Jestem z Tobą
Gdy na raka piersi zachoruje matka, siostra, córka albo przyjaciółka, chcesz ją wspierać. O tym, jak pomagać, żeby nie przeszkadzać, i czy możesz mieć wpływ na leczenie bliskiej Ci osoby, rozmawiamy z dr Mariolą Kosowicz, z Zakładu Psychoonkologii w Centrum Onkologii w Warszawie.
Twój STYL: Jakie wyzwania stoją przed bliskimi chorej na raka piersi?
Mariola Kosowicz: Często już na początku to rodzina musi namówić ją na wizytę u onkologa. Kobieta, która odebrała niepomyślne wyniki badań, przeżywa dramatyczne chwile, wyobraża sobie najgorsze scenariusze. I ze strachu może odkładać spotkanie ze specjalistą.
Co powinniśmy wtedy zrobić?
- Pozwalając jej czekać, możemy zaszkodzić. Dlatego należy działać i zdecydowanie porozmawiać, np. powiedzieć: „Jesteś moją mamą, kocham cię i potrzebuję. Umówiłam wizytę u lekarza i bardzo bym chciała, żebyśmy poszły razem”. Albo: „Jesteś moją żoną, odpowiadamy za siebie, za dzieci, jesteśmy od siebie zależni”. Najczęściej chore są potem za to wdzięczne. Ważne, żeby nie robić niespodzianek – zawsze należy informować o tym, że jedziemy na badanie.
Jesteśmy w szpitalu. W korytarzu nerwowa atmosfera, ludzie czekają, aż bliska osoba wyjdzie z gabinetu, by zarzucić ją pytaniami: „No i co lekarz powiedział?”. Czy nie lepiej byłoby wejść razem?
- To dobry pomysł. Chora pod wpływem silnych emocji może nie zrozumieć wszystkiego, co mówi do niej lekarz. Dlatego warto, żeby już przy pierwszej rozmowie z onkologiem była z nią bliska, zaufana osoba. Ktoś, kto zachowa spokój – zapamięta, dopyta, zapisze zalecenia specjalisty, w razie czego uzupełni potrzebne informacje.
Mamy prawo ich udzielać?
- Tak, ale wchodząc do gabinetu, powinniśmy pamiętać, kto jest pacjentem. Nie może być tak, że nie dopuścimy chorej do głosu. To, co ona mówi, jest najważniejsze. Dopowiedzenie jest czymś innym niż wyręczanie kogoś w odpowiedzi. Róbmy to umiejętnie, zaznaczając swoją uzupełniającą rolę.
A jeśli chora nie chce zgodzić się na proponowane leczenie?
- Powiedzmy jej, żeby, zanim podejmie decyzję, porozmawiała z lekarzem o swoich wątpliwościach. Rodzina nie powinna akceptować takiego zachowania bliskiej osoby, co nie oznacza, że ma za nią decydować. A to się zdarza, bo chora uruchamia w nas podobne reakcje jak dziecko, które jest mądre, kochane, ale już nie samodzielne czy odpowiedzialne. Tylko że nikt nie chce być tak traktowany. Dla kobiety, która dowiedziała się, że ma raka piersi, wystarczająco trudne jest podporządkowanie swojego życia ograniczeniom wynikającym z leczenia.
Jak jej pomagać, żeby chciała tę pomoc od nas przyjąć?
- Pacjentka w chorobie często przydziela bliskim wybrane role. Z jedną osobą chce rozmawiać o tym, co się z nią dzieje. Inna zostaje „organizatorem” – jej zadaniem jest np. zawieźć i odebrać ją ze szpitala. Ktoś trzeci przejmuje opiekę nad dziećmi, gdy ona źle się czuje. Jeśli nie daje nam żadnych zadań, warto zapytać, co możemy dla niej zrobić.
A jeśli usłyszymy: „Nic, poradzę sobie sama”?
- Tak zazwyczaj odpowiadają osoby, które zawsze starają się być silne, zaradne, dbać o wszystko i wszystkich, tylko nie o siebie. Trudno jest im nagle zaakceptować swoją słabość i zależność od innych. W tej sytuacji można otwarcie powiedzieć, na przykład: „Mamo, kiedyś ty opiekowałaś się nami, teraz my chcemy zaopiekować się tobą. Pozwól nam”.
Całą rozmowę przeczytasz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL - już w sprzedaży!
Artykuł pochodzi z kategorii: W świecie kobiet
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Coś jest w powietrzu, ale wszyscy rodzice dostali... więcej













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli