Przejdź na stronę główną Interia.pl

Żywot amanta

Andrzej Łapicki (84) wiedział, jak postępować z kobietami. Występujące z nim aktorki mówią: czarujący, inteligentny, przewrotny. Kochały się w nim miliony Polek.

Już w latach 90. wycofał się z zawodu, grał tylko sporadycznie. Nie chciał, żeby ostatnią myślą, jaka przyjdzie mu do głowy, było: "Ósma. Teraz wychodziłbym na scenę i miałbym brawa", napisał w książce "Po pierwsze zachować dystans".

Reklama

Poza aktorstwem i uwielbieniem tłumów, Andrzej Łapicki dostrzegał w życiu ważniejsze sprawy. Takie jak miłość. Kobiety zawsze były dla niego na pierwszym planie.

Fanki rozmawiają z żoną

Już na początku kariery zaszufladkowano go jako amanta. Grał z najpiękniejszymi aktorkami: Kaliną Jędrusik, Ewą Krzyżewską, Beatą Tyszkiewicz, Anną Dymną... Łapicki nie walczył z tą etykietą. Mówił: "W byciu amantem jest coś dwuznacznego, niepoważnego. Przede wszystkim jest się znienawidzonym przez mężczyzn. (...) Ponieważ to jednak kobiety decydują, stanowią większość widowni, więc ratują biednego amanta. Dodają mu otuchy, ma poparcie".

Pytany, czy rosnąca popularność miała wpływ na jego życie prywatne, odpowiadał przewrotnie, że jeśli jakaś fanka zdobyła jego numer telefonu i dzwoniła do domu, to rozmawiała z jego żoną. A ona zawsze była w rozmowie bardzo uprzejma.

W latach 50. i 60. Andrzej Łapicki cieszył się w Polsce nie mniejszą popularnością niż hollywoodzcy aktorzy: Marlon Brando i Kirk Douglas. Istnieją dziesiątki anegdot traktujących o uwielbieniu, jakim darzyły go wielbicielki. Jak ta z lat 50. Do Łapickiego zadzwonił pewien mężczyzna. Nalegał na pilne spotkanie, umówili się.

Aktor wspominał po latach: "Podchodzi do mnie facet, taki drobny urzędnik, od razu widać, że nieudacznik. "Jak się cieszę, że pana poznałem! Jest taka sprawa, że moja żona jest w ciąży". A ja na to: "Winszuję panu, ale nie sądzę, żeby była w ciąży ze mną". Wtedy pokazał mi zdjęcie żony, ale nie skojarzyłem. Mężczyzna był niesłychanie zawiedziony: "Pana zdjęcie stoi u niej przy łóżku, ciągle się w nie wpatruje. I co ja mam teraz zrobić? Wie pan, ja strasznie żałuję, bo po panu to bym wziął".

Dobrze urodzony

Już od chwili narodzin Andrzeja Łapickiego jego bliscy przekonani byli, że będzie postacią wybitną. Gdy był chrzczony w parafii św. Michała w Rydze, ksiądz powiedział jego matce, że syn zostanie prezydentem Polski. Pomylił się. Łapicki został aktorem, reżyserem teatralnym, rektorem Szkoły Teatralnej, szefem ZASPU-u i w końcu posłem na Sejm w pierwszych wolnych wyborach w 1989 roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje