Przejdź na stronę główną Interia.pl

Martwię się, że pijesz

Znasz ją od lat. Mądra, odpowiedzialna. Znajoma z pracy, przyjaciółka. Ale... Masz wrażenie, że ostatnio przesadza z alkoholem. Sytuacja sprzyja, tyle jest spotkań, na których kieliszek dostaje się już w progu. Ona może być na prostej drodze do uzależnienia albo picie już stało się nałogiem. Nie wygląda na to? Na alkoholiczkę wcale nie trzeba wyglądać, żeby nią być. Ty możesz jej pomóc.

Zawsze jechała do rodziców podzielić się dobrymi wieściami. Gdy dostała awans, także. "Ewuniu, jesteśmy tacy dumni! Ja tym bardziej, bo idziesz w moje ślady!", zachwycała się mama. Tata i mąż Ewy otworzyli szampana. Rozlali wino do czterech kieliszków. "Za naszą wspaniałą córkę! Do dna!", śmiała się mama. Wypili. Tata włączył muzykę, mama wniosła nadziewaną gęś z pieczonymi ziemniakami - uroczysty obiad, żeby uczcić ważną okazję. Zanim zabrali się do jedzenia, przypomniała sobie, że trzeba wyprowadzić na spacer psa. Zamknęła drzwi, minęło kilka sekund i usłyszeli z klatki schodowej jej krzyk. Wybiegli. Leżała na półpiętrze, z nogą nienaturalnie wykręconą w kolanie.

Reklama

Taksówka, ostry dyżur. Lekarz poprosił Ewę i ojca na bok. "Pacjentka jest kompletnie pijana. Ma prawie dwa promile alkoholu we krwi". Nie mogli uwierzyć. Kłócili się. Dwa promile? Jak? Przecież wypiła jeden kieliszek! Marta miała dość. Dość Iwony i jej wesołego, zabawowego stylu życia. Poprzedniego wieczoru w swoim mieszkaniu urządziła trzydzieste urodziny. Było miło, choć Iwona, najlepsza przyjaciółka, po godzinie nie była już w stanie ustać na nogach. I piła dalej. Wszyscy wiedzieli: Iwona to dziewczyna imprezowa.

Przed północą zdążyła: zmusić parę znajomych do wyjścia (siadała na kolanach kolegi, całowała go, jego partnerka nie wytrzymała), zwymiotować do wanny i zalec na kanapie w salonie bez zdejmowania butów. "Normalne, no daj spokój, Iwony nie znasz? Lubi mocne doznania", żartowali goście, wychodząc. Ale Marta nie była tego taka pewna. Gdzie jest granica między imprezowaniem, mocnymi doznaniami a uzależnieniem?

Nałóg kobiety sukcesu

Brzmi bardzo poważnie. Zazwyczaj myślimy: "Po co od razu bić na alarm, ot, przesadziła, wypiła kilka kieliszków za dużo, przecież nie jest alkoholiczką!". Nie jest, bo nie wygląda. Tyle tylko że większość alkoholików wygląda normalnie i czasami nawet dla rodziny nie jest jasne, czy ich bliski jest uzależniony, czy nie. Ta prawidłowość dotyczy zwłaszcza kobiet. Ilona Felicjańska, Trinny Woodall, Kristin Davis z Seksu w wielkim mieście - dopóki same nie przyznały, że mają problem, nikt ich o to nie podejrzewał. Kobiecy wzorzec picia jest inny. To picie w wielkim wstydzie, a więc: ukrywane przed światem.

Sarah Ann Benton, psycholog, autorka książki o uzależnionych "luksusowo", na stanowiskach, nazywa takie osoby wysokofunkcjonującymi alkoholikami (HFA, od angielskiej nazwy high-functioning alcoholics). I powołując się na dane, twierdzi, że aż co piąty nałogowiec należy do tej grupy. Jak kreśli portret typowego HFA? To człowiek sukcesu. Ma pracę, często robi karierę, cieszy się opinią kreatywnego, zdolnego pracownika. Lubi rywalizację, bywa, że cierpi z powodu perfekcjonizmu. Jest towarzyski, lubiany. Obraca się w środowiskach, w których pije się dużo alkoholu - oczywiście w sposób "elegancki".

Jak tłumaczy własne picie? To nagroda za kolejne udane przedsięwzięcie zawodowe. Sposób na stres: "Tyram od rana do nocy, chyba należy mi się szklaneczka whisky wieczorem?". Albo styl życia: "Jestem smakoszem, znam się na winach". Ewa: "Mama jest kardiologiem. Trudny, męski zawód. Jej koledzy zawsze dużo pili, a ona nie chciała odstawać - tak to tłumaczyła. Oczywiście miała dostęp do dobrych alkoholi, często pacjenci przynosili po udanych zabiegach koniaki, wielkie butelki calvadosu". Marta: "Iwona pracuje w dziale marketingu. Rok temu zostawił ją partner.

Od tego momentu właściwie co wieczór wychodzi na jakąś imprezę, spotkanie w modnym klubie, kolację. Wszyscy tam piją. Ale nie wszyscy robią to codziennie, a Iwona - tak. Zastanawiam się: czy ona rzeczywiście musi nieustannie balować? Czy nie mogłaby zostać w domu? A może spotyka się z ludźmi, żeby mieć okazję i towarzystwo do picia? Może sama szuka takich możliwości?".

Jak to się stało?

Bardzo trudno jest się zorientować, że bliska kobieta - mama, przyjaciółka, siostra - ma problem z piciem. U osoby uzależnionej włączają się bowiem mechanizmy psychologiczne, które mają za zadanie uchronić i ją, i otoczenie, przed straszną prawdą: że alkohol stał się nałogiem. Człowiek pije, bo nie potrafi w inny sposób regulować emocji: kilka głębszych to sposób, by się rozluźnić. Odreagować stres. Poczuć radość. Zabłysnąć dowcipem na spotkaniu, pokonać nieśmiałość. Z czasem wszystkie przykre stany emocjonalne zamieniają się w jedno: potrzebę wypicia.

Ktoś, kto uzależnił się od alkoholu, nie może przyznać, że MUSI pić. Uaktywnia więc skomplikowaną strategię obronną, nazywaną systemem iluzji i zaprzeczeń. Koloryzuje wspomnienia sytuacji związanych z alkoholem: stąd te słynne "opowieści kombatanckie", czyli anegdotki, gdzie to byliśmy i co zrobiliśmy w stanie nietrzeźwym, i jak było fajnie. Wypiera ze świadomości wszystkie fakty, świadczące o negatywnych konsekwencjach picia. Specjaliści nazywają to "pijanymi myślami". Charakterystyczne, że pojawiają się też one w rozmowach osoby uzależnionej z bliskimi. 

Domowa diagnoza - po czym poznać, że alkohol zdominował ich życie? Czytaj na następnej stronie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje