Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tylko ty i mama

Na wielką miłość będę czekać nawet do sześćdziesiątki, ale na dziecko nie mogę, myślały. Czy przez to, że mężczyźni mnie zawiedli, mam pozbawić się szansy na macierzyństwo? - pytały siebie. Patrycja zdecydowała się na dziecko z mężczyzną, którego nie kochała. Dorota postanowiła skorzystać z banku nasienia. Samotnymi matkami zostały z wyboru.

Patrycja: Dlaczego postanowiłam zostać sama z dzieckiem? Pierwszy dzień w domu z niemowlakiem pamiętam dokładnie. Córka strasznie płacze, a jej ojciec komenderuje: "Nakarm ją". "Jadła kwadrans temu", odpowiadam. "Nakarm znowu. To nie do wytrzymania. Tak darły się gibony, które widziałem w dżungli na Sumatrze". Cała się trzęsę.

Reklama

Czuję ogromną odpowiedzialność i niemoc. Próbuję przypomnieć sobie, co na temat płaczu pisała Tracy Hogg w "Języku niemowląt". Anastazja ryczy, bo jest zmęczona? Przestraszona? A może to kolka? Kładę ją na sofie i masuję brzuszek, nie jest lepiej, w końcu i mnie lecą łzy. Marcin to widzi i mówi: "Muszę kupić kurtkę, jadę do sklepu".

Gdy zamyka za sobą drzwi, mnie przypomina się ojciec, który gdy byliśmy mali, lubił dyscyplinować słowami: "milcz, gówniarzu", a kiedy nie pomagało, bił ścierką po twarzy. Zazdrościłam przyjaciółce, która mieszkała tylko z mamą, mówiłam jej: "Nie żałuj, że nie masz ojca, nie wiesz, co się dzieje w tak zwanych pełnych rodzinach".

"Byle jaki, ważne, żeby był", tak o mężach, ojcach dzieci myślały moje babcie, które nie mogły same utrzymać rodziny i poza nią nie miały życia. Ale ja? Nie musiałam iść na kompromisy. Myślałam: "Ojciec jest bardzo dziecku potrzebny, jeśli jest dobry". Anastazja ma dwa tygodnie, kiedy przy karmieniu robi mi się słabo. Kolejne dni mam zawroty głowy. Marcin zawozi mnie do szpitala, gdzie słyszę: "Przemęczenie, niedobór żelaza. Ktoś musi być przy pani w domu, bo może pani upuścić dziecko". Ale on tego samego dnia jedzie do pracy. "Ja ci nie pomogę, nie wytrzymam tego płaczu, niech przyjedzie twoja matka". Wychodzi.

Nazajutrz proszę, żeby się wyprowadził. Marcin nie protestuje. On - 42-letni singiel, dziennikarz telewizyjny, dla którego własny komfort był najważniejszy. I ja - 35-letnia singielka, właścicielka dwuosobowej firmy projektującej strony internetowe. Spółkę założyłam w kryzysie. Wzięłam kredyt. Odważnie. Kiedy zostałam sama z córką, obawiałam się wszystkiego.

Dziecko indywidualistów

Kilka lat wcześniej. "Glamourous life", mówi przyjaciółka, matka bliźniaków, gdy widzi jak w siedemdziesięciometrowym mieszkaniu burzę ściany i łączę pokoje w jedno studio. W miejscu, w którym dziś jest pokoik Anastazji, instaluję saunę na podczerwień, oddzieloną od reszty domu japońskim parawanem sprowadzonym z londyńskiej galerii.

Czy wtedy myślę o dzieciach? Pewnie, najczęściej w Boże Narodzenie. Przejmuję się tymi, które żyją w ubóstwie, w domach dziecka, robię im paczki. O swoich? W okolicach świąt tęsknię do macierzyństwa. Ale kiedy po Nowym Roku wpadam w wir pracy, przechodzi. Po 35. urodzinach jest tak: latem Hel, Baleary, jesienią i zimą - antydepresanty. Jeśli nie łykam "cudownych tabletek", ryczę na widok koleżanki w ciąży, oglądam "M jak miłość", bo tam jest o rodzinie, a wieczorami kompulsywnie się obżeram.

"Kremy z kwasem hialuronowym, serum wypełniające zmarszczki pomogą przedłużyć młodość, ale biologii nie oszukam, mogę nie zdążyć zostać matką", myślę. Faceci? Najdłuższy związek trwa ponad pół roku. Jarek to dobry człowiek, ale nie mogę się pogodzić z tym, że jest głupszy ode mnie. Umawiam się na randki, ale z żadnym mężczyzną nie chciałabym spędzić życia. Dziecko bez miłości? Odrzucam tę opcję. Do czasu.

Ojca Anastazji poznaję na zaręczynach znajomych w Sopocie. Gorący wrzesień. O północy Marcin zabiera mnie na spacer, do drugiej w nocy stoimy przy straganie ze strzelnicą, bo się upiera, że upoluje dla mnie pluszową pandę. W końcu mu się udaje. Mówi: "Od zapachu twoich włosów kręci mi się w głowie". I opowiada: "Chcę się ustabilizować, zapuścić korzenie".

"Jest taki, jaki być powinien, ale czuję do niego jedynie sympatię", zwierzam się przyjaciółce. "Mężczyzną życia nazywałaś już Roberta, Jarka i Grześka. I co? Z żadnym ci nie wyszło. Chcesz mieć rodzinę? Musisz skończyć z mrzonkami o wielkiej miłości jak z Titanica". Marcin się stara, a ja bardzo chcę, żeby nam się udało.

Nie mówię już: "w piekarniku trzymam buty", tylko uczę się przyrządzać krewetki tygrysie według pomysłów Jamiego Olivera. Nie smaruję ciała brązująco-rozświetlającym pudrem, który brudzi pościel. Jestem bardziej naturalna. I wyluzowana. Nie dzwoni, spóźnia się? Nie panikuję, wychodzę do przyjaciół. "Nie zależy ci na nim", mówi siostra, ale ja odpowiadam: "To związek dwójki indywidualistów". Trochę śmiechu, trochę namiętności.

Ekscytacja? Gdy spóźnia mi się okres. Szampan, pierścionek z brylantem - tak Marcin okazuje radość po tym, gdy od lekarza słyszymy: "Jest pani w piątym tygodniu ciąży". A ja? Mówię: "Ze ślubem poczekajmy". Dlaczego nie wyszłam za mąż? Odpowiem słowami Emmy z powieści Jane Austen, która na pytanie, czemu nie ma męża, mówiła: "Mam pozycję i pieniądze, więc nie muszę". Dodałabym jeszcze: "i wiem, jak to się kończy".

Pamiętam, co o związku z ojcem opowiadała mama: "Kiedyś byliśmy zakochani, ale pojawiły się dzieci, problemy, z pary gołąbków staliśmy się sąsiadami". Właśnie tak zapamiętałam ich relację: żadnych wielkich kłótni i prawie żadnej bliskości. "Skoro zakochanie jest stanem przejściowym, czy warto z jego powodu wywracać życie do góry nogami"?, zastanawiam się wiele razy. Można spróbować. Dla dziecka. Kiedy zachodzę w ciążę, postanawiamy, że Marcin się do mnie wprowadzi.

A jeśli nie pokocham córki?

Cieszę się, że rośnie we mnie życie, ale coraz mniej czuję się sobą. Nie mam tyle energii, ile przed ciążą. Wystawa w Zachęcie, koncert Stinga w Poznaniu? Kiedyś bym leciała, teraz mi się nie chce. "Życie bez dziecka jest mało warte", "Dopiero jako matka poczułam się w pełni kobietą", słucham koleżanek i bardzo chcę w to wierzyć. Kupuję książki: "W oczekiwaniu na dziecko", "Pierwszy rok z życia dziecka", ale nudzę się po pierwszych kilku stronach.

Dowiedz się więcej na temat: macierzyństwo | dziecko | samotność

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje