jest to zagrane po mistrzowsku uwielbiam ten film
Show musi trwać
Katarzyna Gniewkowska w 2002 roku dostała propozycję zagrania w "Nienasyceniu" Wiktora Grodeckiego. I choć krytycy uznali film za klapę, ona nie żałuje czasu poświęconego temu przedsięwzięciu. - To był mój powrót przed kamerę po wielu latach - wspomina. - Musiałam kompletnie się przestawić, bo do tamtej pory tworzyłam tylko role teatralne. Dużo z siebie dałam: emocji, pracy, i chociaż"Nienasycenie" spotkało się z miażdżącą krytyką, to każda porażka dodaje sił. Właśnie dzięki trudniejszym doświadczeniom stajemy się wytrwalsi.
Kiedy Gniewkowska otrzymała propozycję roli w serialu "Ekipa" Agnieszki Holland, nie zastanawiała się nad jej przyjęciem. Potem posypały się kolejne: w "Jutro idziemy do kina" i "Czasie honoru" Michała Kwiecińskiego. Od roku gra w serialu TVN "Majka", a od lutego w "Szpilkach na Giewoncie" Polsatu (premiera zaplanowana na jesień).
Przez wiele lat wydawało się jej, że rodzina nie poradzi sobie bez niej. Gdy rzuciła się w wir zajęć, okazało się, że mąż, córka - studentka, i syn - licealista, są samodzielni. Teraz to ona po trzech latach intensywnej pracy czuje potrzebę wyciszenia, odpoczynku. A jesienią znów wraca do teatru. - Marzę o fabule i o roli, w których mogłabym pokazać wszystkie gromadzone przez lata doświadczenia, emocje, dramatyzm, a równocześnie dystans do świata i do siebie. Na razie ze względu na fizjonomię obsadzana jestem w rolach ciepłych teściowych - śmieje się.
Paweł Kowalewski dawno założył, że około 2010 roku wróci do malowania. Uważa, że teraz ludzi znów zaczyna interesować sztuka i że on sam, po latach przestoju, ma coś do przekazania. - Podchodzę do palety z drżeniem rąk - mówi. - Ale malarz przecież nie tylko kładzie farby na płótnie. Przygotowywałem się do powrotu: robiłem notatki, szkice, zdjęcia. Jesienią chcę pokazać na wystawie nie tylko obrazy, ale i instalacje oraz rzeźby. Teraz malowanie znów sprawia mi ogromną przyjemność.
Jest przygotowany na atak krytyki w rodzaju: "Po co człowiek reklamy chce wrócić do malarstwa?". Zdaje sobie sprawę, że takiej zawiści, walki jak wśród artystów nie ma w żadnej innej branży. Lata pracy nauczyły go mieć twardą skórę.
Marianna Wróblewska znów czuje się wspaniale na scenie. Zdobywa nowych fanów, bo choć jest wykonawczynią takich polskich piosenek, jak "Sprzedaj mnie wiatrowi", "Odpowiednia dziewczyna", to przez ostatnie lata była artystką zapomnianą. - Gdy ją poznałem, od razu pomyślałem, że trzeba sprawić, aby wróciła - mówi Zbigniew Dzięgiel.
- Zastanawiałam się nad propozycją Zbyszka - opowiada Wróblewska. - Zaprosił mnie, abym przyszła zobaczyć, jak w pierwszej edycji "Śpiewając jazz" występuje 82-letnia jazzmanka, królowa swingu Carmen Moreno. To mnie przekonało. Choć nie jestem strachliwa, zastanawiałam się, czy dam radę. Na próbach ciężko pracowałam, musiałam się zgrać z muzykami - dodaje. - Oni grają jazzowo, ale też funkowo i rockowo. To młodzi ludzie, są świetni w tym, co robią. Myślałam o tym, jak mnie przyjmą, przecież dzieli nas różnica wieku. I okazało się, że współpracuje się nam świetnie. Przeżyłam szok, gdy zobaczyłam, że tak wiele młodych przychodzi na koncerty. Myślałam, że ich zanudzę, ale oni są zafascynowani tym, jak się dawniej śpiewało. Pośpiewam trochę, bo czuję, że to jeszcze nie czas na emeryturę. Teraz, gdy otwierają się nowe możliwości, zamierzam je wykorzystać.
Krzysztof Ziemiec przyznaje, że te dwa lata bez pracy były zbawienne dla życia domowego. Znów miał czas na to, co najważniejsze, a ulotne. Katarzyna Gniewkowska i Paweł Kowalewski też niczego nie żałują. Przerwę w pracy potraktowali jako dar od losu, bo wiedzą, że jeśli kocha się coś naprawdę, to wrócić można zawsze.
Monika Głuska-Bagan
PANI nr 8/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Myślami jestem daleko… na plaży Rozgrzana słońcem... więcej
Reklama
Wasze komentarze (9)
-
19.09.2010 (18:48)pamietam Panią Gniewkowską w roli hrabiny w filmie "Nienasycenie"
jest to zagrane po mistrzowsku uwielbiam ten film -
08.09.2010 (16:36)~ewaPani Gniewkowska ma to coś,fajnie gra.Mam nadzieję,ze będzie ją mozna oglądać częściej w produkcjach TV i kinowych.Ale Ziemkiewicz..oczywiście porusza jego historia,ale on sprawia wrażenie takiego nieco nudnego ,świętoszkowatego..zresztą tak jak cała TVP1..
-
-
25.08.2010 (23:36)Pan to zrobił tylko dla rozgłosu żeby zwrócić na siebie uwagę.Po co pan się pcha na siłę do mediów.Żałosne
-
25.08.2010 (19:21)
-
25.08.2010 (15:13)Wiesz co Krzysiu . Rozumiem ciebie w 100% . Mysle że powinieneś przestać umawiać się na wywiady w których porusza sie sprawę Twojej tragedii . Nie dadzą Ci spokoju . Spójrz jak zamiescili Twoje zdjęcie do tego artykułu , możliwość zbliżenia na twarz . hieny













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli