I am rookie here, hi folks .
Raport: Pokolenie wolność
Wartości:
Nie krzywdzimy ludzi.
Anna Markowska: - Trzeba mieć dystans do popkultury i tego, co widzimy w mediach. Photoshop, reality show, teledyski w MTV, internetowe informacje o celebrytach to wypaczenie rzeczywistości, a nie wskazówka, jak żyć.
Sylwia Szcześniak: - Zdrada w związku wszystko przekreśla. Myślę, że gdy podstawą relacji jest więź i przyjaźń, gdy drugą osobę naprawdę kochamy, nie możemy przestać się nią fascynować.
Marta Kuc: - W pracy nie można dać się ogłupiać. W kawiarni widziałam grupę menedżerów, która spotkała się z szefem. Mówił im: „Firma was potrzebuje, jesteście jej dziećmi!”; „Złapanie klienta jest jak złowienie złotej rybki”. A oni, dorośli ludzie, przytakiwali. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Ja w weekendy pracuję w herbaciarni za mniejsze pieniądze, niż dostawałam w popularnej restauracji. Odeszłam stamtąd, bo menedżer wydzierał się na pracowników. Trzeba pamiętać o godności.
Joanna Szawarska: - Co jest nieetyczne? Trudne pytanie. Tyle się nasłuchałam, że już nic mnie nie dziwi. No, może orgie seksualne. Uważam, że to bulwersujące zdziczenie.
Natalia Koralewska: - Za mało przeżyłam, żeby mówić o tym, czego moralnie nie wolno. Zdradzać? Kłamać? Tylko że czasem życie nie jest takie proste. Na pewno nie wolno krzywdzić ludzi zdradą, kłamstwem, plotkarstwem i agresją.
Marzenia:
Wolimy mieć plany.
Anna Markowska: - Chciałabym pojechać do Kenii. Może uda mi się odłożyć pieniądze? Mogłabym też już wyprowadzić się od mamy i zamieszkać z chłopakiem, ale on mówi, że najpierw znajdzie pracę, a potem wynajmiemy mieszkanie – myśli jak mężczyzna. I życie z takim facetem jest moim priorytetem. Starsze koleżanki narzekają, że ich rówieśnicy, trzydziestoparolatkowie, są nieodpowiedzialni, zniewieściali. W naszym pokoleniu wśród dziewczyn popularne jest zdanie: „Prawdziwy mężczyzna zabija smoki”. Tak myślimy.
Joanna Szawarska: - Mieszkam teraz u cioci, 30 kilometrów za Warszawą. Dojeżdżam pociągami. Chciałabym wynająć kawalerkę w nowym bloku blisko metra. I mieć pieniądze, żeby za nią co miesiąc płacić. Szukam po okazyjnej cenie w internecie. Nie chcę wynajmować pokoju u kogoś obcego ani mieszkać z grupą studentów. Wiem, że tak się kiedyś żyło, ale ja muszę mieć przestrzeń, żeby posiedzieć w domu i pomyśleć. W spokoju. Na razie moje życie jest jak sjesta. Czekam na to, co będzie. Lubię się śmiać, nigdy nie płaczę.
Katarzyna Pawlukiewicz: - Boże, chciałabym już skończyć studia. Mieć dobre stanowisko, najlepiej menedżerskie. Pensja? Nie obraziłabym się za 15 tysięcy miesięcznie. Przed trzydziestką chcę mieć męża i dziecko. Ale nie stanę się kurą domową. Nie wyobrażam sobie, że jesteśmy ze sobą tylko dlatego, że nie mogę odejść, bo mnie na to nie stać. Czasem boję się, że skończę jako bizneswoman bez rodziny. Albo nie będę mieć ani rodziny, ani nie będę bizneswoman. Ale to nie są wielkie obawy. Teraz jest fajnie, po co się bać na zapas?
Sylwia Szcześniak: - Mieszkanie w pojedynkę jest smutne. Swoje trochę oswoiłam. Ściany oblepione zdjęciami rodziny, przyjaciół, moimi z podróży. Mam też mnóstwo pamiątek z wycieczek, na które jeździłam z mamą. Koloseum z Rzymu, figurkę wiolonczelisty z Kuby, sombrero z Meksyku. Chciałabym stworzyć prawdziwy dom, nawet już teraz. Mieć pracę, która mnie cieszy. I pewność, że dokonuję dobrych wyborów.
Marta Kuc: - Nie mam marzeń, bo one rodzą problemy. Mogą się zrealizować albo nie – człowiek nie zawsze ma na to wpływ. Zamiast marzeń wolę plany: mieszkanie kupione na kredyt. Co miesiąc zastanawiam się też, czy nie zmienić studiów. Może zamiast polonistyki wybiorę coś bardziej rokującego, na przykład prawo? Bo gdy patrzę na niektórych czterdziestolatków, zazdroszczę im stabilizacji. Denerwuje mnie mój stan przejściowy. Studia i wielka niewiadoma. Idealne życie wyobrażam sobie tak: mam rodzinę i pracę, która jest moją pasją, a nie tylko sposobem na zarabianie pieniędzy. Mogłabym prowadzić takie miejsce „z klimatem”: księgarnię, kawiarnię. Wolałabym, żeby więcej zarabiał mój mąż. Ja miałabym czas dla dzieci.
Ewelina Sikorska: - W dzisiejszych, niepewnych czasach rodzina jest największą wartością. W tym sensie bliższe jest mi podejście do życia dziadków – oni żyli razem do końca i byli szczęśliwi. Planuję trójkę dzieci. Gdy odchowam już pierwsze, chcę wrócić na studia, ale tylko dla pasji, żeby uczyć się czegoś, co mnie ciekawi. Botanika na przykład. Moje koleżanki mówią: „Będziesz matką, czyli już po karierze”. Ale jakiej karierze? One chyba za dużo się naoglądały "Seksu w wielkim mieście" i liczą nie wiadomo na co. Tyle że tam był nowy Jork, a tu jest Biskupiec. Duża różnica.
Natalia Koralewska: - Bez znajomości trudno znaleźć dobrą pracę. Dlatego ja najpierw chcę ukształtować siebie, zrozumieć, po co żyję, żeby potem nie załamywały mnie byle potknięcia, żmudne szukanie etatu, i tak dalej. A to mnie może czekać. Na filozofii musimy zaliczyć praktyki. Niektórzy starsi studenci pracują nawet jako kasjerzy w Biedronce. Dlatego wybrałam fotografię, żeby w tym absurdalnym świecie mieć alternatywę. Przede wszystkim chciałabym czuć się wolna. Nie muszę zarabiać wielkich pieniędzy, tak jak pokolenie yuppies. Mogłabym być asystentką fotografa, pisać książki albo pracować w kwiaciarni – tam też można tworzyć piękno. Moja koleżanka twierdzi, że życie mnie jeszcze przyciśnie i zmienię zdanie. Nie wiem. Może. Mam marzenie. Mały dom za miastem. Z małym ogródkiem.
Natalia Kuc
Twój STYL 7/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Dowiedz się, co los przygotował dla osób spod Twego... więcej
Reklama
Wasze komentarze (84)
-
04.08.2011 (15:56)
-
27.06.2011 (15:01)
-
-
26.06.2011 (13:02)
-
13.01.2011 (14:40)Poza tym zaskakujące jest, skąd wytrzasnęliście takich odludków do tego artykułu. Jednak większość ludzi w wieku 20-35 lat ma mnóstwo znajomych i wychodzi gdzieś codziennie. I nie mówię tu o jakiś hucznych imprezach, ale o zwykłym oglądaniu filmu na DVD w gronie przyjaciół. Te dziewczyny, które opisaliście mają uboższe życie towarzyskie niż emeryci.
-
13.01.2011 (14:30)Dlaczego zawsze piszecie o plebsie i nieudacznikach.
Wielu współczesnych 20-latków to ambitne, pracowite osoby. Mimo że pochodzą z biednych rodzin, studiują za granicą: we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii. Wszystko to dzięki stypendiom albo dzięki własnej pracy, bo w weekendy i popołudniami pracują.
A wy jak zwykle piszecie o szarej masie, o tych najprzeciętniejszych.












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli