Bartłomiej Topa - Zenek ze Złotopolskich
Krzysztof Kiersznowski (chyba) - Wąski z Kilera
W artykule na portalu nie ma błędu,to tylko fragment tekstu o aktorach "jednej roli". Reszta (Zenek,Wąski) w miesięczniku ;)
Zenek ze "Złotopolskich", Rysio z "Klanu", Wąski z "Kilera". Kto ich nie zna? Kreacje te zapadły w pamięć milionom widzów. Ale czy pozwalały przekonać się o wszechstronnym talencie aktorów?
Naprawdę, to już ostatni artykuł, w którym promuję Ryśka z "Klanu" - śmieje się Piotr Cyrwus. - Gram go od trzynastu lat i niedługo trafię do księgi rekordów.
Aktor przyznaje, że nie ogląda seriali, bo brakuje mu czasu. Kiedyś zaproszono go na casting. Myślał, że do jakiegoś filmu fabularnego. - Tego dnia akurat odbierałem w Warszawie samochód, który ukradziono mojej żonie - wspomina. - Ręce miałem brudne od smaru, nie zdołałem ich domyć. Stanąłem więc przed kamerą, ukrywając dłonie, coś tam powiedziałem i wróciłem do domu.
Byłem przekonany, że żadnej roli nie dostanę. A tu telefon, żebym przyjechał, bo będę grał Ryszarda Lubicza w serialu "Klan". I że szukają już nawet dla mnie żony.
W tym czasie Cyrwus był już znanym aktorem Starego Teatru w Krakowie. Laureatem nagrody dla najlepszego aktora roku 1990 (za rolę Walusia w "Do piachu" Tadeusza Różewicza w reżyserii Kazimierza Kutza). Postanowił połączyć życie teatralne z telewizyjnym. Grał dwadzieścia przedstawień w miesiącu. A potem jechał na dziesięć dni zdjęciowych do Warszawy. Jednocześnie występował też u Andrzeja Wajdy i u Grzegorza Jarzyny.
- Nie wiem, jak to robiłem. Pewnie kosztem życia rodzinnego. Z tamtego czasu pamiętam zarwane noce i nieustanne podróże pociągiem na trasie Warszawa - Kraków - opowiada. Po roku serial osiągnął rekordową oglądalność. Dwanaście milionów widzów znało aktora jako sympatycznego taksówkarza Rysia z "Klanu". Coraz częściej zdarzało się, że ktoś podchodził na ulicy. Niektórzy dziwili się: "O, jaki wysoki i przystojny. W telewizji wydaje się pan znacznie niższy i grubszy".
“- Rysio ma opinię porządnego faceta. W Polsce A może wydawać się nudnym, nieżyciowym safandułą. W Polsce B i C jest wzorem do naśladowania.”
- Na szczęście rzadko namawiano mnie do wspólnego picia - śmieje się aktor. - Rysio ma opinię porządnego faceta. W Polsce A może wydawać się nudnym, nieżyciowym safandułą. W Polsce B i C jest wzorem do naśladowania. To prawda, że nie umie robić interesów, ale kocha żonę, dba o dzieci, jest uczciwy.
Prywatnie Piotr Cyrwus nie przypomina Ryszarda Lubicza, który tylko wodę na herbatę umie nastawić. Sam świetnie gotuje, lubi zapraszać gości. Nie dziwi się, że publiczność utożsamia go czasem z rolą, uważa, że to normalne. Gorzej, gdy robią to reżyserzy. Nie traci jednak nadziei, że jeszcze dostanie propozycje zagrania ciekawych postaci w filmach. Taką możliwość otrzymał niedawno w serialu "Siostry" w reżyserii Wojciecha Nowaka. Jego bohater Zdzisio nie umie przystosować się do zmian, jakie zaszły wokoło, często zagląda do kieliszka. To jeden z outsiderów współczesnego życia.
Piotr Cyrwus widział wielu takich Zdzisiów, choć w swoim domu miał inne wzory. Wychował się na wsi na Podhalu. Jego ojciec był kuśnierzem, w czasach komuny musiał zabiegać o klientów. Wszczepił synowi przekonanie, że mając wolny zawód, trzeba samemu organizować sobie pracę. W latach 80., podczas studiów aktorskich, Piotr wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Wkrótce dostał telegram od dziekana ze szkoły teatralnej. "Wracaj. Dyplom z Łomnickim. Stop".
Na miejscu okazało się, że Tadeusz Łomnicki Łomnicki nie przyjedzie i dyplomu nie będzie. Parę miesięcy później nad studentami zlitował się Krystian Lupa. Po latach Piotr Cyrwus cieszy się, że w jego ślady poszła córka, dziś jest studentką pierwszego roku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. - Teatr mnie nie rozpieszczał - mówi aktor. - Przeważnie proponowano mi role bohaterów z ludu, utożsamiając mnie z moim pochodzeniem. Nigdy się z tym nie pogodził i dlatego sam zaczął produkować i reżyserować spektakle, w których występuje, m.in.: "Tango" i "Emigrantów" Sławomira Mrożka, monodram "Zapiski oficera Armii Czerwonej" na podstawie książki Sergiusza Piaseckiego, za który dostał nagrodę dla najlepszego aktora na festiwalu teatralnym w Toruniu, "Ławeczkę" Aleksandra Gelmana.
Na scenie wciela się w różnych bohaterów, zaskakuje. - Kiedyś ekipa z "Klanu" poszła na przedstawienie, w którym grałem - wspomina. - "To ty?" - dziwili się. Innym razem do teatru wybrała się moja mama z teściową. Nie poznały mnie i do końca czekały, kiedy ten Piotrek pojawi się na scenie. Obecnie można go oglądać na deskach teatru Komedia w Warszawie w przedstawieniu "39 Steps". - Razem z Robertem Rozmusem wcielamy się tam w kilkadziesiąt postaci - śmieje się Cyrwus. - Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. Zapraszam wszystkich, którzy widzą we mnie aktora tylko jednej roli.
Magda Rozmarynowska
Więcej przeczytasz w najnowszej PANI!
To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Kibickami zostały dzięki braciom, ojcom albo mężom. więcej
Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli