Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nie odpuszczę

- Nikt nie odbierze mi sukcesu. Ile osób z małego miasta, bez pieniędzy i układów osiągnęło tyle co ja? Ale zrobię jeszcze więcej - mówi Doda.

Kiedy pięć lat temu po raz pierwszy pojawiła się na okładce PANI, jej kariera dopiero się rozkręcała, choć o niej samej było już głośno. Wygadana, nieprzyzwoicie pewna siebie, w wyzywających, tandetnych ciuchach przypominała drugoligowe gwiazdki z MTV, mimo to w polskim show-biznesie wywołała zamieszanie.

Reklama

Jedni wróżyli jej sukces, inni przeciwnie - przepowiadali szybki upadek, bo przecież na skandalach daleko się nie zajedzie. Kontrowersyjne - delikatnie mówiąc - wypowiedzi i zachowania Dody stały się jej znakiem rozpoznawczym. Luksusowe magazyny ostentacyjnie ją omijały, tylko PANI pod warstwą kiczowatej pozy dostrzegła w tej dziewczynie prawdziwy talent i silną osobowość. Zdjęcia zrobione przez Roberta Wolańskiego (PANI, marzec 2005) zaskoczyły wszystkich. Doda ubrana w ołówkową spódnicę, sweterek bliźniak, z upiętymi do góry włosami wyglądała delikatnie, kobieco, po prostu z klasą. Wtedy po raz pierwszy udowodniła, że mylą się ci, którzy chcą ją zaszufladkować.

Od tamtej pory ani przez chwilę nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Można nie znać ani jednej jej piosenki - a nawet trzeba, bo w przeciwnym razie będzie się posądzonym o zły gust (choć wydała kilka płyt, które sprzedawały się świetnie) - można nigdy nie być na jej koncercie (mimo że występuje dość często, a za każdym razem jest to starannie zaplanowany show), ale trudno w kraju znaleźć kogoś, kto nie wiedziałby, kim jest Doda.

W cyklu reportaży telewizji CNN poświęconym Polsce znalazła się na liście dziesięciu najbardziej znanych Polaków. Wciąż wzbudza skrajne emocje: od uwielbienia do lekceważenia, pogardy, a nawet nienawiści. Nic sobie z tego nie robi, ale nawet jej wrogowie zauważają, że Doda się zmieniła. Teraz ubiera się świetnie, od półtora roku jest w związku z Adamem Darskim, czyli Nergalem, charyzmatycznym liderem metalowego zespołu Behemoth, który zajął miejsce u jej boku po byłym mężu, piłkarzu Radosławie Majdanie. Para Doda & Nergal stała się obiektem żartów w programie Szymona Majewskiego, ale z drugiej strony kilka tygodni temu poważny tygodnik społeczno-polityczny określił ją mianem "królewska", przyznając pierwsze miejsce wśród par polskiego show-biznesu. Jednak Doda chce od życia jeszcze więcej.

Właśnie nagrała nową płytę, inną od pozostałych, po angielsku, bo zamierza zrobić międzynarodową karierę. Czy jej się uda? "Ona ma charyzmę Lady Gagi", powiedział zachwycony Pierpaolo Ferrari, który jest autorem sesji Dody w tym numerze PANI. Warto go posłuchać, bo ten wybitny włoski fotograf pracujący dla "Vogue'a", robił zdjęcia wielu gwiazdom, a ostatnio przed jego obiektywem stanęła właśnie Lady Gaga.

Na wywiad z Dodą umawiam się w modnej japońskiej restauracji na warszawskim Mokotowie. Później dowiem się, że to jej ulubione miejsce, bywa tutaj często, bo mieszka w pobliżu. Widać ją z daleka. Długie opalone nogi w króciutkich szortach, szary T-shirt, sandałki na bardzo wysokich obcasach, chociaż niedawno pisano o jej problemach z kręgosłupem, w ręku klasyczna torebka Chanel w dość nietypowym, pomarańczowym kolorze. Od razu zamawia zestaw sushi. "Ciągle jestem głodna", rzuca. Zanim zaczniemy rozmawiać, pyta: "Jaki jest twój znak zodiaku?". A kiedy słyszy moją odpowiedź: "Wodnik", uśmiecha się: "Tak jak ja. Jakoś się dogadamy".

Urodziłam się tego samego dnia, w którym zmarła moja babcia. Na Wileńszczyźnie, gdzie mieszkała, mówiono, że jest czarownicą; miała niezwykłe umiejętności: przepowiadała przyszłość, rzucała czary. Legenda rodzinna głosi, że babcia przekazała mi swoje moce, więc niech pilnują się ci, co źle mi życzą! Interesuję się astrologią, numerologią, słucham swojej intuicji. I dobrze na tym wychodzę.

Ile osób, które pochodzą z małego miasta, bez wsparcia, układów, pieniędzy osiągnęło tyle co ja? Wszystko zawdzięczam sobie. Nikt mi nie pomagał. Nigdy nie byłam w rękach menedżera, który kreowałby mój wizerunek. Wszyscy byli realizatorami moich wizji. Zresztą uważam, że w polskim show-biznesie nikt się na tym dobrze nie zna. Większość tzw. specjalistów od PR ślęczy na okrągło w Internecie i wysyła na swoich artystów donosy do Pudelka, a potem na nie odpowiada. To są, według nich, te świetne sposoby na promocję. Dlatego żeby zrobić karierę, trzeba samemu mieć pomysł na siebie, mierzyć wysoko i nie słuchać żadnych doradców. Nie przejmować się krytyką, ale też nie wierzyć w komplementy. Mieć poczucie własnej wartości i być pewnym siebie. Tak jak ja.

Przez wiele lat pisałam pamiętnik, niedawno go odnalazłam i przeczytałam listę rzeczy, o których wtedy marzyłam: jeżdżę białym samochodem bez dachu, jem w najdroższych restauracjach, mam obok siebie najfajniejszych facetów, a wieczorami wychodzę na scenę, kilkanaście tysięcy osób krzyczy moje imię i razem ze mną śpiewa piosenki, które komponuję w swoim apartamencie. Kiedy tak patrzyłam na tę listę, zaczęłam po kolei skreślać kolejne pozycje i okazało się, że zostało mi zaledwie sześć zadań do wykonania, w tym to najważniejsze, zapisane na pierwszym miejscu - zostać międzynarodową gwiazdą. Jestem właśnie w blokach startowych.

Mam potencjał, wielkie możliwości, talent i zrobię wszystko, żeby zobaczył mnie świat. Nie wiem, ile mi to zajmie: może dwa lata, a może pięć. Nie daję sobie żadnych limitów czasowych, bo nie chcę się ograniczać. Każdego dnia przekonuję się, że nie mogę zrobić tego, co większość polskich artystów - odpuścić. Marzenia są po to, żeby je realizować. Uważam, że człowiek jest kowalem swojego losu i swoim panem. Tylko słabi ludzie mają pretensje do innych, że im nie wyszło. Ale, oczywiście, nie wszyscy muszą mieć identyczne aspiracje i pchać się na szczyt. Ostatnio byłam na zjeździe klasowym, spotkałam rówieśniczki, dla których celem jest urodzenie dziecka. Jeśli to jest im potrzebne do szczęścia, to ja to szanuję.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje