Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kobiety stać na więcej

Kobieca, pełna życia, (nad)zwyczajnie dobra. Krystyna Bochenek miała tysiąc pomysłów na minutę. Większość z nich realizowała z godną podziwu konsekwencją. Wiele wymagała od swoich współpracowników, ale jeszcze więcej od siebie. Wkrótce miała zostać babcią, obiecywała, że trochę zwolni. Nie zdążyła.

Krystyna Bochenek urodziła się 30 czerwca 1953 roku w Katowicach. Studia ukończyła na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Śląskiego. Od połowy lat siedemdziesiątych pracowała jako dziennikarka Polskiego Radia Katowice, ale też wiele lat współpracowała z prasą i telewizją. W latach 2002 - 2004 była dyrektorem kreatywnym Radia Katowice. W dziennikarskiej pracy ( później również w działalności politycznej) zajmowała się przede wszystkimi swoimi dwoma pasjami - czystością języka polskiego oraz tematyką medyczną.

Patent na pomysłowość

20 lat temu, podczas spaceru z małym wówczas synkiem, wymyśliła ogólnopolskie Dyktando, które stało się największą imprezą upowszechniającą język polski w kraju i poza jego granicami np. w Paryżu, Wiedniu, Grodnie, w Szwecji i na Litwie. Ze względu na to, że znalazło się wielu naśladowców, 10 lat temu Krystyna Bochenek Dyktando opatentowała.

Była autorką wielu znakomitych reportaży oraz niezwykle popularnych audycji radiowych (m.in. "Magazynu medycznego") oraz telewizyjnych, takich jak "Od A do Zdrowia". Sześciokrotnie wyróżniono jej pracę w ogólnopolskim konkursie na radiowy reportaż dźwiękowy "Polska i świat". W 1991 roku zdobyła I miejsce za reportaż "Dobry sen Galiny" o Rosjance oczekującej w Polsce na operację serca, na którą nie było jej stać. Po emisji jeden ze słuchaczy, biznesmen, zdecydował się zapłacić za zabieg.

Jedną z najbardziej znanych inicjatyw społecznych jej autorstwa są imieniny Krystyn, na których zbierają się jej imienniczki z całego kraju i ciekawie obchodzą swoje święto pod hasłem "Krystyny znane i zupełnie nieznane". W założeniu jednorazowa impreza, przerodziła się w nieformalny ruch, w którym dziś bierze udział ponad tysiąc kobiet. Organizują lokalne spotkania, przyjaźnią się.

Kobiety do polityki!

W 2004 roku Krystyna Bochenek została wybrana senatorem RP V kadencji w wyborach uzupełniających. W 2005 roku, z najwyższym wynikiem w kraju (53,28 proc.) została wybrana z listy Platformy Obywatelskiej senatorem VI kadencji (choć nigdy nie należała do żadnej partii).

W wyborach 21 października 2007 roku, z wynikiem 54,58 proc. (255 792 głosy) została senatorem VII kadencji. 5 listopada 2007 roku wybrano ją na wicemarszałka Senatu RP. Była członkiem Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami oraz wiceprzewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi.

Nie godziła się z olbrzymią dysproporcją udziału kobiet i mężczyzn w życiu publicznym. Uważała, że działalność polityczna jest dla ludzi i wykonywana przez ludzi. Nie nadludzi, tylko zwyczajne osoby, którym się chce i które czują, że mogą czegoś dokonać. W wywiadzie dla miesięcznika "Euroregiony" zachęcała kobiety do angażowania się w życie polityczne: "Oni mogą startować a ty nie możesz? Działasz, pracujesz, jesteś szanowana, możesz bez wstydu sobie spojrzeć w lustro, to dlaczego nie masz spróbować?".

Perfekcyjna polonistka

Z jej inicjatywy Senat RP rok 2006 ustanowił Rokiem Języka Polskiego. Organizowała konferencje naukowe i akcje społeczne, propagujące polszczyznę, m.in. "Język polskiej legislacji", "Język polskich polityków początku XXI wieku" oraz Festiwal Języka Polskiego 2006 pod patronatem marszałka Senatu RP z udziałem 5 tysięcy uczestników.

Wszyscy współpracownicy zgodnie twierdzą, że była perfekcjonistką - zawsze powtarzała: "jak coś robisz, rób to dobrze" i sama się do tego stosowała w stu procentach. Była wulkanem energii i pomysłów, mało kto za nią nadążał. Każdą sprawę doprowadzała do końca. Nikogo nie zostawiała w potrzebie - pilny telefon odbierała nawet podczas posiedzeń Senatu.

Kochająca i kochana

- Ona, która była uosobieniem ochoty do życia, taka aktywna, tak ładnie patrzyła na świat. Już nie będzie patrzeć - powiedział "Dziennikowi Zachodniemu" zdruzgotany stratą Kazimierz Kutz. - To szczególnie bolesne, bo nie sposób odłączyć jej od jej męża [prof. Andrzeja Bochenka, wybitnego kardiochirurga - przyp. red]. Oni razem byli jedną z najbardziej niezwykłych par. Żegnam ją z najwyższym smutkiem i żalem, że już nie zobaczę tego jej spojrzenia połączonego z wnikliwością i radością. Ładnie patrzyła na świat. Już nie będzie patrzeć - wspomina Kutz.

Małżeństwo państwa Bochenków było niezwykłe. Oboje bardzo zajęci, zaangażowani w sprawy zawodowe umieli znaleźć czas dla siebie. Czytelnicy miesięcznika "Pani" docenili ich związek, przyznając im w 2000 roku nagrodę w plebiscycie Srebrne Jabłka.

Patriotyzm lokalny

Śląsk zawsze był dla niej ważny - nie przestała się angażować w lokalne inicjatywy nawet po objęciu funkcji wicemarszałka Senatu. Była animatorką wielu zdarzeń medialnych i akcji charytatywnych na Śląsku, w tym kwesty "Mamo, nie płacz" na rzecz ratowania Oddziału Hematologii Dziecięcej w Zabrzu. Współpracowała ze stowarzyszeniami i organizacjami działającymi na rzecz osób chorych i niepełnosprawnych m.in. ze Śląskim Stowarzyszeniem Osób Niepełnosprawnych AKCENT, Śląskim Stowarzyszeniem Alzheimerowskim, Stowarzyszeniem Debra Polska Kruchy Dotyk, Śląskim Stowarzyszeniem Osób Dotkniętych Chorobą Parkinsona.

Konsekwentnie i zdecydowanie walczyła o życie wolne od dymu tytoniowego. Potrafiła zwrócić uwagę każdemu, kto palił w miejscu nieprzeznaczonym do tego celu. Ale jej działania związane ze zdrowiem były znacznie szersze. Była pomysłodawczynią i organizatorką masowych imprez takich jak pierwsza niekonwencjonalna akcja honorowego oddawania krwi pod nazwą "Wampiriada", akcja profilaktyki raka piersi u pań pod nazwą "Różowa wstążka. Katowice. Rynek 2000" (podczas której ówczesna Pierwsza Dama, Jolanta Kwaśniewska, prezentowała poprawny sposób samobadania piersi na fantomie) czy imprezy masowej zapobiegającej próchnicy w katowickim Spodku pod hasłem "Lepiej dbać niż rwać".

- Udało mi się w życiu. Mam do spłacenia za to dług i go spłacam - powiedziała w jednym z wywiadów. Spłacała go do samego końca.

Małgorzata Turnau

W katastrofie zginęły również tak wybitne kobiety jak: Maria Kaczyńska, Grażyna Gęsicka, Anna Walentynowicz, Izabela Tomaszewska

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje