Czekając na dziedzica
Od ślubu księcia Williama i Kate Middleton minęło dopiero parę miesięcy, ale niewiele pozostało z atmosfery euforii i zachwytu, jaka wówczas towarzyszyła nowożeńcom.
W niecałe dwa tygodnie po ulicznych zamieszkach, do jakich doszło w kilku brytyjskich miastach, książę William i Kate odwiedzili Birmingham. W dzielnicy, w której kilka dni wcześniej palono i rabowano sklepy, młoda księżna wyłoniła się z samochodu w biało-granatowej kreacji przypominającej marynarski mundurek. Strój uzupełniały buty na wysokich obcasach, mocny makijaż oraz włosy ułożone w niedbałe loki.
Większość prasy zareagowała na elegancki wizerunek Kate ostrą krytyką. Londyński „Times” opublikował na pierwszej stronie jej zdjęcie z podpisem: „Kate Middleton odwiedziła miejsce starć w bluzce za 800 funtów!”. Po doliczeniu ceny markowej spódnicy oraz szpilek od Prady okazało się, że księżna wydała na tę okazję grubo ponad dwa tysiące funtów.
Kate nie tylko zaliczyła modową wpadkę. Wybierając taki ubiór, popełniła poważną gafę. Wytknięto jej brak wyczucia sytuacji. Ostatnio zauważyłam w niektórych brytyjskich mediach interesujące zjawisko: im bardziej lansują młodą księżną, tym więcej pojawia się krytycznych uwag wobec Kate ze strony czytelników.
Większości Brytyjczyków życie i działalność książęcej pary są „generalnie obojętne” lub ona ich „nic nie obchodzi”. Za spadek zainteresowania i entuzjazmu wokół przyszłego króla i jego żony w znacznej mierze wini się Kate Middleton, o której tylko garstka wyraża się: Catherine – zgodnie z zaleceniami dworu.
Najbardziej złośliwi wciąż nazywają ją Wyczekującą Kaśką lub Leniuchem, czyniąc aluzję do jej głównego zajęcia przez ostatnie 10 lat – czekania na oświadczyny Williama. Zarzucają Kate, że nie jest wystarczająco czarująca, a jej osobowość nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Podczas pierwszej oficjalnej podróży Kate i Williama do Kanady i USA jeden z komentatorów porównał księżną do wanilii: „Jest tak samo nudna i bezbarwna”. Projektanci mody załamują ręce nad jej stylem, twierdząc, że jest bardziej odpowiedni dla matrony w średnim wieku niż dla młodej kobiety.
Vivienne Westwood, słynna dyktatorka mody, która ostatnio skrytykowała Kate za dobór kreacji, dodała, że księżna również „nie radzi sobie z makijażem, zwłaszcza z czarną kreską pod okiem, która ją postarza i czyni jej twarde rysy jeszcze bardziej kanciastymi”. Zwrot w notowaniach Kate nie jest dla mnie zaskoczeniem. Brytyjczycy potrafi wykazać niespożytą energię w wykreowaniu osoby na obiekt powszechnego uwielbienia, po czym z równym zapałem dokonać aktu jej zniszczenia.
Myślę jednak, że w przypadku Williama i Kate chodzi również o coś innego. W zmęczonej kryzysem Wielkiej Brytanii widać coraz mniej entuzjazmu do samej instytucji monarchii; wielu uważa ją za przeżytek. Większość członków rodziny królewskiej określa się mianem pasożytów żyjących za pieniądze podatników. Kate jest też krytykowana za niewykazywanie żadnych ambicji poza byciem żoną i za brak pożytecznego zajęcia, takiego jak choćby objęcie patronatem organizacji charytatywnej.
Mimo że młoda para mi także jest „generalnie obojętna”, to sytuacja Kate budzi we mnie odruch współczucia. Według jednego z tygodników księżna znajduje się ponoć na skraju załamania nerwowego i źle znosi spokojne życie w małym walijskim miasteczku, gdzie zamieszkała po ślubie ze względu na zawodowe obowiązki Williama.
Po latach czekania na księcia i bajkowym ślubie natychmiast znalazła się pod presją spłodzenia potomka. „Jeżeli Kate nie zajdzie w ciążę w ciągu najbliższych dziewięciu miesięcy, po raz pierwszy zerwie z tradycją królewską, która liczy sobie 200 lat”, oświadczył Andrew Morton, autor biografii Diany, w książce poświęconej Williamowi i Kate. A to mogłoby okazać się znacznie poważniejsze w skutkach niż modowe wpadki.
Pół roku małżeństwa poprzedzonego długim związkiem musiało uświadomić Kate konsekwencje, jakie niesie ze sobą pozycja u boku przyszłego następcy tronu. Wiedziała też, jaką ostatecznie cenę zapłaciła matka Williama. Do dziś wielu uważa, że obsesja mediów przyczyniła się do tragicznej śmierci Diany.
Zastanawiam się, czy część prasy brytyjskiej wyciągnęła z niej wnioski. I czy wykaże się większą odpowiedzialnością w stosunku do młodej księżnej. Pomimo szczególnego statusu osoby publicznej Kate ma również prawo do życia bez nieustannego obstrzału mediów.
-----
Ewa Ewart - reżyserka i producentka. Na początku lat 90. pracowała dla amerykańskiej stacji CBS w Moskwie. Od 18 lat związana z BBC. Międzynarodowe uznanie przyniosły jej filmy o Europie Wschodniej. Laureatka Wiktora w kategorii twórca najlepszego programu telewizyjnego oraz Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego za cykl „Dokumenty Ewy Ewart” dla TVN24.
Artykuł pochodzi z kategorii: W świecie kobiet
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (200)
-
09.10.2011 (19:58)Vivienne Westwood wygląda jak śmierć na chorągwi, gdyby mnie skrytykowała, cieszyłabym się, bo to by znaczyło, że wyglądam w miarę normalnie. A Kate bardzo mi się osobiście podoba!
-
09.10.2011 (10:31)
-
-
08.10.2011 (18:56)hmm gdyby im nie szło z tym potomkiem może
mógłbym się poświęcić dla księżnej jako ten...no,
reproduktor -
05.10.2011 (10:14)bezsensu...ale nie każdemu udaje się zajść w ciążę od tak!!żałosne!!!jak dla mnie Kate jest super kobietą, ma klasę i wdzięk!!a że ma depresję..nie dziwię się...sama bym w nią wpadła przy takiej roli jaka ma pełnić!!
-
02.10.2011 (11:52)"Jeszcze sie taki nie urodzil.co by wszystkim dogodzil".Kathe jest fajna dziewczyna!














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli