Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kiedy kobieta to szpieg

Weryfikatorki wierności, kobiety pułapki. Uwodzą w barze, w samolocie, na kursie hiszpańskiego, udając opiekunki dzieci. Jesteśmy odpowiedzią na czasy, w których miłość staje się spółką z o.o., mówią detektywki Kamila i Olga. Działają na zlecenie żon, narzeczonych, które chcą wiedzieć, czy partner mógłby je zdradzić.

Kariera, wysoka brunetka przed trzydziestką. Duży biust, przeciętna uroda. Mężczyzna, makler giełdowy, lat 38, żonaty. Ona ma na imię Kamila, od trzech lat pracuje w biurze detektywistycznym. O sobie mówi: „Jestem weryfikatorką wierności, kobietą pułapką. Działam na zlecenie narzeczonych, żon, czasem siostry panny młodej lub podejrzliwych teściów”.

Reklama

Dziś wieczorem makler będzie jej celem. Scena jak z filmu: ona w sukience z dekoltem, w czerwonych szpilkach, wchodzi do klubu, gdzie on umówił się z kolegami. Od jego żony Marty wie sporo. Że peszą go piękne kobiety, woli te zwyczajne. Lubi żużel, kuchnię tajską i samochody. No i że w komputerze ma folder zdjęć kobiet z wielkimi biustami, który żona odkryła kilka tygodni temu.

Opowiedziała o tym w agencji: „Jestem drobna, mam chłopięca budowę, chcę sprawdzić, czy kobieta, która jest w jego guście, może mi go ukraść”. Dlatego uwodzić go będzie Kamila. Widzi tego mężczyznę przy barze, staje obok, zamawia tequilę i przez nieuwagę wysypuje na podłogę drobne z portmonetki. Zbierają je razem.

„Świetnie pachniesz”, mówi ona i rzuca nazwę jego mało popularnej, drogiej wody. Śmiech, spojrzenia, mężczyzna kupuje drinka, zaczynają rozmawiać. Nie do wiary, że ona o żużlu wie prawie tyle co on! Tańczą. Jego ręka na jej biodrze, talii, we włosach. „Taki przystojny facet na pewno ma żonę”, prowokuje Kamila. On przyciąga ją do siebie, pokazuje dłoń bez obrączki: „Jestem singlem”.

Po chwili prosi o numer telefonu, kłamie, że pochodzi z Wrocławia, więc mieszka w Warszawie w hotelu i... nie wie, że wszystko rejestruje kamera ukryta w jej naszyjniku. I że nagranie zobaczy jego żona.

Tak jak SMS-y, które wyśle Kamili jeszcze tej nocy: „Od lat żadna kobieta tak mnie nie pociągała. Spotkajmy się jutro u mnie. Hotel InterContinental”. Jutra nie będzie, misja Kamili się zakończyła. Zebrała dowody, że mężczyzna jest gotowy zdradzić żonę. Zresztą agentka nie posuwa się dalej niż flirt, dotknięcie, czasem pocałunek... Sukces? – Tak, bo obnażyłam oszusta. Ale trudno nie pamiętać o uczuciach kobiety, która mnie wynajęła – mówi Kamila.

Źle mnie pan zrozumiał

Spotykają się w kawiarni, detektywka pokazuje Marcie zapis rozmowy z jej mężem: film i nagranie. Marta nie chce niczego słuchać, oglądać, płacze. – Jestem pierwszą osobą, która wie o jej problemie, więc staję się trochę przyjaciółką i naprawdę jej współczuję. Pocieszam: „Dasz radę”, „Jesteś atrakcyjna, mądra”. Nigdy jednak nie oceniam: „To drań, łobuz”, nie podpowiadam: „Zostaw go”. Może powinnam być chłodna, ale zdarza mi się rozpłakać, gdy słyszę: „Mamy małe dzieci”, „Zaplanowany ślub”.

Przypomina mi się historia mojej mamy, która wpadła w depresję, gdy dowiedziała się, że ojciec prowadził podwójne życie. Może dlatego poszłam na kurs detektywistyczny? – zastanawia się Kamila. – Przez lata uważałam się za wybawcę kobiet. No i raz czy dwa zdarzyło mi się przekroczyć granice profesjonalizmu – przyznaje.

Tak było, gdy miała sprawdzić pięćdziesięcioletniego lekarza. Spotkali się na wieczorze kawalerskim jego kolegi. Na dobranoc powiedział: „Jest pani czarująca, ale żona na mnie czeka”. Mogła odpuścić, dać jej to nagranie, pogratulować udanego związku. – Ale pomyślałam, że być może on boi się okazywać zainteresowanie przy kolegach, którzy znają żonę. Gdy wychodził, powiedziałam: „Źle mnie pan zrozumiał, mam świetnego męża, chciałam nawiązać kontakt, bo potrzebuję pomocy lekarskiej dla kogoś z rodziny”.

Zapisał mój numer, zadzwonił następnego dnia i zaczął mnie uwodzić. Jego żona, gdy się dowiedziała, zapytała: „Co teraz?”. Nie umiałam odpowiedzieć. Większość klientek traktuje Kamilę jako sojuszniczkę, dziękują za pomoc nawet wtedy, gdy ma złe wiadomości. Ale są i takie, które piszą w SMS-ach: „Jesteś moim koszmarem, jak mogłaś mi to zrobić?!”.

– A ja nie zawsze jestem pewna, czy moje materiały to twardy dowód niewierności, czy flirt zakończyłby się romansem, czy jego adoracja nie była tylko grą? Zaufanie do mężczyzn? – Kamila uśmiecha się. Jest singielką. – Kiedy randki są pracą, czasami chce się od nich odpocząć – żartuje. – Choć wierzę, że dobre związki istnieją. Moja siostra, przyjaciółka są szczęśliwymi mężatkami i do głowy by im nie przyszło, żeby sprawdzać męża.

Kobieta marzenie

– Niemoralne? – zastanawia się Olga, 35-letnia „testerka” pracuje dla kilku biur detektywistycznych. – Czasem słyszę, że rozbijam związki, które miałyby szansę trwać. Pytam: „Na jakich zasadach?”. Gdy przychodzi klientka i chce, żebym sprawdziła jej partnera, wiem, że między nimi źle się dzieje. Jak długo byliby razem? Dopóki ona nie domyśli się, że on ma inną? Dla Olgi najgorszy jest moment, gdy facet połyka haczyk. Zaczyna się mizdrzyć, komplementować, kłamie, że jest sam, w separacji lub mówi wprost: „Mam żonę, ale szukam przygód”.

– A ja przecież poznałam jego partnerkę i wiem, że to świetna kobieta, która źle ulokowała uczucia. Trudno wtedy stłumić emocje, bo widzę siebie na jej miejscu. Czasem na facetów, których mam uwieść, nie mogę patrzeć, wykorzystuję więc tę wściekłość i prowadzę grę dalej, żeby go pogrążyć. Nie myślę, że rozbijam małżeństwo klientki, wierzę, że inwestuję w jej lepsze życie. Już bez niego.

Olga jest drobna, szczupła, ma krótkie włosy. – Dziewczyna z sąsiedztwa – mówi o swoim zawodowym wizerunku. Mężczyźni boją się kobiet o wyglądzie modelki, chcą dominować, czuć się pewnie. Czasem ich partnerki podpowiadają mi taktykę: „Musisz zdobyć jego zaufanie, być empatyczna, słuchać, akceptować. Chcę się przekonać, czy wobec takiej kobiety też będzie wierny”.

– Manipulacja? Raczej eksperyment. Przecież może się zdarzyć, że on w pracy, w delegacji spotka właśnie taką kobietę. Zdradzi, tylko że żadna kamera tego nie zarejestruje. – Dlatego „testerka wierności” ma przewagę nad detektywem – tłumaczy Olga. – On ustala fakty, ona bada, co by było gdyby. Czyli daje odpowiedź, czy mężczyzna mógłby zdradzić w przyszłości. Dlatego wiele klientek zamawia tę usługę przed ślubem, przed decyzją o dziecku albo wtedy, gdy czują pierwszy kryzys w swoim związku.

W Anglii, gdzie „testowanie wierności” jest bardzo popularne, najbardziej dochodowym dla detektywów czasem są pierwsze dni lutego i grudzień. Ludzie chcą znać prawdę przed walentynkami i Bożym Narodzeniem.

Dowiedz się więcej na temat: szpieg

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje