Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mam komu oddać troski

Kościół nie nadąża za potrzebami współczesnych kobiet, mówią jedne. W zmieniającym się świecie oparcie można znaleźć tylko w katolickich wartościach, kontrują inne. Kim są kobiety, które deklarują: jestem katoliczką? Czym jest dla nich religia? Jak wierzą, z czym się nie zgadzają, kiedy wątpią, czy praktykują?

Katoliczka niepokorna, katoliczka feministka - mówi o sobie Maria, 35 lat, radca prawny, poznanianka, która przez kilka lat mieszkała w Brukseli. - Od wiary odeszłam dziesięć lat temu. Byłam ateistką, potem agnostyczką, buddystką, szukałam swojej drogi w protestantyzmie, ruchach New Age. W końcu spokój odnalazłam w katolicyzmie. Już nie obrażam się na Boga, ale wierzę bardziej świadomie. Nad drzwiami mieszkania mąż chciał zawiesić obrazek Jezusa na krzyżu, w cierniowej koronie. A drugi taki sam w sypialni. Nie zgodziłam się. Nie chcę, żeby wiara kojarzyła się tylko z cierpieniem, bo przecież Pan Jezus zmartwychwstał, dał nam nadzieję na odrodzenie! Zamiast krzyży powiesiłam obraz Matki Boskiej depczącej głowę węża. Siła kobieca. Triumf nad złem. Symbol matriarchatu. 

Reklama

- Jestem katoliczką tradycyjną. Słucham Słowa Bożego bez żadnych "ale", selekcji na to, co mi się podoba, a co jest dla mnie niewygodne - mówi Beata z Trójmiasta, 43 lata, kierowniczka apteki. - Mąż odszedł do młodszej sześć lat temu. Zażądał rozwodu, więc mu go dałam. Przez cztery kolejne byłam sama z córkami, aż od zaprzyjaźnionego księdza usłyszałam: "Możesz żyć z drugim mężczyzną, byle w czystości. Powinnaś mieć u boku wartościowego pana, który wniesie zakupy, usiądzie z tobą do stołu". Ale gdzie znaleźć kogoś, kto zaakceptuje życie bez seksu? - zastanawiałam się i nie miałam odwagi szukać. Dziś Beata znów jest w związku. Witka poznała na rekolekcjach dla rozwodników. Mieszkają razem, śpią w oddzielnych sypialniach.

- Katoliczka myśląca to katoliczka szczęśliwa - przedstawia się Barbara, 37 lat, kosmetolog, warszawianka. - Pamiętam, jak w pracy wypadł mi z torebki różaniec. Koleżanki zaczęły się śmiać: "Cała ty: ciuchy MaxMary i paciorki". Dotknęło mnie to. Podobnie denerwuje traktowanie katolików jak naiwnych, niepostępowych. Mówimy o równouprawnieniu homoseksualistów, dyskryminacji rasowej, a gdzie poprawność polityczna w odniesieniu do wierzących? Ale trudno. Ja wiem swoje i moją wiarą nie zachwieje nawiedzony ksiądz Natanek, Ruch Palikota ani rzesze niewierzących. Barbara jest mężatką, ma dwoje dzieci, prowadzi spa. Co roku uczestniczy w pieszej pielgrzymce do Częstochowy.

- Katoliczka niepraktykująca - mówi Kinga, 31 lat, grafik komputerowy z Krakowa. - Ostatni raz na mszy byłam na swoim ślubie, cztery lata temu. Nie chodzę, bo nie mogę wytrzymać władczego tonu księdza, kazania, z którym się nie zgadzam. Wolę wchodzić do kościoła, gdy jest pusty, siadam wtedy w ławce i rozmawiam z Bogiem. Pamiętam mszę w niewielkim kościele, ksiądz grzmiał z ambony, że dzieci z in vitro nie mają Bożego błogosławieństwa. A ja dzięki tej metodzie byłam już w szóstym miesiącu ciąży. Wyszłam. Kilkanaście metrów dalej była opuszczona działka, perz po kolana, a pośród tego niesamowity widok: przepiękne bujne hortensje - różowe, białe. Pomyślałam: "Pan Bóg nie mógł wytrzymać tego gadania i przyszedł tutaj, żeby odpocząć". 

- Katoliczka początkująca - mówi Iga, 23 lata, studentka filmoznawstwa, warszawianka. - Długo nie przyznawałam się rodzicom, że chodzę do kościoła. Byli ateistami. Wierzyli w umysł, pozytywne myślenie i psychoterapię. Kilka lat temu zaczęli się zdradzać. Myślałam, że nie przeżyję ich rozwodu. Nie pomógł mi psycholog, znajomi, pomogła modlitwa. Iga mieszka z mamą. Chodzi na cotygodniowe spotkania modlitewne Odnowy w Duchu Świętym.  Co niedzielę wraz z przyjaciółmi z Odnowy bierze udział w "churchingu". - To uniezależnienie od jednej parafii - tłumaczy. - Odkrywamy kościoły, wybieramy te, w których jest mądre kazanie, ciekawa liturgia. Chodzi o to, żeby wiarę przeżywać jeszcze mocniej.

Glany i święty obrazek

Maria, radca prawny, feministka: Tata, księgowy, był bardzo wierzący. Nie pytał, jak w szkole, co u ciebie, nie pomagał w lekcjach. Wieczorem za to pilnował, żebyśmy z siostrą odmawiały pacierze na klęczkach. Miałam piętnaście lat, gdy ksiądz, który przyszedł po kolędzie, powiedział: "Marysia nie przynosi Bogu chluby, nie widuję jej w kościele". Ojciec zdjął pas i bił mnie po nogach. Ksiądz nie reagował, patrzył w swoje notatki. Gdy wyszedł, tata płakał: "Wybacz, że tak cię zbiłem, ale skompromitowałaś mnie przy proboszczu! Bożym namiestniku".

Kinga, niepraktykująca: Mama kultywowała religijną obyczajowość: piątek bez mięsa, inicjały "K+M+B" na drzwiach. I nigdy nie wyprawiła swoich urodzin, bo wypadały w adwent. W kościele od progu wystrzelała jak z procy do pierwszego rzędu, chciała, by proboszcz widział, że przyszła. Biła mnie i siostrę dosyć często. Moja mama: dużo obrzędowości, duchowości niewiele. Chciałam, żeby ze mną było inaczej.

Barbara, kosmetolog: Rodzice powtarzali, że religia nie jest jedynie zbiorem dogmatów, ale wskazówką, jak być lepszym człowiekiem. Chodziliśmy na msze do lokalnej parafii, ale czasem tata zabierał mnie na "msze trydenckie", odprawiane po łacinie, pamiętam kadzidła, chorał gregoriański. Rodzice byli fajnym, zgranym małżeństwem, ich kodeks moralny uchronił mnie od złego. Nie wpadłam w złe towarzystwo, nie kochałam się w niewłaściwych mężczyznach. W domu nad drzwiami wisiał mały krzyż, jedyny religijny akcent. Zawsze mówili: "To, z czym katolik powinien się obnosić, to nie święte obrazki, ale dobre życie, umiejętność rozmowy z dziećmi, troska o innych". Dzięki nim potrafiłam stworzyć ciepły dom.

Iga, studentka: Byłam ochrzczona na prośbę babci, w moim domu księża nazywani byli "czarną mafią". Tata, cytując naukowców, twierdził, że Bóg mieszka w płacie czołowym mózgu i tam powstają doznania religijne. "Tu jest twoja dusza", pukał palcem w moje czoło. Jako nastolatka zaczęłam chodzić do kościoła, to był mój bunt przeciwko domowi, w którym nie było mocnych wartości. Nawet święta spędzaliśmy osobno. Mama zabierała mnie do Szarm asz-Szajch, tata jeździł do Azji na wyprawy globtroterskie. 

Beata, farmaceutka: W liceum byłam zafascynowana rockiem, w pokoju plakaty Roberta Planta wisiały obok obrazków "Jezu ufam Tobie" i "Serca Jezusa", do których przed snem zwracałam się, prosząc o opiekę. Pamiętam, jak chłopak, w którym się podkochiwałam, szydził z Jezusa na ścianie. "Ha, ha! To ty bigotką jesteś!". Pewnego dnia zdjęłam święte obrazki. Rodzice żartowali: "Oj, pójdziesz do piekła". Odpowiedziałam: "Jeśli spotkam tam Janis Joplin, będę zadowolona". Pół roku później wykryto u mnie guz jajnika. Pierwsza myśl: doigrałam się, to kara. Lekarze usunęli zmianę, a ja zaczęłam się modlić z różańcem, który pożyczyłam od babci. Potem dziękowałam, że guz nie był złośliwy. Czułam, że Bóg zesłał na mnie chorobę i w ten sposób ukarał moje bluźnierstwo. Do dziś moja wiara podszyta jest lękiem.

Bez Boga wszystko się wali

Maria, feministka: Kiedy odeszłam od wiary? Gdy wyjeżdżałam na staż w Komisji Europejskiej i przed podróżą chciałam się pomodlić w kościele, ale nie weszłam, bo przed

katedrą tłum z księdzem na czele skandował antyeuropejskie hasła. Gdy w Brukseli widziałam puste kościoły i dużo szczęśliwych, porządnych ludzi, pomyślałam: "katolicyzm nie daje patentu na moralność". Gdy angażowałam się w pomoc ofiarom przemocy i nie mogłam zrozumieć słów Jana Pawła II namawiających zgwałcone Bośniaczki do urodzenia dzieci. Gdy przeczytałam Boga urojonego Richarda Dawkinsa, w którym wiarę nazywa pożywką dla wojen, dyskryminacji i udowadnia, że cała historyczna warstwa religii jest wymyślona. Zakochałam się. Po roku znajomości u mojego chłopaka lekarze zdiagnozowali raka. Przegrał tę walkę. Wtedy poczułam duchową pustkę. Czytałam filozofów, aż natknęłam się na zdanie: "Możemy uznać istnienie Stwórcy albo zgodzić się na świat bez Niego, który jest bezsensem, w którym wszystko się wali". Tak się czułam bez Boga. Znów zaczęłam Go szukać.


Dowiedz się więcej na temat: religia | wiara | katoliczka | wierząca | Polka katoliczka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje