Agentki natury
Anna Dębicka: Rejs z Warszawy
Trzy lata temu, jesień, pada. Anna położyła spać dwuletnią Karolinę. Dzwoni telefon, w słuchawce głos kolegi: „Pod Włocławkiem pękł rurociąg, olej leje się do Wisły! Jedziemy”. Pakowanie w kwadrans. Anka spędziła trzy dni, stojąc w rzece w długich gumowych butach, zbierając olej, czym się dało. – To była moja pierwsza akcja w WWF, największej organizacji chroniącej przyrodę – opowiada na wiosennym spacerze po Polu Mokotowskim. W wózku mała Magda, która na dobranoc zamiast bajki o królewnie słucha historii o fokach.
Anka opowiada, jak poszła na oceanografię, choć słyszała, że to bez sensu, bo co będzie robić z takim dyplomem? – Morze mnie ciekawiło, i już. Nurkowałam, żeglowałam. Kilka razy byłam w załodze Pogorii. To wciąga. Pracy też szukała „blisko wody”. To wtedy trafiła do WWF. Była dumna, gdy pozwolono jej prowadzić autorski program ratowania morświnów i fok w Bałtyku.
– Gdybym jeszcze mogła mieszkać nad morzem – marzy. Ale mieszka w Warszawie, zrobiła to dla męża. – Ta miłość okazała się silniejsza – śmieje się.
Dyżur całodobowy
Do Stacji Morskiej w Helu, z którą współpracuje, dojeżdża ponad czterysta kilometrów. Mewia Łacha – skrawek wybrzeża nad Zatoką Gdańską. Anna przez lornetkę patrzy na morze, plażę. – Tu mogłaby powstać kolonia fok – emocjonuje się. – Dotąd nie mają u nas stałego siedliska. W Bałtyku jest niezła stołówka, ale gorzej z porodówką, bo ta musi być na lądzie. Wiesz, ile jest fok w tym morzu? – pyta. – Dwadzieścia tysięcy. A mogłoby być sto – mówi i pokazuje pobliskie zarośla. – Gdzieś tu mogłaby się urodzić pierwsza dzika foka-Polka. Czekam na ten moment – wzdycha. O fokach może mówić godzinami: „są takie ludzkie, mają inteligentne oczy, śmieją się, płaczą, nawet się całują”.
Opowiada o swojej pracy: – Zima i wiosna to szkolenie wolontariuszy. Wzdłuż brzegu co dziesięć kilometrów mamy „błękitne patrole” – licealiści, rybacy, emerytowani nauczyciele. Łatwo ich poznać po niebieskich kurtkach. Raz w tygodniu robią obchód i raportują, czy na ich odcinku pojawiły się foki.
Latem będziemy uczyć turystów, np. tego, że nie wolno zwierzęcia leżącego na plaży wciągać do wody. Foka na lądzie odpoczywa. Jeśli ma małe, przestraszy się i może zostawić je bez opieki. Większość ludzi nie chce fokom robić krzywdy, jeśli szkodzą, to z niewiedzy. Trzeba informować, przekonywać, uczyć. Do skutku. Na co dzień jednak Anna stara się nie dręczyć otoczenia ekologicznymi hasłami.
– Lepszy jest przykład, racjonalne argumenty. W ten sposób przekonała bliskich do ekologii w domu: – Do prania i zmywania nie używamy detergentów, bo zawierają fosforany. Mamy energooszczędne żarówki, wyjmujemy z gniazdek nieużywane ładowarki do komórek – mówi o zachowaniach, które w jej domu są odruchem. – Do listopada jeździmy do pracy rowerami, podróżujemy pociągami, a nie samochodem. I oczywiście sortujemy odpady. Starsza córka, która ma w przedszkolu zajęcia z ekologii, obserwuje nas. I sama już zbiera baterie, żeby trafiły do punktu zbiorczego, a nie do śmietnika.
Zrobię to!
Dwoje dzieci, ciągłe dojazdy do Helu – czasem, gdy ma już dość, przychodzi myśl, że ekologiczne życie powinno się zacząć od siebie, nie prowadzić gospodarki rabunkowej. – Wymykam się wtedy do siłowni, idę pobiegać albo pakuję rodzinę i ruszamy w góry. Ale i tak w głowie wciąż krążą nowe pomysły, projekty. Ostatni? Ochrona morświnów. Morświn – bałtycki kuzyn delfina, co 12 minut musi zrobić wdech, czyli wynurzyć się z głębin. To niebezpieczne, na morzu jest dużo kutrów, jeśli zaplącze się w sieci, zginie.
Według prawa łodzie dłuższe niż 12 metrów powinny mieć „pingery” wysyłające sygnał, który odstrasza morświny. Przepis się nie sprawdza, nasze kutry są mniejsze. Więc trzeba zmienić prawo. – To mój cel na najbliższe miesiące – mówi Anna z przekonaniem. A potem? Będą następne cele. Narobiliśmy naturze tyle kłopotów, że przez sto lat będziemy spłacać dług.
Agnieszka Litorowicz-Siegert
TS 05/2101
Artykuł pochodzi z kategorii: Reportaże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (211)
-
13.06.2010 (16:49)
-
09.06.2010 (11:53)~EKOmoralnośćGdy normalny człowiek spowoduje wypadek samochodowy ma zwykle wyrzuty sumienia do końca życia, ale Pani Małgorzata ich nie ma mimo, że z jej powodu i jej podobnych uległo wypadkowi oraz zginęło i nadal ginie w Augustowie wiele osób. Ją to nie obchodzi, ona się buja w hamaku, puszcza radio na pełny regulator, pieniążki ma a ludzie cierpią. NIECHCĄCY
Ludzie giną na drodze przez swoja głupotę, a nie przez ekologów. -
-
08.06.2010 (15:42)~ZałamanaLudzie czy Wy wiecie kto to jest EKOLOG?!!! Zauważyłam, że nie! Odsyłam do podręcznika biologii dla podstawówki. Co do powodzi to najpierw poczytajcie, pomyślcie, zapytajcie kompetentnych ludzi zanim zaczniecie całą winę zrzucać na bobry! Wytnijcie lasy, zabijcie bobry, wybetonujcie wszystko woda odpłynie! Czy Wy się słyszycie? Naiwność i głupota ludzka nie zna granic! Czy ludzie są ważniejsi od zwierząt? Weźcie pod uwagę to, że wszystko w przyrodzie jest od siebie zależne to jeden wielki organizm i jeśli zniszczymy jeden gatunek (czy to roślin czy zwierząt) uruchamiamy cały szereg zmian, które wcześniej czy później dotkną i człowieka. Z przyrodą nie wygracie zawsze się odpłaci! Człowiek występuje tu jako drapieżnik - populacja ofiar zawsze jest liczniejsza ! Ograniczajmy liczebność ofiar zabijemy siebie! Kto nie ma pojęcia o czym mówię niech nie zostawia bezsensownych komentarzy - niech się edukuje!
Ty się dziecko nie podniecaj, tylko przyjedź do jakiejś gminy, gdzie te przeklęte gryzonie buszują po wałach. I lepiej sama się doucz, zanim coś palniesz! Ludzie przez dwa tygodnie nie spali, bo pilnowali, żeby te szkodniki nie wyłaziły z wody, a ty się tu pultasz! -
08.06.2010 (12:49)Gdy normalny człowiek spowoduje wypadek samochodowy ma zwykle wyrzuty sumienia do końca życia, ale Pani Małgorzata ich nie ma mimo, że z jej powodu i jej podobnych uległo wypadkowi oraz zginęło i nadal ginie w Augustowie wiele osób. Ją to nie obchodzi, ona się buja w hamaku, puszcza radio na pełny regulator, pieniążki ma a ludzie cierpią. NIECHCĄCY
-
08.06.2010 (12:23)~ProRock,,Tu się żyje spokojnie. " Na pewno - zwłaszcza tym kuropatwom gdy słyszą muzę puszczaną na maksa.
Radio na pełny regulator - BARDZO EKOLOGICZNE!













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli