Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sceny z życia małżeńskiego - część II

Dobry związek wymaga od obojga nie tylko kompromisu, ale także potwierdzenia własnej samodzielności.

Wydawaj jasne i proste komunikaty

Reklama

Kobiety i mężczyźni, nawet jeśli mówią to samo, porozumiewają się kompletnie inaczej. - Do tej pory mam problem w rozumieniu ich języka - przyznaje Joanna Racewicz. - Kiedy mężczyzna mówi: "Dajmy spokój, proszę, nie gadajmy dziś o tym", kobieta może odebrać to jako brak zainteresowania. "Czy już mnie nie kocha?", myśli sobie i zastanawia się, dlaczego on woli oglądać wyścig Formuły 1. Mężczyźnie trzeba wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć konkretnie, czego akurat chcemy. Nie oczekujmy, że będzie wiedział to sam - śmieje się Racewicz.

Dorota Gardias-Skóra przywołuje w pamięci taki obrazek. Siedzą razem z mężem. Ona zastanawia się, jak zorganizować czas i czy zdecydować się na udział w "Tańcu z gwiazdami". To przecież kolejne obowiązki. On pyta: "Ale czym się martwisz? To program dla ciebie, tańczysz od dziecka i musisz wystąpić". Żona wymienia kolejne przeszkody. On na to: "Nie przejmuj się".

- Konrad jest wiecznym optymistą - opowiada. - Ja oczekuję długiej argumentacji, a tu mam machnięcie ręką. Kiedyś myślałam, że moje sprawy go nie obchodzą. Jednak przekonałam się, że tak nie jest. Często wychodzi na to, że on ma rację, a dzielenie włosa na czworo niczemu nie służy.

Z drugiej strony Gardias zdaje sobie sprawę, że o wielu niebezpiecznych rzeczach, które wydarzają się na misjach, mąż jej nie mówi. Woli jej nie denerwować, a poza tym obowiązuje go tajemnica wojskowa.

Najważniejsze jest partnerstwo

Związek to nie handel wymienny i raczej nie sprawdza się gra: "Gdy ja coś zrobię tobie, ty mi w zamian tamto…". Anna Kalczyńska przyznaje, że czerpie wzór z rodzinnego domu: - Moi rodzice, choć charakterologicznie są jak dwa wybuchowe wulkany, wszystko robią razem - mówi. - Dzielą się obowiązkami, kumplują, mają wspólne zainteresowania i pasje. Liczy się trwałość związku i zaufanie. Mam ogromne szczęście, bo mój mąż to przede wszystkim przyjaciel, na którego pomoc i wsparcie mogę zawsze liczyć. W domu ten, kto wraca pierwszy, robi kolację. Na razie to on czeka na mnie, bo kończę zajęcia po 21. Praca nas też łączy. Znamy tych samych ludzi, zdarzają nam się podobne problemy i sytuacje. Dyskutujemy o polityce, spieramy się o dziennikarskie materiały. Ostatni rok był dla nas trudny - ja dostałam propozycję prowadzenia wieczornego programu, Maciek przygotowywał start lokalnej telewizji. Nie ukrywam, że było nerwowo, ale przekonaliśmy się, że nie ma między nami rywalizacji. Nie licząc walki o pilota, oczywiście!

Małżeństwo Doroty Gardias-Skóry to też bardzo partnerski układ. - Nie hołduję stereotypom, że żona ma pilnować domowego ogniska, a mąż zarabiać - mówi. - Jeżeli jesteśmy osobno, każdy sobie radzi sam, jeśli razem - to wszystko robimy zgodnie i dzielimy obowiązki. Czasem, gdy pęknie mi opona w samochodzie, żałuję, że nie mogę zadzwonić do Konrada i poprosić, by przyjechał. Daję jednak radę. Zdarza się też, że gdy on jest w Afganistanie, jadę do warsztatu i oddaję do naprawy jego auto.

Natalię Jaroszewską i Michała Kowalskiego również łączą partnerskie relacje. Po równo dzielą się obowiązkami. Choć cały czas pracują, nie mają niani do dzieci. - Po urodzeniu córeczki obydwoje zdecydowaliśmy, aby trochę zwolnić tempo - tłumaczy projektantka. - Przez kilka miesięcy byliśmy w domu, oczywiście kosztem ograniczeń finansowych. Ten czas jeszcze bardziej zbliżył nas do siebie. Dziś, gdy patrzę na córkę i synka, widzę, że było warto poświęcić się dla nich.

- Dzieci są jak sejsmografy, wyczuwają nastroje rodziców - dodaje Joanna Racewicz. - Moja babcia mawiała, że warunkiem szczęśliwej rodziny jest uśmiechnięta matka. Jeśli ona jest zadbana i czuje, że ma obok dobrego partnera, szczęśliwe jest także dziecko.

Celebruj wspólne chwile

Nawet jeśli jesteśmy bardzo zżytą, symbiotyczną parą, warto pamiętać, że nasz mąż to mężczyzna. - Bywam zazdrosna - przyznaje Dorota Gardias-Skóra. - Konrad jest przystojny, a w dodatku pilot w mundurze zawsze przyciąga spojrzenia. Ale jesteśmy oboje tyle czasu osobno, że bez wzajemnego zaufania to nie miałoby sensu. Dla mnie ślub zmienił wiele. Zdałam sobie sprawę, że gdy mija pierwsza fascynacja, związek staje się dojrzały.

Często widzę, że pary po ślubie siadają na laurach i przestają o siebie zabiegać.

- Banał, że w związku wiecznie trzeba podsycać ogień, to prawda - mówi Anna Kalczyńska. - Dlatego staram się być dla Maćka atrakcyjna. On jest fanem szybownictwa i żeby polatać, jeździ aż w Beskid Żywiecki, na górę Żar. Często jadę z nim, żeby popatrzeć na to, co go cieszy, i pogadać.

Natalia Jaroszewska uwielbia kino. Zawsze starali się z mężem znaleźć czas na wyjście, ale ostatnio całą ich uwagę skupia mały Kacper. Projektantka za namową Michała w końcu da się chyba przekonać do wynajęcia niani. - Mamy wiele wspólnych pasji - opowiada Jaroszewska. - Mąż dzięki mnie zainteresował się sztuką i myślę, że mimo ekonomicznego wykształcenia ma artystyczną duszę. Od studiów zbieraliśmy też razem komiksy, bo jesteśmy fanami japońskiej mangi. Czasem siadamy i wspólnie je oglądamy.

Bądź niezależna ale czasem daj sobie pomóc

Dobry związek wymaga od obojga nie tylko kompromisu, ale także potwierdzenia własnej samodzielności. Takiej deklaracji: "Potrafię żyć bez ciebie, ale to właśnie ciebie wybrałam, abyś mnie wspierał i rozumiał". Kalczyńska, Jaroszewska, Gardias, Racewicz nie wyobrażają sobie rezygnacji z własnych planów.

Dorota Gardias pracowała w lubelskiej telewizji. Kiedyś pojechała na casting prezenterów do Warszawy. Chciała się sprawdzić, nie sądziła, że wygra. Gdy dostała propozycję pracy, nie mogła w to uwierzyć. W pierwszym odruchu zapytała męża, co ma robić, bo właśnie miała się przeprowadzać do niego do Łodzi. Bez wahania doradził, aby spróbowała. Teraz to on stara się dostosować do jej planów.

- Obydwoje z mężem dajemy sobie duży margines swobody - mówi Anna Kalczyńska. - Często wychodzimy osobno, ja ze znajomymi z pracy, Maciek - ze swoimi. Nikt nikogo nie rozlicza z późnych powrotów. Ostatnie wakacje spędziłam tylko z rodzeństwem, pływam na desce, nie wszystko musimy robić razem - dodaje.

- Jeśli nawet jesteśmy dzielnymi kobietami, które radzą sobie w każdej sytuacji, nadal powinnyśmy mieć pewność, że nasz mężczyzna pozostanie opoką - dodaje Racewicz. - Nie każdy to pojmuje, ale ci, co rozumieją, mają szansę stworzyć absolutnie szczęśliwe związki.

Pozostań uczciwa wobec siebie

W związkach warto chodzić na kompromis, wykazywać się wyrozumiałością, ale nie wolno nigdy zmieniać siebie na siłę. Kiedy kobieta np. nienawidzi wspólnych niedzielnych obiadów z rodziną męża, a jednak zmusza się do nich, to kiedyś włączy się czerwona lampka. Wszystko i tak skończy się spięciem, a prawda wyjdzie na jaw.

- Moja przyjaciółka mówi, że jeśli w domu jest ciepły obiad i pachnąca szarlotka, to mężczyzna zawsze do tego domu wróci. Szczerze przyznaję: coś w tym jest - śmieje się Joanna Racewicz.

- Bo gdy zadałam to pytanie mężowi, absolutnie to potwierdził. Mężczyźni oczekują od kobiety stworzenia takiego bezpiecznego portu, gdzie wszystko jest unormowane, spokojne i nic nas nie zaskoczy.Warto jednak zastanowić się, czy jestem prawdziwa w tym, co robię, bo uczciwość wobec siebie jest najważniejsza.

- Gdy mam ochotę trochę ponarzekać, robię to - mówi Kalczyńska. - Choć wiem, że Maciek, optymista z natury, tego nie lubi. Denerwuje mnie opóźniający się wciąż remont naszego domu. Na razie dzielimy małe mieszkanie z szalonym szczeniakiem labradorem. Marudzę, bo wolałabym, żeby mój świat był poukładany, harmonijny, a pewne rzeczy działy się szybciej. W dodatku jestem uparta, więc trudno mnie pocieszyć…

Nie wybaczaj zdrady i nie tkwij w toksycznym związku

Gardias, Jaroszewska, Kalczyńska, Racewicz są zgodne co do tego, że gdy partner nas zawiedzie, zdradzi czy gdy związek jest toksyczny, trzeba odejść. Mają nadzieję, że to ich nie spotka, ale…

- Zdaję sobie sprawę, że życie jest krótkie i nieprzewidywalne - mówi Kalczyńska. - Wszystko może nagle prysnąć jak bańka mydlana, więc jestem uważna. Byłam już świadkiem kilku bolesnych rozstań. Wiem, jakie to ciężkie, szczególnie gdy są dzieci.

- Zawiodła mnie kiedyś taka naiwna i szczeniacka wiara, że tę drugą osobę można zmienić - mówi Racewicz. - Kobiety mają tendencję do myślenia życzeniowego. Wierzą, że dla niej alkoholik przestanie pić. Ja już nie mam sentymentów: nie przestanie.

Jeśli kłamał, będzie kłamał, jeśli zdradzał, zdradzi. Jestem absolutną zwolenniczką teorii, że po zdradzie czy stracie zaufania nie ma już powrotu.

Monika Głuska-Bagan

Przeczytaj pierwszą część

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje