I jest piękniej!
Jak to zrobiłaś? Skąd taka figura? Wyglądasz o 10 lat młodziej! W każdym wieku jest dobra pora, by usłyszeć podobne komplementy. Agata Młynarska, Katarzyna Zielińska, Anna Kalata i Paulina Przybysz na nie zapracowały: dieta, siłownia o świcie, setki brzuszków, łzy, kryzysy, zniechęcenie... Ale było warto. Ty też tak możesz? Jasne. Bo czym się niby różnisz od gwiazd?
Katarzyna Zielińska
Dobrze zmotywowana
U szczytu popularności. W tym roku zdobyła nagrodę publiczności – TeleKamerę. Gra w serialach, w trzech teatrach, prowadzi telewizyjne show. Z dziarskiej góralki – kobieta stylowa. Jakim kosztem?
Byłam pulchną dziewczyną z rumieńcami. Nosiłam długie, czarne włosy i szerokie swetry. Wierzyłam, że i tak dam radę. Tłumaczyłam sobie: nie jestem wysoka ani szczupła, ale mam energię, dobrze śpiewam. Szłam na casting naturalna. Śmiałam się, czerwieniłam, byłam kolorowa. Dlatego dostawałam rolę sympatycznych, wesołych dziewcząt. Lubiłam siebie.
Zaczęło do mnie docierać, że fizyczność jest jednak atutem, gdy zgłosiłam się na casting do "Złego zachowania" Andrzeja Strzeleckiego. Tam było tak dużo świetnie śpiewających, ale i pięknych dziewczyn... Jednak to ja się dostałam! Urosły mi skrzydła. Wtedy pierwszy raz powiedziałam: OK, przykręcę sobie śrubę. Ale byłam zapracowana, krążyłam między Warszawą a Krakowem, wciąż podjadałam, w efekcie w dniu premiery byłam pączkiem. A potem się zakochałam...
Zdjąć kolor
Miłość trwała dwa lata. Ale rozstaliśmy się. I to wtedy ze stresu bardzo schudłam. Kiedy się pozbierałam, sama siebie nie poznawałam w lustrze. Z rozmiaru 40 (jestem niewysoka, więcej w moim przypadku to XL) zeszłam na 36. Spodobałam się sobie taka. Był rok 2007. Miałam nową energię, chęci. Wystąpiłam w "Jak oni śpiewają", obsadzono mnie w "Klanie", zaczęłam grać w teatrach Syrena i Rampa. Dobra passa trwała. Rok.
Potem powoli zaczęłam wracać do starego rozmiaru. Udawałam przed sobą, że sukienka skurczyła się w praniu. Rozmiar 38? To tylko większe 36... Któregoś dnia wezwał mnie do siebie producent, z którym pracowałam. Powiedział wprost: „Musisz się za siebie wziąć. Zmień styl ubierania na mniej krzykliwy i zrzuć parę kilo...”. Zimny prysznic był mi potrzebny. Ale co robić? A to był czas, kiedy schudła Kasia Figura...
Pot i łzy
Ona mnie zainspirowała. Zrobiłam wywiad: z kim ćwiczy?! Zdobyłam numer do Mai, jej trenerki, zadzwoniłam: „Chcę wyglądać jak Kasia!”. Umówiłyśmy się. I tak się zaczęło – regularne ćwiczenia o szóstej rano, przez pół roku, siedem dni w tygodniu. Przez godzinę praca z Mają, potem pół godziny bieżni. Największym problemem było wstawanie. Musiałam pokonać pierwsze 10 minut oporu, potem się rozkręcałam.
Maja okazała się ostra, ale tego potrzebowałam. Zdarzało mi się odwołać trening. Nazajutrz po jej minie widziałam, że jest zła, bo psuję efekty. Bywało, że odpuszczałam sobie na kilka dni, już nie dawałam rady. Wtedy wpadałam w panikę: przybyło mi trochę brzuszka! A Maja mówiła: twój problem. Dla zachęty wymyśliłam system nagród – ciężki trening, ale za to kawa w ulubionej kawiarni albo zakupy. Na początku moje mięśnie nie mogły wytrzymać reżimu. Za radą trenerki kąpałam się w wodzie z dodatkiem soli – to świetnie rozluźnia i regeneruje ciało. Piłam też specjalny preparat z guaraną. I dużo zielonej oraz białej herbaty.
Całkiem zmieniłam sposób odżywiania. Kiedyś jadłam dwa duże posiłki dziennie, teraz jem cztery małe. Rozstałam się z białym pieczywem i białym makaronem – zamieniłam go na razowy. Jeśli jem czekoladę – to gorzką, zamiast lodów – sorbet, gdy mam ochotę na ciasto – wybieram razową szarlotkę. Po pół roku zobaczyłam efekty.
Gdzie ten styl?
Nowa figura, ubrania i styl były mi potrzebne. Zaczęłam dobrze wyglądać w krótkiej fryzurze. Wcześniej nie byłam pewna, czy to dobry pomysł. Ścięłam włosy, bo Ilona Łepkowska, scenarzystka "Barw szczęścia", tak chciała. Nie byłam przekonana, że rude do ramion będą mi pasowały. Ale zaufałam.
A potem jeszcze je skróciłam. Gdy schudłam, wszystko zagrało. Rzuciłam się na sukienki. Czy moje stylizacje były trafione? Jasne, że zaliczyłam wpadki. Nie ten kolor, przypadkowe dodatki. Nie zaczytywałam się w plotkach o sobie, ale docierały do mnie głosy: źle się ubrała, znowu balowała. Ale to już zamknięty etap. Wtedy byłam singielką, miałam dwadzieścia parę lat, chciałam się zabawić. Dziś mój wizerunek jest inny. Mam satysfakcję, że doszłam do niego sama.
Mój czas
Teraz dbam o prywatność. Gram w serialach, ale skupiam się również na teatrze - występuję w kilku spektaklach w Romie i Komedii, we wrześniu premiera w Buffo. Nauczyłam się mówić sobie: stop. I słucham przyjaciółek. Dzwonię do nich co jakiś czas, konsultuję, pytam, czy nie przesadzam. Niedawno mama powiedziała: "Przestań powtarzać, że nagrasz płytę, skoro się do tego nie zabierasz". Rzeczywiście nie miałam czasu. Więc zamiast gadać, zaczęłam próbować piosenki. Robię sobie wolne weekendy. Spędzam je z Wojtkiem, moim mężczyzną. Chodzimy na długie spacery, biegamy. Wożę w bagażniku dres i trampki - w wolnej chwili wpadam na trening. Pilnuję diety, ale nie przesadzam. Nauczyłam się znajdować coś dla siebie w normalnych restauracjach - wybieram dania z większą ilością warzyw zamiast mięsa. A ciuchy? Regularnie kupuję "Vogue'a" i podglądam. Mam nadzieję, że skuchy za mną.
Artykuł pochodzi z kategorii: Prawdziwe historie
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (60)
-
15.08.2011 (19:16)Przerabiałam wszystkie r.34,36,38 ,40 i 42 też.Aktualnie:38,jednak szczęście to stan ducha a nie ciała.
-
06.07.2011 (16:41)Pani Kalata,chyba tak zupełnie sama nie schudła. Potrzebny był chirurg, chyba że skórę, która jej została po zrzuceniu tylu kilogramów, upycha w bieliźnie. Pozostałe panie chociaż nie opowiadają bajek,nawet jeśli pomijają pewne fakty.
-
-
03.07.2011 (00:01)Te wszystkie diety o ktorych czytam sa na "chwile" potem jest tylko rozpacz.
Dieta jest tylko jedna-SPORT-siedzenie w kawiarni ,czy balowanie nocne nie przyczynia sie do ladnej figury .Oczywiscie ,ze jedzenie jest wazne a nawet bardzo wazne -jajka,boczek,czekolada,kawa ze smietana,sladowe ilosci warzyw i owocow,piwo,wodka czysta.Zapomnijcie pieczywie,makaronach,ciastkach,ziemniakach i wszystkim w czym jest maka ,cukier,sol i bedziecie wygladac przeslicznie.
-
02.07.2011 (23:15)Niestety pani Kasia Z. straciła na uroku po wystąpieniu w bieliźnie w filmie "Och Karol 2" okazało się, że ma okropną figurę. Zwykła cegłówka(a raczej "kwadrat" jest raczej krępa) i te szerokie ramiona. Nie zmienia to jednak faktu iż ma prześliczną twarz!!
-
02.07.2011 (22:13)~jolaa ja mam 47 lat i ciało, którego zazdroszczą mi młode dziewczyny (162/88/60/88) ale ja po prostu taka jestem bez żadnych diet
ciekawe jaka jest prawda o tobie....















Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli