Moje dziecko? Nie wierzę!
Córka Ewy na szkolnej wycieczce zrobiła striptiz dla kolegów. Córka Magdy cięła się żyletką, córka Edyty zaciągała długi u sąsiadów, by płacić za nocne gry na komputerze. A syn Danuty przez całe gimnazjum eksperymentował z narkotykami. Co łączy te historie? Dzieci pochodzą z "dobrych domów", a ich matki dowiedziały się o wszystkim przez przypadek.
Są nastolatki, które nie kłócą się z rodzicami, nie palą ostentacyjnie papierosów i wracają do domu o umówionej porze. Prowadzą za to sekretne, drugie życie, o którym rodzice nie mają pojęcia.
EWA: "Moja córka Kasia pojechała z klasą na zieloną szkołę. Za pieniądze robiła striptiz dla kolegów, a oni nagrali to telefonem. Powiedziała mi, że po prostu chciała być popularna wśród chłopców".
Ewa (37 l.) pracuje w banku, jej mąż Wojtek jest lekarzem. O tym, że mają poważne problemy z córką, dowiedzieli się przez przypadek. Długo wydawało im się, że jedyne sprawy, w jakich nie dogadują się z 14-latką, to błyszczyk (Maja malowała usta intensywnie czerwonym) i spódnica (zbyt krótka). Powtarzał się dialog: "Nie wyjdziesz w tym z domu! - Traktujecie mnie jak dziecko!", a potem huk zatrzaskiwanych drzwi w pokoju Mai. - Dojrzewa, uspokajałam się, tym bardziej że w szkole miała średnią 4,9 - wspomina Ewa.
Druga klasa gimnazjum. Od półrocza co piątek cała klasa spotyka się na "domówkach", imprezach u któregoś z kolegów. "Wypiłam tylko jedno piwo!", tłumaczy Kasia, gdy pierwszy raz rodzice wyczuwają od niej alkohol. - To nie mogło być jedno piwo, bo bełkotała - opowiada Ewa. "Gówniaro! Koniec z wychodzeniem z domu! - ojciec szarpnął ją za rękę. - Nie dotykaj mnie, bo pójdę na policję!" - krzyknęła dziewczyna i zamknęła się w swoim pokoju. - Zmusiłam męża, by przeprosił córkę: "Kiedy straci do nas zaufanie, my stracimy dziecko. Prowokuje. Przeczekajmy" - powiedziałam.
Nazajutrz Kasia opowiada rodzicom, że na wczorajszej imprezie pijany kolega rozbił głowę o wannę. Nikt nie wezwał pogotowia, bo dzieci się bały, że gdy lekarz zobaczy, że w mieszkaniu nie ma nikogo z dorosłych, powiadomi policję. Ewa pociesza się tym, że córka obiecuje: "Nigdy więcej, mamo. To było pierwsze i ostatnie piwo". Razem z mężem puszczają incydent w niepamięć. A Kaśka upija się drugi raz. Rodzicom wykrzykuje: "Co tak to przeżywacie?! Wszyscy piją, na jakim świecie żyjecie? Cieszcie się, że nie zaliczam na imprezach zgona i nikt nie nakręci ze mną dżaksa. - Co to jest "dżaks"? Kaśka poprawiła: - "Dżakas", "dżołk" - żart. Chłopaki kręcą śmieszne filmiki komórką, a potem wrzucają je do internetu".
Kilka minut później Ewa słyszy: "Wiesz, dlaczego do naszej klasy w środku roku przyszła Iza? Niby z powodu przeprowadzki. Tak naprawdę ona MUSIAŁA się przenieść - w poprzedniej szkole tak się upiła na imprezie, że zrobiła loda koledze i ktoś to nakręcił. Zanim do nas trafiła, w szkole już krążył ten filmik. Na wejście dostała ksywkę Algida". Kasia pokazuje mamie także filmiki z udziałem kolegów z klasy. Skaczą po dachach samochodów, biją się z uczniami z sąsiedniego gimnazjum.
- Uznałam, że muszę powiedzieć o tym w szkole. Córka prosiła, żebym się nie wtrącała, bo biją się tylko klasowe "dresy". A bójki to "ustawki", "dresy" umawiają się na to - opowiada Ewa. Nikogo nie zawiadamia. Boi się, że matka "kabel" zaszkodzi córce.
Dwa miesiące spokoju. - Nie wyczuwaliśmy od córki alkoholu. "Najgorsze za nami", powiedział mąż Ewy. Wywiadówka. - "Na zielonej szkole działy się jakieś okropne rzeczy", zaczyna jedna z matek. Inna: "Mój syn stał pijany w oknie i straszył, że się zabije, a klasa skandowała: Skacz!". Kolejna: "Córka twierdzi, że było sześć butelek wódki i cztery rumu. Resztki dopijali jeszcze w autokarze w drodze powrotnej do Warszawy!". Jedna z matek mówi, że odkryła w telefonie syna film, na którym cztery dziewczyny z klasy się rozbierają.
- Wszystkie matki córek zaczęły domagać się nazwisk. Każda była pewna, że to nie jej dziecko. Ja też, ale na filmie była Kasia - mówi Ewa. Wraca z wywiadówki i łamie zasadę panującą w domu - czyta pamiętnik córki. O striptizie pisała pod datą 18 maja 2010: "Tańczyłyśmy toples, chłopcy wciskali nam kasę. Zarobiłam ponad sto złotych. To więcej niż moje kieszonkowe!". A pod datą marcową: "Mama jest biedna i żałosna. Tak jak wszystkie kobiety z jej pokolenia. Całe życie sprzątają i gotują - obsługują mężów. Nie wiedzą, że facetowi wystarczy dobrze zrobić".
A potem jeszcze: "Ulegam zbytnio chłopakom, kiedy chcą się kochać. Później żałuję, ale nie mogę powiedzieć 'nie'. Tzn. mówię 'nie'», a oni mnie całują i nabierają ochoty. Mają mnie za dziwkę, a ja taka nie chcę być, tylko nie wiem, co robić".
- Rozpłakałam się. Moja córka ma 15 lat! Nawet nie wiedziałam, że Kasia spotyka się z chłopakami. W jej wieku na kolonii odmawiałam grania w butelkę - opowiada Ewa. Pokazuje pamiętnik mężowi. Słyszy, że to przez liberalne wychowanie. - Mąż uważa, że dom powinien być jak koszary, zawsze się o to ścieraliśmy. Ja nie wierzę w moc wychowawczą zakazów - opowiada Ewa. Dziś czuje się totalnie bezsilna.
- Nic nie wiem o swoim dziecku. Wspólne kolacje, wakacje, odrabianie lekcji - wszystkiego starałam się pilnować. Ale to była tylko pozorna bliskość. Nie miałam pojęcia, co naprawdę dzieje się w głowie córki. Kiedy Kaśka zaczęła zamykać się w pokoju, nie wchodziłam. Pytałam: "Co w szkole?", słyszałam: "W porządku". Nie chciałam być jak moja mama - wścibska, natarczywa. Wypytująca o to, czy mam chłopaka, wyskakująca z nagłymi pogadankami o "pierwszym razie" - mówi.
Dotąd była pewna, że takie rzeczy nie zdarzają się w normalnych rodzinach. Dziś nie wie, co jest "normalną" rodziną. - Dawniej myślałam, że moja właśnie taka jest. A teraz? Pytałam córkę, jak mogła tak bardzo się nie szanować, tłumaczyłam, że przecież niczego jej nie brakuje, a o pieniądze zawsze może nas poprosić. A ona popatrzyła na mnie zdziwiona i powiedziała, że nie chodzi o pieniądze, tylko o zabawę. Wciąż nie wiem, gdzie popełniłam błąd.
W klasie córki jedna z matek niemal na każdą wywiadówkę przychodzi z nowym "narzeczonym". Teraz ma chyba piątego partnera. Ale jej córki nie było na filmie ze striptizem na "zielonej szkole".
Artykuł pochodzi z kategorii: Prawdziwe historie
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
zablokowalam sie. tak calkiem i zupelnie. siedze przed... więcej
Reklama
Wasze komentarze (88)
-
16.11.2011 (17:30)no to macie liberalizację przepisów (pieprzone rządowe debile ) pewnie ten wał co zliberalizował te przepisy tak właśnie miał w domu, ja w ich wieku nawet nie pisnąłem że do domu nie przyjdę , albo się nie nauczę a bóg tu nie ma nic do tego . zresztą nie było czasu na pierdoły bo trzeba było trawy dla królików przynieść albo pomóc matce w ogrodzie . mamy teraz pierdzieloną demokrację . IDIOCI
-
25.08.2011 (11:29)~SerialnyMord Taaaa ty i 15lat XD buahahahahaale mi poprawiłaś humor XD hahaJa mam 18lat i nie palę i nie piję a do kościoła ni chodzę bo bajki to na tvnie mogę pooglądać~15LATKAmłodzież teraz nie wierzy za bardzo w Boga i przezto nie mają żadnych ograniczeń. ja wierze w Boga I Go szanuje .mam 15 lat i nie piłam alkoholu, nie paliłam od 1 komuni św. i nie zamierzam do 18 lat jest mi żal tych nastolatków którzy chcąc popisaćsięprzed kolegami albokoleżankami piją,ćpają i się nieskromnie zachowują ja przestrzegam swoich wartości ainni to szanują bo odważnym jest ten kto sięsprzeciwi piciu paleniu braniu narkotyków a nie ten kto jak głupi idzie za innymi żeby im się przypodobaćPS.Moim zdaniemmłodzieżjest też taka przez dorosłych bo rodzice nie pilnujądokońca swoich dzieci a telewizja jest przepojona seksem
a mnie uszczęśliwia zwykła praca zawodowa i zajęcia domowe,w kuchni też,w wolnej chwili spacer lub czytanie prasy, swoje problemy powierzam Bogu, modlę się i płaczę, słucham pięknych, zwyczajnych nagrań, często sakralnych i patriotycznych, cieszy mnie każdy zwyczajny dzień, spróbujcie tak żyć,spróbujcie się wyciszyć ! polecam -
-
16.08.2011 (19:04)Droga Anno co to znaczy " Mówienie dzieciom na co nas stać, a na co nie".
Czyli stać na na piwo co dzień po pracy dla tatusia i na 15 parę butów dla mamusi tak ale jak dzieciak chcę piłkę żeby pograć w nogę z kumplami, to rodzice ale my nie mamy teraz pieniędzy synku. Ja nie piszę broń boże o tym aby kupować każda pierdołę ale trzeba mieć trochę samokrytycyzmu. A poza tym co do lania to właśnie ci co dostawali od ojca dawno lanie robią to samo własnym dzieciom oczywiście nie wszyscy ale jednak. Szkoda że nie mam możliwości pogadać z tobą " face to face" , ponieważ chętnie posłuchałbym "profesjonalnych" porad wychowawczych. Ps. Jest takie fajne przysłowie : "Jak ty odmierzasz komuś tak i tobie zostanie odmierzone" .
-
16.08.2011 (10:13)W każdej z opisywanych historii rodzice zarzekają się, że "interesowali się dzieckiem' a ja mam wrażenie że je kupowali: ubraniami, wakacjami, rzeczami jak "kredyt na laptopa". Wystarczyło że dziecko powiedziało "wszystko ok" i czuli się szczęśliwi. Bo tak było im łatwiej. Nie musieli się wysilać, zastanawiać, szczególnie dużo rozmawiać. W myśl zasady "róbta co chceta" pozwalali na wszystko. Jak się okazało, nie tędy droga
-
16.08.2011 (01:58)księża plotą bóg wie co zamiast powiedzieć wprost młodym że chłopcu nie będzie sie podobać taka co daje na prawo i lewo i że dziewczyna całe życie będzie miała żal za te poprzednie. na religii był jeden temat że chłopcy wykorzystują dziewczyny i traktują je przedmiotowo a za pare lat okazuje sie że one same w to lecą














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli