Przejdź na stronę główną Interia.pl

Gdy płoną policzki

Cichy towarzysz. Odzywa się czasem albo męczy codziennie. Wstyd. Polki znajdują wiele powodów, by się wstydzić. Badania potwierdzają, że jesteśmy najbardziej krytycznymi wobec siebie Europejkami. Każda na nas wypisałaby długą listę. Rzeczy zawinionych i takich, na które nie mamy wpływu. Drobnych, jak obgryzione paznokcie, i poważnych, jak ojciec w SB. Porozmawiajmy bez skrępowania o chwilach, gdy na policzkach pojawia się rumieniec wstydu

Dobra metka na kompleksy

Pola, menedżerka, warszawianka, mąż dziennikarz, syn w liceum, córka w przedszkolu. Gdy Pola się czegoś wstydzi, czuje, jak żyłki w policzkach napełniają się krwią. Rumieniec gotowy. Wygląda teraz jak idiotka, 44 lata, a czerwieni się przed nauczycielką.

- Na wywiadówce wstydzę się za syna. Polski, historia OK, Sebastian jest humanistą. Ale zawsze dochodzi do chemii i wiadomo, że jest w klasie jedyna "pała" na semestr. Mimo "anonimowości" nauczycielka patrzy na mnie i wszyscy wiedzą, że mam syna matoła - opowiada Pola. - Wściekam się i mam ochotę stłuc dzieciaka. Ale tak naprawdę czuję się winna, że za mało czasu poświęcam synowi, powinnam pamiętać o datach klasówek. Nie pamiętam. Za to też mi wstyd. Po wywiadówkach Pola niestety odreagowuje stres na mężu.

Reklama

Wściec się wprost na Sebastiana byłoby niepedagogicznie, zbyt szybkie wyładowanie oczyszcza atmosferę "za bardzo", dziecko czuje się rozliczone. Pola dusi więc złość i z reguły jest niemiła dla męża. Po awanturze weźmie prysznic, będzie chciała go przeprosić. Wiadomo jak. Ale i tu jest kłopot. - Strasznie się wstydzę, bo od kilku lat udaję orgazm. Nie każdy, ale tak średnio: trzy na pięć są oszukane. W imię czego? Czasem chcę zrobić przyjemność mężowi, a czasem chodzi o to, żeby seks skończył się szybciej, bo chce mi się spać albo następnego dnia wyjeżdżam służbowo i muszę wcześniej wstać.

Pola jedzie w delegację. Na dnie torby układa rzeczy gorsze, na wierzchu bluzkę z markowym logo składa tak, żeby napis wyszyty na piersi był widoczny. Obok układa pikowaną kosmetyczkę, którą kupiła za 16 złotych. Dobrze udaje "chanelkę". - Nie mam fajnych ciuchów, nie stać mnie. A koleżanki mają. Czasem na lotnisku celnik każe otworzyć bagaż, więc dbam, żeby widok był przyzwoity - opowiada Pola. Chciałaby mieć pełną szafę.

- Interesuję się modą, wiem, co się nosi. Czasem w szmateksie kupuję używany ciuch, gdy widzę, że ma dobrą metkę. Płacę kilkanaście złotych, odpruwam metkę, przyszywam do szalika albo sweterka, takie nabieranie na poprawę humoru. Ale to oszukaństwo i wstyd mi, że kłamię, aby się popisać - mówi. 

Pieniądze są dla Poli także tematem wstydliwym. A właściwie ich brak. Gdy otwiera skrzynkę pocztową, rozgląda się, czy na klatce nie ma sąsiadów. I sprawdza pocztę codziennie, żeby się nie gromadziła. - Kiedy zaglądasz do skrzynki po dłuższej przerwie, listy wypadają na podłogę. Raz tak się stało, a na wierzchu była koperta z wielką literą "M" - to monit z banku. Akurat przechodził sąsiad, schylił się, żeby pomóc, a ja myślałam, że spalę się ze wstydu - opowiada Pola. Ona i Jędrek spłacają dwa kredyty gotówkowe i jeden hipoteczny.

- Wstydzę się, że zalegamy z ratą. Czasami ludzie z banku dzwonią do pracy, zdarza się, że odbieram telefon na biurku i koleżanki słyszą, o czym rozmawiam. Jeśli się w porę zorientuję, udaję, że dzwoni pani z przedszkola córki. Rozmawiam z nią tak, jakbym zwlekała z ostatnią opłatą. Potem mi wstyd, że kręciłam. Teraz też będzie problem, bo zamiast do banku wysłałam zadatek za urlop narciarski.

Przed wyjazdem do Austrii (znalazła tanie kwatery) Pola kupi słownik polsko-angielski. - Krępuje mnie, że nie umiem się dogadać. W ogólniaku uczyłam się niemieckiego, lektorka na studiach zaliczała mi angielski na ładne oczy. No i jak pierwszy raz pojechaliśmy na narty za granicę (Jędrek dostał nagrodę z pracy), to facet w wypożyczalni pytał mnie o rozmiar buta i wzrost, a ja mu spanikowana mówiłam, że "blue", czyli, że chcę niebieskie narty pożyczyć. Masa ludzi dookoła, a ja znowu czerwona. Teraz uczę się trochę angielskiego na własną rękę, kupiłam płytkę do samochodu.

A kiedy w pracy przyjeżdża anglojęzyczny klient, biorę dzień opieki nad dzieckiem albo udaję, że mam zapalenie gardła i nie mogę mówić. Wstyd, bo w CV skłamałam, że znam angielski w stopniu podstawowym. W CV ma też wpis: "umiejętności miękkie na poziomie wysokim". - Czyli np. asertywność, odwaga w kontaktach - tłumaczy. - To nie do końca tak, bo nie potrafię reagować w trudnych sytuacjach - przyznaje.

Kiedyś na ulicy spotkała matkę wyżywającą się na dziecku. Szarpała je, a Pola przeszła obok, choć chciałaby chwycić tę kobietę za klapy płaszcza - tak przecież nie wolno! Chce nad tym popracować. Na razie ćwiczy na skwerze przed domem. Idzie z córką na spacer, staje przy pani, której pies robi kupę na trawnik, i czeka, co będzie. Gdy pani nie posprząta, Pola mówi głośno do dziecka, żeby ona słyszała: "Co teraz powinien zrobić właściciel pieska? Posprzątać, a nie tak sobie pójść, jak ta pani...".

To na początek. - Chcę dojść do poziomu, kiedy powiem: "Proszę posprzątać po swoim psie, to pani obowiązek" - opowiada Pola. - Może kiedyś zareaguję, gdy za ścianą mąż będzie bił żonę. Muszę szkolić umiejętności "miękkie". na nowy rok.

Lista Poli

1. Popracować z Sebastianem nad chemią. Odkryłam, że nie pamiętam nazw pierwiastków, wyciągnęłam układ Mendelejewa, już wkułam 72 symbole. Znalazłam stronę poczujchemie.pl, genialna, poleciłam ją synowi.
2. Podszkolić angielski. W lutym mam wyjazd do Belgii, postanowiłam zapisać się na kurs, jeśli wytrwam miesiąc, kupię sobie nagrodę - torebkę od Batyckiej, taką z bursztynkiem na kieszeni.
3. Spłacać kredyt bez poślizgów. To będzie najtrudniejsze, ale może warto spisywać i podliczać wydatki. Choć przez trzy miesiące spróbuję żyć z ołówkiem w ręku, jeśli wytrwam, kupię synowi gitarę, o której marzy.

Byle nie wyjść na konserwę

Julia z Pabianic, singielka, pracuje w towarzystwie ubezpieczeniowym. "Co piąta kobieta w Polsce nie chce mieć dziecka, wyobrażasz sobie? Wariatki jakieś!", koleżanka Julii kręci głową. Ona mruczy: "Ciekawe...". - A powinnam powiedzieć: Ja też nie chcę, czy wszyscy muszą chcieć? Wstydzę się. Ale nie tego, że nie planuję wielkiej rodziny, tylko że nie umiem bronić swojego zdania - mówi Julia.

Jest katoliczką. Potępia aborcję, ma mieszane uczucia co do in vitro. Kiedy w biurze zaczyna się o tym dyskusja, zazwyczaj trwa w nieskończoność, uciekam na balkon zapalić, chociaż nie lubię. Wiem, to straszne, ale nie znoszę wchodzić w ideologiczne spory i tłumaczę się sama przed sobą, że to nie z tchórzostwa, tylko dla oszczędności czasu. Tak naprawdę jednak wstydzę się wyjść na konserwę. Najgorszy potem jest kac moralny. Na pociechę jem czekoladę, piję redbulla i jest lepiej. Póki nie trzeba iść na imprezę. Wtedy zaczyna się dramat.

Julia wstydzi się, że jest gruba. - Rozmiar 42, za dużo. Mama tęga, tata był wysoki i dobrze zbudowany. Mówię sobie: takie geny. Mam kilka sklepów z ciuchami, gdzie w przymierzalni jest lustro wyszczuplające, tam chodzę po sukienki. Wracam do domu, przeglądam się i w ryk. Dałam 300 złotych za kieckę, która robi ze mnie baleron. W szafie trzymam największą w Polsce środkowej kolekcję szali. Opatulam się w zwoje i udaję, że jestem szczupłą laską, która zmarzła. Nie tańczę, bo musiałabym się z nich wysupłać.

Kiedy na weselu podchodzi do mnie facet i prosi do tańca, mówię: "Mam żałobę". Julia ma 34 lata i jest singielką. - W moim dziale pracuje siedem kobiet, cztery są mężatkami, a dwie po rozwodzie. Tylko ja "panienka" - mówi Julia. Co czuje? - Wersja oficjalna: tak wybrałam, lub - jak się upiję - nie jestem pewna swojej tożsamości płciowej. To ludzi szokuje i ucina dyskusję. Tak naprawdę wstydzę się, że nie udało mi się znaleźć mężczyzny na życie. Miałam dwóch narzeczonych, jeden wyjechał za granicę i zaginął, drugi doszedł do wniosku, że różnią nas poglądy i temperament. Jakoś przez rok mu to nie przeszkadzało, szczególnie gdy płaciłam za jego benzynę.


Czego jeszcze wstydzą się Polki? Samotności, cellulitu, małych piersi! Czytaj na następnej stronie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje