O tak... Zupełnie inaczej wygląda małżeństwo, gdy nie ma się na starcie mieszkania, samochodu etc. Aczkolwiek do wszystkiego można dojść wspólnie. Ciężka praca i zrozumienie zbliżają nas każdego dnia. Małżeństwo jest świetnym sprawdzianem odpowiedzialności. I wiem co piszę... Na razie nie mamy niczego poza sobą.
Wielka księga ślubów
Kazik Staszewski też całymi godzinami opiekuje się Hanią. - Najlepiej było w szkole rodzenia, wszyscy myśleli, że jesteśmy nastolatkami a ciąża to wpadka - śmieje się Karolina. - Teraz najczęściej rodzicami zostają ludzie po trzydziestce, a nawet po czterdziestce, więc na zajęciach patrzono na nas ze zdziwieniem. Za każdym razem podkreślałam, że Hanka jest zaplanowana. W dodatku na taki moment, kiedy akurat kończyliśmy studia.
Dziecko w niczym nas nie ograniczało. Jesteśmy domatorami, teraz zaczynamy wychodzić i pierwszy raz od dawna wybieramy się tylko we dwoje do Berlina. Hanią zaopiekują się dziadkowie. Dembińscy nie mają jeszcze dziecka, ale o nim myślą. - Zakochałam się w Mateuszu, bo - podobnie jak ja - myśli o stworzeniu dużej rodziny - mówi Wisia. - Dziś kobiety boją się, że dziecko przeszkodzi w karierze, przeliczają, ile trzeba pieniędzy na jego wychowanie, szkoły. W latach 80. mój ojciec siedział w więzieniu, mimo to mama doskonale dawała sobie radę z czwórką dzieci. Wiem, że z wielu rzeczy rezygnowała, ale nie skupiała się tylko na nas i zawsze miała swoje zajęcia, pomysły. Nie jestem tak silna jak ona, ale też chciałabym poświęcić swoim dzieciom czas i równocześnie zadbać o swój rozwój. Podobnie uważa Marianna Otmianowska.
Oboje z mężem mają nadzieję, że gdy na świecie będzie już ich dziecko, to nie zrezygnują ze swoich dążeń. Marianna robi teraz doktorat, prowadzi fundację, przygotowuje kolekcje dla prywatnych klientów, Mikołaj pracuje w kancelarii, ostatnio uruchomił serwis "abonamentów prawniczych" dla młodych i małych przedsiębiorców - luxlex.pl. Marzą o trójce dzieci, taki model sprawdził się w ich domach. - Wiemy, że wsparcie w dużych rodzinach to bardzo ważna rzecz - mówi Mikołaj. - Czasem czujemy się zmęczeni, a tu znów w weekend odbywają się: urodziny, imieniny, chrzty, rocznice, ale takie dobre "kotłowanie się" w sosie miłości, daje poczucie siły i wzmacnia. Dobrze, że cię spotkałam Mariannie Otmianowskiej podoba się zasłyszane powiedzenie: małżeństwo to podwójna radość, a trosk i smutków połowa. Jest w nim głębszy sens dzielenia się nie tylko problemami, ale i codziennością.
Na Wielkanoc upiekła 17 mazurków: daktylowe, wileńskie, kajmakowe. Mikołaj miał Wielki Piątek wolny i pomagał jej w kuchni. Na co dzień obowiązkami starają się dzielić, do sprzątania i prasowania przychodzi pani, która pomaga utrzymać porządek. - W domu gotuje przede wszystkim Wisia, ale ja zmywam i czasami sprzątam - mówi Mateusz Dembiński. - U naszych rodziców nie było podziału na role damskie i męskie, podobnie jest u nas. Oboje pracujemy. Nieważne, kto i ile przynosi pieniędzy do domu, każde z nas szanuje to, co robi partner. - Śmieję się, kiedy niektórzy mówią, że małżeństwo ogranicza rozwój czy życie towarzyskie - dodaje Wisia. - Po ślubie poczułam się pewniej, otworzyłam się na świat. Nie spędzamy czasu tylko ze sobą, mamy wspólnych znajomych, ale i osobne grono przyjaciół. Nie robię mu wyrzutów, gdy chce z kumplami pojechać na piwo do Pragi. Pracujemy, prowadzimy intensywne życie towarzyskie i z utęsknieniem czekamy na wieczór, gdy możemy pobyć tylko we dwoje.
Monika Mrozowska przyznaje, że wspólne życie nie jest sielanką. - W tym roku obchodziliśmy siódmą rocznicę ślubu i ktoś powiedział, że wtedy przychodzi pierwszy kryzys. Zaczęliśmy się śmiać, że może wreszcie będzie to rok bez konfliktów, bo spory i kłótnie ciągle nam się zdarzają. Obydwoje jesteśmy cholerykami, ale mimo wszystko potrafimy ze sobą rozmawiać. - Skracamy jednak czas tych cichych dni - żartuje Maciek. - Najpierw były to ciche godziny, a teraz półgodziny. - Kiedyś spaliśmy nawet z jedną poduszką - śmieje się Karolina Staszewska. - Dziś już z tego wyrośliśmy, ale nadal jesteśmy bardzo blisko. Wybraliśmy ten sam kierunek studiów: socjologię. Razem robimy zakupy, sprzątamy i pracujemy.
Staszewscy założyli wydawnictwo Kosmos, Kosmos. Wydali dwie książki, on zajmuje się składem, koncepcją graficzną, korektą, ona promocją, dystrybucją, telefonami. - Gdy jeszcze nie mieszkaliśmy razem, usłyszałam w radiu psychologa wypowiadającego się na temat miłości - wspomina Karolina. - Tłumaczył, że zakochanie to chemia i ten stan mija po 3-4 latach. Zapłakana pojechałam do Kazia i powiedziałam: "Wiesz, że nie będzie zawsze tak i nasza miłość się skończy". Minęło osiem lat i już się tego nie boję. Oboje dojrzeliśmy, ale nasze uczucie w ogóle się nie zmieniło. Mieliśmy naprawdę wielkie szczęście, że się spotkaliśmy.
Monika Głuska-Bagan
PANI 06/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
.. prawo rzymskie. :)) życzcie mi szczęścia i..... więcej
Reklama
Wasze komentarze (115)
-
24.10.2011 (14:06)~karinatak zupelnie inaczej wyglada malzenstwo jak ma sie rodziciw ktorzy sa w stanie zafundowac mlodym mieszkanie....ciekawe jakby wszystkiego musieli dorabiac sie sami czy bylo by tak slodko...a zwlaszcza splacac kredyt hipoteczny ktorzy jest przyczyna wielu rozwodow-problemy finansowe i zycie na "styk" caly miesiac z olowkiem w reku....
O tak... Zupełnie inaczej wygląda małżeństwo, gdy nie ma się na starcie mieszkania, samochodu etc. Aczkolwiek do wszystkiego można dojść wspólnie. Ciężka praca i zrozumienie zbliżają nas każdego dnia. Małżeństwo jest świetnym sprawdzianem odpowiedzialności. I wiem co piszę... Na razie nie mamy niczego poza sobą. -
15.05.2011 (05:33)tak zupelnie inaczej wyglada malzenstwo jak ma sie rodziciw ktorzy sa w stanie zafundowac mlodym mieszkanie....ciekawe jakby wszystkiego musieli dorabiac sie sami czy bylo by tak slodko...a zwlaszcza splacac kredyt hipoteczny ktorzy jest przyczyna wielu rozwodow-problemy finansowe i zycie na "styk" caly miesiac z olowkiem w reku....
-
-
28.02.2011 (04:04)Na życie patrzę perspektywicznie, nie wypowiadam się głębiej, alę cieszę się, że żyję w formalnym związku, gdybym żyła w nieformalnym związku byłabym bez środków do życia. A wartości pozostaną wartościami. Spostrzeganie świata, zależy od rodziny, w jakiej się wychowałam. I przekazuję pewne wartości dzieciom: szacunek do siebie i innych. Gardzenie chamstwem...itp.
-
06.02.2011 (18:52)~feeriaa wiesz, co jest jeszcze bardziej smutne?....obudzić się rano u boku swojego męża i popatrzeć na zupełnie obcą osobę... i czuć potworną samotność...teraz jestem sama i nie czuję się samotna.masz w takim razie szczęście. i oby ono trwało. ... bo w życiu nigdy nic nie wiadomo.<SPAN class=user>~żonkaZawsze powtarzałam, że ja nigdy, przenigdy nie wyjdę za mąż! Po co? Aby mnie bito i wyzywano nie potrzebuję papierka i obrączki na palcu... Myślałam tak nawet w początkach związku z moim obecnym mężem :) Zamieszkaliśmy razem w wynajętym mieszkanku po roku znajomości, kupiliśmy własne po kolejnym... Nie wiem dokładnie kiedy ale zrozumiałam, że facet przy którym się budzę co rano to prawdziwy skarb i najwspanialszy mężczyzna jakiego kiedykolwiek znałam. Pobraliśmy się a 1,5 roku później przyszedł na świat nasz synek. Małżeństwem jesteśmy od 9 lat a ja czuję się spełniona będąc mamą, żoną, panią domu :) Znam jednak pary żyjące w związkach nieformalnych i naprawdę świetnie im się układa. Co do singli- wydaje mi się, że któregoś dnia każdy obudzi się po kolejnej nocy z przygodnym partnerem i zrozumie, że nie ma w życiu nikogo. Smutne...[/quote][/quote]
-
06.02.2011 (18:49)~zosia samosiaalez model rodziny propagowany przez autorke jest dla mnie zbyt nowatorski.od kiedy to mezczyzna wchodzi do kuchni i zajmuje sie gotowaniem.Jezus nigdy nie zajalby sie tak kobiecym zajeciem, a kazdy mezczyzna powinien brac z niego przyklad jako ze on jest wzorem i idealem mezczyzny!!!!
serio? wiesz lepiej, co Jezus by zrobil? Nie mow, poza robieniem kobiecych rzeczy unikasz tez lekarzy? bo Maria, matka Jezusa, chyba tez nie chodzila, a ona jest wzorem do nasladowania. No i powinno sie miec dzieci w wieku lat 13 - 15, czyli jak tylko mozna. Bo to tez wyznacznik biblijnych czasow. powodzenia, polecam sekte Amiszow, choc oni moze zbyt nowoczesci sa













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli