Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dziewczyna z tatuażem

Trwała biżuteria? To tylko część prawdy. Bo tatuaż u kobiety jest jak tajemnicza księga, w którą trzeba umieć się wczytać. I czasem mówi o nas więcej, niż byśmy chciały.

Kiedy proponuję wokalistce i aktorce Patricii Kazadi rozmowę o jej dziewięciu tatuażach, zgadza się, ale zastrzega: - Nie opowiem o wszystkich, znaczenie kilku chciałabym zostawić dla siebie. Kocham wszystkie swoje tatuaże. Każdy powstał pod wpływem silnych emocji, zaczynał albo kończył pewien etap życiowy. Na ciało przelewam treści istotne, nie ma mowy o przypadku. Choć od niego się zaczęło.

Dalej, dalej, tatuuj mnie

Reklama

Maj, Warszawa, sześć lat temu. Patricia, licealistka, siedzi ze znajomymi w kawiarni przy Chmielnej. Nagle wchodzi "dziewczyna z tatuażem": niezwykła uroda, zero makijażu, loki, szal, baletki. Na stopie wzór w formie pnącza. Patricii zapiera dech. - Nawet nie pamiętam jej twarzy, tylko aurę pewnej siebie kobiecości - wspomina. Postanawia: chcę mieć tatuaż! Znajomi się śmieją. - Pochodzę z konserwatywnej rodziny, do tej pory tatuaże uważałam za wulgarne. 

Ale prosto z kawiarni poszłam do studia przy Chmielnej. Miałam tylko 35 zł. Za mało. Kolega raper zaczął "nawijać" na ulicy, żeby pomóc mi zdobyć resztę. Uzbierała 135 zł, za które tatuażysta "wyrzeźbił" jej na karku niewielkiego tygrysa - symbol mocy. Ukrywała go przed rodzicami, nosząc szale i apaszki. Od razu spodobał jej się proces powstawania tatuaży: coś pięknego rodzi się z bólu.

- Dla mnie tatuaż stał się symbolem pierwszego w życiu buntu - przyznaje Edyta Pazura, studentka zarządzania, do niedawna prezenterka "Polsatu". Była grzeczną córeczką, która przynosiła świadectwa z czerwonym paskiem, a wszystkie decyzje konsultowała z rodzicami. Aż nadszedł styczeń, sześć lat temu. Kilka dni po jej osiemnastce.

- Jedni demonstracyjnie przychodzą do domu z papierosami lub alkoholem, a ja poszłam do salonu tatuażu - śmieje się. - Moja odwaga trwała do chwili, gdy mama zobaczyła różę nad kostką i zapytała: "Co to?". Odpowiedziałam, że wzorek z henny, który niedługo zejdzie. Wiem, to głupie, że skłamałam, ale darzyłam rodziców wielkim szacunkiem, bałam się ich gniewu.

To moje jedyne szaleństwo! Kontrolowane, bo w sprawdzonym, poleconym przez znajomych salonie. Wybrałam różę. Jest delikatna, a jednocześnie ostra. Na fotelu siedziałam kwadrans. Pamiętam, jak tatuażysta wycierał mi papierowym ręcznikiem krew. Ból? Do wytrzymania. Świadomość czyni nas tchórzami, to z wiekiem nabieramy lęków. A ja byłam u progu dorosłości... Od trzech lat myślę o kolejnym tatuażu. Ale im jestem starsza, tym trudniej mi podjąć decyzję.

- Może cię rozczaruję, ale nie dorobię wielkiej ideologii do smoka na piersi. On po prostu oddaje mój waleczny charakter - śmieje się Iwona Guzowska, posłanka, była mistrzyni świata w kick boxingu. - Tatuaż nie sprawia, że czuję się silniejsza, odważniejsza. Ale kiedy staję przed lustrem nago, nie wyobrażam sobie, żeby go nie było. To część mnie. A ponieważ powstał przy sercu, oglądać go mogą bardzo nieliczni - uśmiecha się.

Wojowniczość to wrodzona cecha Iwony. Zahartowało ją wiele sytuacji, jak choćby wczesne macierzyństwo. - I czasy, gdy nie miałam ani na chleb, ani na przedszkole dziecka - dodaje. W 2000 r., jako 25-latka, poszła do gdyńskiego salonu tatuażu poleconego jej przez znajomego muzyka Liroya.

- Od dawna chciałam mieć "dziarę" - mówi Iwona. Było lato, więc włożyła szpilki, top. Tatuażysta ostrzegł: "Delfinków nie robię!". Oburzyła się: "Chcę smoka!". Po wyznaniu, że na lewej piersi, wzbudziła jego podziw. "Dziergał" ją cztery godziny, cztery razy wychodził na papierosa. Po trzecim zapytał: "Ciebie to nie boli?". Iwona: "Boli". On: "Nawet nie piśniesz". Iwona: "A co mi to da?".

- W porównaniu z bólem porodu, który miałam wyjątkowo ciężki, to był pikuś - przyznaje Guzowska. Zachwycony tatuażysta dołączył zdjęcie smoka do swojego portfolio z najciekawszymi pracami. "Jesteś jedyną laską, która zamówiła taki tatuaż!", powiedział z uznaniem. Nigdy nie żałowała tej decyzji. - Na ramieniu byłby zbyt widoczny. Nie chciałam niczego demonstrować: oho, patrzcie, twarda jestem! Mam wrażenie, że dzięki niemu stałam się kompletna. Smok na sercu stoi na straży wszystkiego, co dla mnie ważne. Wrósł we mnie i w moją osobowość - żartuje Iwona.

- Najtrwalsze tatuaże to te, które, poza estetyką, mają dla posiadacza także osobiste znaczenie - twierdzi Mariusz Snopek, pracownik Instytutu Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Opolskiego, autor książki "Tatuaż. Element współczesnej kultury", od siedmiu lat badacz tego zjawiska w Polsce.

- Różne środowiska mają własną symbolikę tatuowanych wzorów, np. w więziennym czerwona róża jest symbolem przeżytej choroby wenerycznej, zaś kwiat lilii symbolizuje prostytutkę. Niezależnie jednak od tego, co tatuaże znaczą w określonych kręgach, ważne jest, co oznaczają dla ich posiadacza.

Wytatuuj najpierw na mnie swe imię

- Niesamowite! Małgosia Kalicińska też ma tatuaż? - dziwi się Dominika Tajner, agentka sportowców i gwiazd (m.in. zespołu Ich Troje i brytyjskiego fotografa Armando), której prawe przedramię zdobi napis "Michał". Chodzi o jej narzeczonego Michała Wiśniewskiego, lidera Ich Troje.

- Kiedy zadzwoniłaś z propozycją spotkania, zaczęłam wypytywać znajomych o tatuaże. I okazało się, że wiele osób je nosi. Ale o Małgosi nie wiedziałam! Słyszałam, że pierwszy nigdy nie jest ostatnim. U mnie będzie. Choć gdybyśmy rozmawiały jeszcze rok temu, powiedziałabym: wcale mi się nie podobają. Szczególnie u kobiet. Ale zobaczyłam jedną z gwiazd - to sekret, którą - i zapragnęłam mieć tatuaż. Wkrótce Ich Troje grało koncert w Wiśle, dokąd przyjechał znajomy tatuażysta z Katowic. Kiedy Dominika załatwiała sprawy, z jego usług skorzystali Michał i Jacek Łągwa z zespołu. Dla Dominiki nie starczyło czasu. - Chciałam pierwsza mieć imię Michała, a on wieczorem pokazał mi "Dominikę"! - śmieje się.

Na drugi dzień pojechali do Katowic. - W salonie zastanawiałam się jakąś minutę. Nad czcionką - mówi Dominika. Tatuaż powstał w niecałe pół godziny. Michał siedział obok i kibicował. Niektórzy sugerują, że to on ją zmusił do tego kroku. - Bzdura! - dementuje Dominika, która ma twardy, góralski charakter. Jest przekorna, więc przymus przynosi odwrotny skutek. Kiedy w liceum marzyła o kolczyku w nosie, a rodzice nie oponowali, porzuciła pomysł. A tatuaż nabrał dla niej ważnego znaczenia.

- Obrączkę czy pierścionek można ściągnąć, tatuaż zostanie. Najczęściej zadawane mi pytanie brzmi: "A co będzie, jak się rozejdziecie z Michałem?". Odpowiadam: "Tego nie zakładam. Chyba na tym polega miłość?". Może chciałam w ten sposób przeciwstawić się światu, który był nieprzychylny naszemu związkowi? Ludzie mówili: "Chyba zwariowaliście, że jesteście razem. Przecież pochodzicie z różnych światów". Jakby to było ważne! Chcę, żeby dali nam święty spokój. Teraz Michał żartuje, że na starość, kiedy zapomnimy nasze imiona, będziemy patrzeć na ręce.

Czytaj dalej na następnej stronie.


Dowiedz się więcej na temat: tatuaż | tatuaże gwiazd | Patricia Kazadi | Dominika Tajner | Edyta Pazura

Reklama

Wasze komentarze (270)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje