Egzamin z tolerancji
Pamiętaj, jestem z tobą
Anna: Córeczko, dziś pierwsza „rocznica” twojego ślubu z Marcinem. Ślubu, który się nie odbył. Pamiętasz? Biała suknia z welonem, dostarczyli ją z salonu w pięknym pudle. Długi tren nie mieścił się w garderobie. Powiesiłaś suknię na żyrandolu. Cofnęłaś się kilka kroków i powiedziałaś: „Patrzcie, panna młoda się powiesiła”. A potem dodałaś: „Czuję, jakbym wybierała się na stypę, a nie na własny ślub... Mamo, to wszystko nie ma sensu, jestem lesbijką”. Zaczęłam się śmiać. Zawsze lubiłaś prowokować, całkiem jak ja – latem jako jedyna opalałam się toples na plaży. Bawiły mnie twoje dziwne żarty, świetnie się rozumiałyśmy...
„Mamo, to nie jest dowcip! Próbuję ci coś powiedzieć! Nie słyszysz?!”, krzyknęłaś. Wtedy poczułam, że nie żartujesz. Usiadłyśmy przy stole. Powiedziałaś, że od dawna wolisz dziewczyny. Ale Marcin tak o ciebie zabiegał, że zgodziłaś się na ślub, dla świętego spokoju. Żeby mieć dom, żeby nikt nie zadawał kłopotliwych pytań, żeby nie być „inną”. „To małżeństwo nie ma sensu, nie mogę mu tego zrobić. Ani sobie”, powtarzałaś teraz. Przytuliłam cię.
Ojciec stał bezradnie w drzwiach pokoju. Słyszał wszystko. Milczeliśmy, patrząc na siebie. Przepraszam cię, że tak nas zatkało. W końcu powiedział: „Naradźmy się, co robimy”. Zdecydowałaś, że powiesz rodzinie prawdę: „Zaproszenia na ślub już wysłane, trudno. Ale nie chcę, wymyślać bajki, że niby Marcin zostawił mnie tydzień przed weselem. – Nie ma problemu, zrobisz, jak zechcesz” – powiedział ojciec niepewnym głosem. To był dla nas trudny sprawdzian. Zawsze uczyliśmy cię odwagi. Na historii w podstawówce przy całej klasie zapytałaś, dlaczego nie mówicie o Katyniu.
Byliśmy taką tolerancyjną rodziną. Ja, polonistka, analizowałam na lekcjach homoseksualne wiersze Rimbauda i Verlaine’a, ojciec pracował w telewizji i niczemu się już nie dziwił. W jego środowisku gej, lesbijka to tylko ekstrawagancja. Byliśmy nawet dumni, że Wrocław jest taki wyzwolony, gdy berlińscy homoseksualiści przyjeżdżali tam do pierwszego w Polsce gejowskiego klubu. Kiedyś tak swobodnie dyskutowaliśmy o tym z Tobą przy stole, teraz staraliśmy się trzymać fason. Ale byliśmy w szoku. W nocy nie mogłam zasnąć. Powiedziałam do ojca: „Może chociaż babci nie mówmy? Ma słabe serce”. A on na to: „O nią się nie martw. Pamiętasz, jak Kaczyński próbował zakazać Parady Równości? Babcia powiedziała wtedy: „Po co on się tak piekli. Powinien pozwolić tym panom, żeby przemaszerowali przez miasto. Przecież to żadni chuligani”. Roześmialiśmy się. Poczułam, że będzie dobrze. Że jakoś się ułoży. Jak? Tu moja wyobraźnia odmawiała posłuszeństwa.
Rodzina i znajomi przyjęli wiadomość ze spokojem. Tylko z ciotką Grażyną się pokłóciłam. Powiedziała: – „Boże, co za skandal w rodzinie! – Nie twoja sprawa – wybuchłam. – Przynajmniej moja córka nie skończy jak twoja, którą rzucają wszyscy faceci!”. Nie obchodziło mnie, że ją uraziłam. Każdego, kto miał coś przeciwko homoseksualistom, traktowałam teraz jak osobistego wroga. Teksty w stylu „Wiesz, że cappuccino to pedalska kawa?” ucinałam z gniewem: „Nie życzę sobie seksistowskich uwag!”. Ojciec się nawet śmiał, że mam obsesję politycznej poprawności. Jak każdy neofita. Potem przyszła kolejna próba. Minęło kilka miesięcy, a ty się zakochałaś. „Chciałabym, żebyście poznali Patrycję – powiedziałaś któregoś dnia. – Okej” – uśmiechnęłam się na siłę. Bałam się tego spotkania. Choć mówiłaś, że twoja dziewczyna robi doktorat na SGH, że jest miła, nie byłam pewna, czy ją zaakceptuję.Twój niedoszły mąż był wspaniałym mężczyzną – wykształcony, odpowiedzialny, opiekuńczy.
Cieszyłam się, że wejdzie do naszej rodziny. Dzwonek do drzwi. Wyjmowałam ciasto z piekarnika drżącymi rękami. „Boże, żebym tylko dała radę”, powiedziałam do siebie. Twoja przyjaciółka była ładna, kobieca, zadbana. Rozmawialiśmy przy stole o nowej wystawie Łodzi Kaliskiej, parytecie, Noblu dla Obamy... Na osobiste pytania nie miałam odwagi. Choć śmiałam się, gdy opowiedziała nam „mniejszościowy” kawał: „– Co lesbijka przynosi ze sobą na drugą randkę? – Meble. – A co przynosi na drugą randkę gej? – Gej? Jaka druga randka?!”. Ojciec chciał dobrze wypaść i zażartował: „Patrycja, jesteś chyba jeszcze fajniejsza niż Marcin”. Przez chwilę wydawało mi się, że wszyscy gramy scenę w filmie Almodóvara. Tylko że nikt nie krzyknął „kamera, stop!”. Patrzyłam na ciebie i myślałam: „Córeczko, robimy, co możemy. Nie chcemy ciebie stracić”. Gdy twoja dziewczyna wyszła, pomyślałam, że ją polubię. Że dam radę, skoro jest dla ciebie ważna.
Od tamtej wizyty minął prawie rok. Dziś już się nie wściekam, gdy ktoś powie w mojej obecności „Ciota, pedał, lesba”. I nie uświadamiam wszystkich wkoło, że Leonardo da Vinci był gejem. Niedawno koleżanka w pracy zagadnęła: „Wiesz, wczoraj w Tok FM była dyskusja o lesbijkach. Wypowiadała się jakaś Ewa, miała to samo nazwisko, co ty i...”. Przerwałam jej: „Tak, to była moja córka. Fajnie wypadła, no nie?”. I pomyślałam, że współczuję tym wszystkim wystraszonym rodzicom homoseksualnych dzieci, którzy ze strachu przed opinią sąsiadów żyją w ukryciu. Moja pewność siebie sprawiła, że nawet ci, którzy chcieli mi złożyć „kondolencje”, nie mieli odwagi, by to zrobić.
Wczoraj byłam u fryzjera. Wiesz, tego, który ma salon na Rynku i jeździ fioletową toyotą. Rozmawialiśmy o planach na długi weekend. „Jadę ze swoim chłopakiem do Pragi”, powiedział. Usłyszałam, jak mówię zwyczajnym głosem: „Tak? A wiesz, że moja córka jest lesbijką?”. Ucieszyło mnie, że to powiedziałam. Wciąż rozmawiamy o Tobie z ojcem. Trochę się martwiłam, że nie będziemy mieli wnuków. „A dlaczego mamy nie mieć?”, zapytał. Córeczko, chcę, żebyś wiedziała: jeśli będziesz chciała urodzić dziecko, niczego się nie bój, pomożemy ci. I tak w ogóle pamiętaj, że cokolwiek kiedykolwiek się zdarzy, kochamy cię.
Przed chwilą posprzeczałam się z ojcem, bo znów zapomniał zarejestrować mnie do dentysty. Trochę mnie poniosło. Nakrzyczałam na niego. I wiesz, co mi powiedział? „Jak zaraz nie przestaniesz, to zacznę żałować, że i ty nie jesteś lesbijką!”. Najpierw zamilkłam, a potem oboje zaczęliśmy się śmiać.
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
.. prawo rzymskie. :)) życzcie mi szczęścia i..... więcej
Reklama
Wasze komentarze (268)
-
18.05.2011 (23:28)marry dolacz jedna kwestie, hetero, kto z kim sypia i dlaczego? homo nie moze a hetero z kazdym itd. gdybym . mimo, ze jestem homo i tu nie doszukuj sie oceny negatywnej, natomiast u mnie bys oblala. nie mozna popadac w skrajnosci, zlotego srodka nie da sie znalezc, poprostu jest jak jest, dlaczego rak zabija ludzi, dlaczego istnieje homoseksualizm? ludzie gina w wypadkach samochodowych. nie lubie wracac do historii ale czlowiek czlowiekowi .....i nie szukajmy wytlumaczenia natury, bo jesli ktos to sworzyl tak musi byc, natura tez sie moze mylisc jak kazdy, personalizacja pelna:) dla uzupelnienia swoich badan wejdz na czaty uzyj nicka facet facetowi itd. nawet na podstawie 200 komentarzy nie mozna tworzyc teorii. a jedynie domniemywac itd.~MerryJestem w trakcie pisania pracy lic. na temat homoseksualizmu, nikt z nas tak naprawde nie wie co Ci ludzie przezywaja i jak boją sie ujawnienia swojej orientacji! Wszystim nam jest łatwo ich oceniac i krytykować, a tak naprawde każdy z nas mogłby być taki sam jak oni! Uważam ze należy sie pogodzić i zacząć akcepować fakt ze osoby homoseksualne są i że choćby pewnie niektórzy chcieli nie znikną z dnia na dzień!!! BADZMY SPOŁECZEŃSTWEM TOLERANCYJNYM!
-
18.05.2011 (23:15)tak:) spojrz na domy zlotej jesieni, nikt nie chce odchodzic sam ani wsrod ludzi ani wsrod zwierzat, Pani ma kolezanke a Pan kolege itd, nie wszystko musi swiadczyc o zachowaniach homoseksualnych, ale taka jest natura i tak nas stworzyla A sam homoseksualizm, czy jest choroba? homoseksualisci moga wyleczyc Ciebie z wlasnych chorob i to nie jest dobitne i niczegi nie sugeruje, sam jestem homo i moglbym pisac i pisac ale po co? skoro wielu uwaza to za chorobe a pozostali uwazaja za sensacje, tudziez mode?.~tomaszczy w przyrodzie samica łączy się z samicą? a samiec z samcem? proszę biologów o podanie ewentualnych przykładów wraz z próbami wyjaśnienia tego stanu rzeczy przez naukę. dziękuję.
-
-
18.05.2011 (23:05)wiesz normalny, chcialbym uslyszec za jakies 20 lat. kogo, badz nawet co sam wychowales, chyba, ze juz masz efekty? mam 35 lat jetem homoseksualista, pedziem i jak kto woli, z tym sie urodzilem i tak zyje. moja matka nie musiala sie z tym godzic, bo mnie kochala, kocha i kochac bedzie. Dla niej jestem soba i jej synem. wspolczuje rodzicom, ktorzy nie potrafia zaakceptowac wlasnych dzieci. To jest dopiero patologia. i nie chodzi mi o sama orientacje, powodow do odrzucenia moga byc miliony. homoseksualiste mozesz wyslac do psychiatry a noworodka do kliniki estetycznej. pomarszczylo sie wtrzykniemy botoks. nie popadajmy w skrajnosci. ~normalnychorzy rodzice. jesteś chorą matką Anno. wychowałaś chorą córkę i po twojej rodzinie nic nie zostanie. zero wnuków, zero pociechy na stare lata. ale na to zasłużyłaś. jak czytam Twoje słowa to uważam że pustota Cię do tego doprowadziła.
-
31.10.2010 (13:41)~ramboHomoseksualizm to klasyczna psychopatologia.Taaa....jakoś na studiach niczego takiego nie mówią.:P
-
31.10.2010 (13:40)Hm Tomasz...mój pies skacze ZAZWYCZAJ na psy, nie suki!! oczywiście dowodów naukowych nie mam aczkolwiek kilka zdjęć owszem heh.Tylko tu nie mam jak wstawić













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli