Z miłości do idola
Uwielbiam jego utwory stworzone podczas współpracy z jazzową orkiestrą "Counta" Basiego. To było spotkanie gigantów. Ciągle imponuje mi, że koncertował i nagrywał dobrze po siedemdziesiątce.
Sam często zastanawiam się, jak długo może trwać kariera piosenkarza.
On jest dowodem na to, że na scenie można śpiewać do późnych lat, czego sam sobie życzę. Jego życie i kariera nie były łatwe. Pozostawił po sobie wiele niewyjaśnionych spraw, jak choćby podejrzenie o współpracę z mafią. Do dziś nie wiadomo też, czy był to bardziej "śpiewak" jazzowy, czy popowy.
Zupełnie innym artystą był Jonasz Kofta, którego słuchałem w radiowej Trójce. Kultowa "Powtórka z rozrywki", a w niej "Dialogi na cztery nogi" w duecie ze Stefanem Friedmannem to Monty Python po polsku. Jonasz zawsze mnie wzruszał, czy to w kabarecie, czy w nagraniach z festiwali.
Niektóre utwory z jego tekstami zostały kompletnie zapomniane - starałem się je przypomnieć (razem z wokalistką Anią Kłys) na swojej płycie. Jonasz Kofta żył i tworzył w ponurym PRL-u i jak wielu nadwrażliwców walczył ze swoimi demonami.
Ja mam to szczęście, że mogę egzystować jako artysta w bardziej optymistycznych czasach. Te demony pewnie gdzieś i we mnie drzemią, ale mam nadzieję, że nie będę potrzebował egzorcysty...
Kamil Bednarek, wokalista
Kiedy miałem 15 lat, zakochałem się w reggae. W moim rodzinnym Brzegu mało kto takiej muzyki słuchał, ale mnie spodobał się przekaz, który niesie: szanuj siebie i drugiego człowieka, szukaj miłości, skup się na wartościach, bo nie kupisz ich za żadne pieniądze.
Jako 16-latek napisałem pierwszą piosenkę i z kolegami ze szkoły muzycznej założyliśmy zespół reggae Star Guard Muffin. Okazało się, że nie tylko my chcemy słuchać niszowego reggae. Zaczęliśmy wygrywać festiwale rockowe i hiphopowe. Oprócz Boba Marleya, legendy tego gatunku, szybko zakochałem się w Gentlemanie. To niemiecki artysta, który tak naprawdę nazywa się Tilmann Otto.
Jego biografia wciąż mnie inspiruje. Wychował się i mieszka w Kolonii, a jego ojciec jest pastorem. Gentleman całe życie poświęcił swojej pasji. Już jako 17-latek zebrał pieniądze i pojechał na Jamajkę, żeby potem stworzyć płytę. Tam perfekcyjnie nauczył się lokalnego języka nazywanego patois lub patwa. Jest niezwykle melodyjny, wystarczy tylko podłożyć rytm i już mamy gotową piosenkę.
Połowa Jamajczyków to śpiewający artyści. Tym bardziej niesamowite, że Gentleman został tam uznany za "swojego", co naprawdę jest trudne. Swoją pasję realizuje drobnymi krokami i ciężką pracą. To dla mnie dobra wskazówka: "Spokojnie, nie wszystko naraz".
Słuchanie Gentlemana sprawiło, że przestałem wstydzić się swojego głosu. Już po występie w "Mam talent" mój zespół stał się bardzo popularny i udało się nam wyjechać... na Jamajkę. Dopiero tam zrozumiałem, o czym śpiewa mój idol. Nie tylko o braku zrozumienia i miłości, ale też o podziale na dwa światy. Na wyspie nieliczni żyją w miarę dostatnio, pozostali mieszkają na ulicach i nie wiedzą nawet, czy i jak doczekają jutra.
Reggae to muzyka walki, buntu, domagania się zmian. Teraz Gentleman rozpoczyna trasę koncertową po całym świecie, też bym tak kiedyś chciał. Na razie udało mi się to pośrednio. Latem graliśmy jako jego support przed koncertem w Olsztynie. Podszedłem do Gentlemana, przybiłem mu piątkę i zaniemówiłem. Marzę, żebyśmy kiedyś razem coś zagrali.
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
.. prawo rzymskie. :)) życzcie mi szczęścia i..... więcej
Reklama
Wasze komentarze (16)
-
27.12.2011 (14:59)DODZIUCHA JEST ZAPATRZONA W SIEBIE JAK W OBRAZEK ONA JEST IDOLKA SAMĄ DLA SIEBIE ZBIERA SWOJE FOTKI Z GAZET I WYWIADY ZBIERA HIA HIA
-
20.12.2011 (14:56)
-
-
20.12.2011 (14:55)
-
19.12.2011 (19:31)~aSterBartoszewicz idolem? Litości...Biedna dziewczyna-każą jej komentować wiadomości, a ona ich nawet nie rozumie:) tu jej o bartoszewskiego chodziło cyt.....z błędem oczywiście..... Ma trzech idoli - profedora Bartoszewskiego itd.... a kto to jest profedor???
-
18.12.2011 (17:39)














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli