrobiły. Coraz później wychodzą za mąż, lub nie robią tego wcale. Nie potrzebują już mężów, by mieć dzieci lub wcale nie chcą dzieci (w USA 40 proc. dzieci rodzących się każdego roku to dzieci samotnych kobiet).

Kobiety wyprzedzają mężczyzn w edukacji (w zeszłym roku 55 proc. absolwentów wyższych uczelni w Stanach Zjednoczonych stanowiły kobiety). A badania wskazują, że w większości amerykańskich miast, bezdzietne, samotne kobiety poniżej 30. roku życia zarabiają 8 proc. więcej niż ich męskie odpowiedniki - Atlanta i Miami przodują w tej kwestii z różnicą 20 proc. I chociaż badanie przeprowadzone na dwóch tysiącach społeczności przeprowadzono tylko w Stanach Zjednoczonych, jego wyniki potwierdzają światową tendencję.

Pojawienie się tej grupy dobrze zarabiających młodych kobiet i rosnąca liczba damskich żywicieli rodzin zmienia relacje płci, zmienia reguły dobierania się w pary, pobierania się i macierzyństwa, tworząc nowy konflikt płciowy, definiując od nowa słowo "żywiciel rodziny" i przecierając szlaki kobietom, by przejęły męskie role społeczne.

To zjawisko otrzymało nazwę odwróconej przepaści płciowej.

Coraz więcej kobiet, choć w żadnym wypadku nie jest to jeszcze większość, przynosi do domu większe pensje, podczas gdy mężowie czy partnerzy przejmują kolejne obowiązki na domowym froncie.

To odwrócenie ról, ewoluujące w ostatniej dekadzie, bardzo często wiąże się z pewnym piętnem społecznym. - Wiele par dobrze się dostosowuje do nowej sytuacji i nie ma z nią problemu, ale dotyka ich sprzeciw przyjaciół, rodziny, teściów, a czasem tradycje religijne - tłumaczy Liza Mundy, członkini New America Foundation i autorka nowej książki "Bogatsza płeć: jak nowa grupa kobiecych żywicieli rodzin zmienia seks, miłość i rodzinę", która zostanie wydana w marcu.

Piętno, czasem subtelne, czasem jawne, podważa stosunki między dobrze zarabiającymi kobietami i ich mężami czy partnerami, którzy zarabiają mniej lub są "domowymi mężami", i sieje spustoszenie w randkowaniu, jak powiedziała mi Mundy.

Pisarka spotkała kobiety, odnoszące sukcesy zawodowe, które boją się, że to odstrasza mężczyzn, w związku z tym stosują różne strategie, by zmniejszyć swoje dokonania. Jedna nosi ze sobą tylko banknoty o małych nominałach, by płacić za napiwki, drinki, parking i inne randkowe wydatki, zamiast korzystać ze swojej złotej karty kredytowej.

- Niektóre z tych kobiet dostały nauczkę i wiedzą już, że idąc do baru lepiej kłamać na temat swojej kariery zawodowej - mówią, że są kosmetyczkami lub nauczycielkami muzyki, a nie konsultantkami IT czy prawniczkami - opowiada Mundy.

Zasób mężczyzn na ich poziomie jest coraz mniejszy, w związku z czym niektóre młode kobiety popełniają małżeńskie "mezalianse", jednak są też takie, które wsiadają do samolotu na "randkowe wycieczki" do miast takich jak Nowy Jork, San Francisco czy Boston, gdzie męski rynek jest bardziej obiecujący.

Co wyniknie z tego nowego porządku świata? - Wydaje mi się, że kobiety będą musiały porzucić tradycyjny, feministyczny sposób myślenia o równym podziale pracy i obowiązków - tłumaczy Mundy - i nauczyć się cenić mężów i partnerów, którzy będą je wspierali z domu. (...)

Ta sytuacja nie występuje jedynie w Stanach Zjednoczonych. To światowa tendencja. Japończycy i Koreańczycy z Południowej Korei importują sobie żony z biedniejszych krajów azjatyckich, ze względu na ich tradycyjne podejście do małżeństwa.

Mundy odkryła, że w Hiszpanii kobiety, które osiągnęły sukces, chętnie wychodzą za mąż za mężczyzn z postępowych krajów północnej Europy, takich jak Szwecja, podczas gdy Hiszpanie poszukują żon imigrantek z bardziej konwencjonalnych hiszpańskojęzycznych krajów.

Całkiem przypadkowo poznałam niedawno 29-letnią paryżankę, Natachę Richard, bezdzietną singielkę, która przyjechała do Nowego Jorku, by pracować w biznesie kosmetycznym, ponieważ, jak mówi, kobiety mają tutaj więcej możliwości i swobody niż we Francji. Tam kobiety zrobiły postęp, ale nie aż taki jak tutaj - stwierdziła.

- W Stanach kobiety wykonują tę samą pracę co mężczyźni - tłumaczy. - Dostają prawie tyle samo pieniędzy co oni, a czasem nawet więcej, pracując lepiej. A to kobiety potem rodzą dzieci i się nimi zajmują. Co pozostało mężczyznom do roboty? - pyta.

Kate Bolick, redaktorka magazynu Veranda mówi wprost: "Jeśli we wszystkich sferach życia społecznego, kobiety sobie coraz lepiej radzą, a równość między płciami jest na wyciągnięcie ręki, to oznacza, że model małżeństwa opartego na przytłaczającej dominacji finansowej mężczyzny może odejść w zapomnienie".

Powód do radości? Przyszłe lata pokażą.

Luisita Lopez Torregrosa

Tłum. MT

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje