Bellissima!
Zmarszczki wokół oczu? ― To znak, że jestem szczęśliwa. Kawałek brzuszka, krągłości? ― Właśnie taka podobam się mojemu mężczyźnie. 30-letnia gwiazda "Lejdis", "Klubu szalonych dziewic" jest przeciwna terrorowi idealnego, wychudzonego ciała. Jak dobrze wyglądać nago mimo kompleksów i niedoskonałości, mówi Anna Dereszowska.
Twój Styl: Dlaczego zgodziłaś się na tę sesję?
Anna Dereszowska: - Bo jeszcze nigdy nie czułam się tak świetnie - jako kobieta, mama, aktorka. Poza tym chciałam "pokłócić się" o to, co to znaczy piękne ciało. Z całym szacunkiem dla anorektycznych top modelek - jestem przeciwna promowaniu chorobliwej chudości. Wsparł mnie mój partner, którego też oburza obsesja rozmiaru 34, choć pewnie nie do końca będzie czuł się komfortowo, widząc nagie zdjęcia żony w każdym kiosku.
Miałaś tremę przed zdjęciami? Przygotowałaś ciało - detoks, dieta?
- Przeciwnie. Przecież taka jestem - kawałek brzuszka, biodra - nie chciałam niczego ukrywać.
Ile brakuje ci do podręcznikowych rozmiarów 90-60-90?
- Mam 95 centymetrów w biodrach. W talii 73, a w biuście 93. Ważę 60 kilogramów i kupuję ubrania w rozmiarze 38.
Jak dobrze wyglądać nago? Bez poprawek komputerowych.
- Po pierwsze, ideały z plakatów to oszustwo. Prawdziwe ciało kobiety tak nie wygląda, a modelki są piękne, ale nie aż tak zjawiskowe. Kobieta jest śliczna, gdy lubi siebie, emanuje seksualnością. Zobacz, mam na czole trzy rozdrapane pryszcze, właśnie przechodzę drugie dojrzewanie i nadal czuję się na tyle sexy, że na casting poszłam bez makijażu.
Co ty "załatwiasz" sobie ładnym wyglądem?
- Może spokój ducha? Nie budzę się rano z myślą: Boże, dlaczego jestem gruba, brzydka...
A porównujesz się z innymi?
- To jest wpisane w mój zawód. "Może koleżanka dostała rolę, bo ja mam za duży tyłek", zastanawiam się czasem.
"Są kobiety pistolety i kobiety jak rakiety, długie chude bezzmarszczkowe z wydepilowanym krokiem", śpiewa Maria Peszek. Chciałabyś być jedną z nich?
- Na pewno nie chcę na razie "tuningować" się chirurgicznie. Unikam botoksu, bo uważam, że zmarszczki od śmiechu wokół oczu pokazują że kobieta jest szczęśliwa. Ingerencje? Wybieliłam zęby. Wolałabym nie dołączać do grona tych czterdziestolatek, które mają wyprasowaną twarz z napompowanymi ustami. Daję sobie prawo do buntu wobec ataków ze wszystkich stron: "Bądź piękna, młoda, chuda, gładka, kup krem anti-age, jedz light...".
A może obsesyjnie dbając o wygląd, chcemy się podobać, żeby zaspokoić głód miłości - jak twierdzą psychologowie?
- Kto wie? Gdybym nie czuła się kochana, pożądana, być może odchudzałabym się, myśląc: jestem samotna, bo nie jestem dość zgrabna. Czasem słyszę komentarz w stylu: "Dereszowska znowu w ciąży, skąd ten brzuszek?". Irytuje mnie to. Kurczę, lubię swoje fałdki i nie chcę gonić za cudzymi ideałami! Nie do końca rozumiem, co się stało z kilkoma koleżankami. Znakomite aktorki, które najwięcej osiągnęły, będąc sobą, dzięki charakterystycznemu wyglądowi, nagle zmieniły się w wychudzone, ładne laski podobne do "wszystkich". Według szablonu z ulotek klinik chirurgii plastycznej.
- Ilekroć zastanawiałam się: "Może powinnam sobie coś poprawić, zoperować dolną wargę, bo ktoś porównywał ją do rozdeptanego ślimaka?!", przypominam sobie o nich i mówię zdecydowanie: nie!
Ty też byłaś kiedyś bardzo szczupła, otarłaś się o anoreksję...
- W liceum jadłam pół jabłka dziennie. Schudłam do 46 kg i na pół roku straciłam miesiączkę. Opamiętałam się, gdy tata - lekarz - w końcu zaczął coś podejrzewać. Dostałam tabletki hormonalne. Nie wiem, czy to przez leki, czy pracę w restauracji w Austrii pół roku później byłam "sobą".
Dlaczego tak drastycznie się odchudzałaś?
- Całe dzieciństwo brat nazywał mnie: "Dziunia kombinezon", czytaj: przaśna chłopczyca. Dla dorastającej dziewczynki to paskudna obelga. Czułam się pyzą z polnych dróżek. Chciałam się podobać chłopakom, być wiotka jak szczypiorek. Patrzę na zdjęcia z przeszłości i nie wierzę, jaka byłam szczuplutka i delikatna! Wcale nie "dziunia". Zresztą dziś spotykam facetów, którzy zdecydowanie wolą, gdy kobieta ma ciało.
Jego kontrola to dla wielu z nas kontrola psychiki. Dwa kilo w dół - radość, dwa w górę - frustracja?
- Nie ważę się codziennie, mam się frustrować, że przytyłam 10 deka? Po strojach w teatrze widzę, czy schudłam. Zapinam pasek o dwie dziurki ciaśniej - i mam lepszy humor.
Napinasz czasem pośladki, żeby sprawdzić, czy już pojawił się cellulit?
- Zobaczyłam go ostatnio w czasie sesji zdjęciowej i wzruszyłam ramionami. No to co, że go mam?
Artykuł pochodzi z kategorii: W świecie kobiet
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (119)
-
21.11.2011 (22:56)Skoro taka piękna to czemu nie chciał ją żaden wolny facet tylko żonaty tzw ."z odzysku".Dla mnie dramat!
-
06.08.2011 (13:41)Bardzo ładne, delikatne i profesjonalne zdjęcia... niestety - mam wrażenie, że Pani Dereszowska trochę przeczy idei tejże akcji, gdyż sama jest piękna i ma praktycznie idealne ciało. Gdzie te niedoskonałości? Gdzie ten wystający brzuszek? Biodra? Nie widzę...
Panie w sesji również wyjątkowo wymuskane... Widać, że tu i ówdzie trochę poprawiono... a szkoda, bo promowane miało być NATURALNE piękno... -
-
05.08.2011 (11:26)
-
05.08.2011 (02:22)
-
02.08.2011 (18:59)~kaziktylko z ktorej strony Pani Ania jest niedoskonala?wszystko idealnie!!
@kazik...Ty otwórz oczy, bo chyba na zywo jej nie widziałes.













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli