W życiu nie ma nic piękniejszego niż życie PO SWOJEMU - nieważne czy 10 dzieci czy 0 dzieci - byleby człowiek tego chciał
Będziesz tatą, co ty na to?
Byłbym lepszą matką
Kinga i Jarek, prawnicy. O dziecko starali się dwa lata.
- "Jarek, jesteśmy w ciąży! - Kinga obudziła męża. Była niedziela, ósma rano. - A nie mówiłem? - ucieszył się i po chwili zasnął. - Jak możesz spać?! - Kochanie, jeszcze pięć minut". Kinga wyszła do kuchni. Mijały minuty, pięć, dziesięć, dwadzieścia. O ten dzień pokłócili się kilka razy. I o to, że on rozebrał na części test ciążowy, żeby zobaczyć "jak to działa", a przecież ona test schowała na pamiątkę. Dopiero po narodzinach Stasia Jarek przyznał się żonie, że wtedy wcale nie zasnął. No może na chwilę, ale potem leżał i płakał. Ze szczęścia. A później zaczął się bać, czy sobie poradzi, jako mąż, ojciec i jako facet. Bo raz już wszystko spieprzył. W pierwszym małżeństwie, z którego ma 13-letniego syna, Kubę.
Zaczęło się od tego, że Jarek wszystko wiedział najlepiej. Co ona ma jeść, ile siedzieć przed komputerem, o której chodzić spać. Czasem wiedział lepiej od lekarza. Gdy ginekolog powiedział: "W ciąży jemy tylko 300 kalorii więcej, proszę uważać", uznał, że lekarz dopuszcza się przestępstwa, sugerując odchudzanie przyszłej matce. Zadzwonił do niego z awanturą. Kinga musiała zmienić lekarza.
Przynosił książki, które podrzucały mu koleżanki w pracy. Zaklinaczkę dzieci, Jak rozumieć język niemowląt i miał pretensje, że ona ich nie czyta. Robił testy: - "Będziesz kołysać dziecko na rękach? - Oczywiście. - A widzisz! Tu jest napisane, żeby nie kołysać, nie huśtać, tylko przytulać. Nie robić niczego, czego nie chcielibyśmy robić, gdy ono zacznie ważyć 15 kilo".
Najgorsza jednak była niespodzianka. Czyli dom w podwarszawskiej Magdalence. Wziął od matki 20 tysięcy, które przeznaczyła dla wnuka i dwa razy tyle z lokaty. Wpłacił zaliczkę, niedużą, bo deweloper poszedł mu na rękę. Gdy wszystko było załatwione, zaprosił Kingę na kolację i pokazał dokument. - "Co to jest? - zdziwiła się. - Nasz dom. Będzie gotowy za rok. Mieszkanie sprzedamy, na resztę weźmiemy kredyt. - Można się wycofać? - zapytała. Zbladł. - Wiesz, że ja kocham miasto. Kina, teatry, śniadanie w kawiarni na Marszałkowskiej. - Ale teraz będziesz już matką - przekonywał. - Dlatego nie mogę mieszkać w centrum?!". - Nie znasz swojego faceta, dopóki on nie zostanie ojcem, taką mam teraz teorię - mówi Kinga.
- Mój mąż miał nową wizję naszego życia. On pracuje. Ja? Tylko jeśli chcę. Widział mnie jako atrakcyjną kobietę, która w kuchni urządzonej w angielskim stylu faszeruje paprykę kozim serem i wkłada ją do weków. Wiedziałam: czeka nas długa rozmowa. Ale odłożyłam ją na później. Koleżanki gratulowały: "Taki mąż to skarb", mama mówiła: "Córciu, ty narzekasz? Gdy się urodziłaś, twój ojciec bał się wziąć cię na ręce, więc wszystko robiłam sama". Mnie rozpierała radość. Będę miała wyczekiwane dziecko z mężczyzną, którego kocham.
Kinga urządza pokój dziecka. Wszystko konsultuje z mężem, bo on chce znać szczegóły. Najdłużej wybierają pościel i wzór na baldachimie. Bo wszystkie misie, według Jarka, są zbyt... gejowskie. Mają kokardki albo kwiatuszki. Wolałby żołnierzyki, ale takich wzorów nie ma. Kinga znajduje lwa, mężowi się podoba, pościel sprowadza z drugiego końca Polski. Któregoś dnia on wraca później z pracy. Mówi: "Byłem z Arkiem i Zośką w szpitalu, w którym będą rodzić. Oglądałem salę po sali, gadałem z lekarzami. Umówiłem nas tam na jutro". Kinga: "Przestań, to najgorszy szpital w mieście! Nie możesz się we wszystko wtrącać, bo zwariuję". Jarek się nie odzywa.
Jest niedziela, północ. Kinga prosi o colę. Jarek jedzie na najbliższą stację. Ona: - "Miał być tonik. - Mówiłaś: cola. - To taki problem pojechać jeszcze raz?". Potem kłócą się jeszcze o to, że według niego ona nie powinna po urlopie macierzyńskim przez rok wracać do pracy. Kinga: "Mam cię dosyć". Jarek: "Mam nadzieję, że poczujesz instynkt macierzyński, nie noszę tego dziecka, ale mam dla niego więcej miłości". Wyszedł z domu. - Zaczęłam żałować, że będziemy rodzicami. Po raz pierwszy czułam, że ciąża zmienia go w kogoś innego, że traktuje mnie jak przyszłą nianię, karmicielkę, nie kobietę - wspomina Kinga.
SMS od Jarka: "Przepraszam, kocham cię, miłości do dziecka się nauczysz. Czytałem, że to przychodzi zaraz po porodzie albo później. Wrócę dziś wcześniej". SMS od Kingi: "Też cię kocham, dziękuję, że mnie zrozumiałeś. PS Magdalenka to nie taki zły pomysł, sprawdziłam: tylko 12 kilometrów do centrum". SMS od Jarka: "Tylko wiesz co? Nie znoszę, gdy się nad sobą użalasz i jesteś najbiedniejsza. Razem jesteśmy w ciąży. Ja też". - Wtedy zrozumiałam, że facet choć to ukrywa, przeżywa wszystko nie mniej niż my.
Trzy miesiące po porodzie. Restauracja sushi. Kinga próbuje nakarmić piersią syna, ale dziecko płacze. "Przystaw go do lewej", poucza Jarek. Ona tak robi i dziecko już je. Przeczytał wiele książek, więc ma radę na każdą ewentualność. - To rzeczywiście działa - śmieje się Kinga. - Dzięki metodom Jarka nasze dziecko zasypia o 20 i mamy czas dla siebie. Ostatnio mąż mi powiedział: "W pracy zapominam, że jestem ojcem. Wydaje mi się, że mam tylko jednego syna i dopiero gdy wracam do domu, wiem, że dzieci mam dwoje. Podziwiam cię, że masz tyle miłości do dziecka, ja się czasem zastanawiam, czy Stasia umiem już kochać jak Kubę? Czy to miłość czy tylko odpowiedzialność?".
To zaskakujące, ale jemu teraz jest trudniej niż mnie. Powiedział, że tęskni za czasem, kiedy w jeden dzień mogliśmy się spakować i wyjechać albo wyjść do znajomych. Kilka dni temu opiekowała się Stasiem babcia, a my wyrwaliśmy się do kina na czwartą część Shreka. Ogr na jeden dzień chciał cofnąć się w czasie i znów być wolny. "To był film o tobie", zażartowałam, gdy wyszliśmy z kina. Powiedział: "Shrek dostał ten dzień i szybko zorientował, że bez rodziny nie może żyć. Czyli mam odpowiedź".
Artykuł pochodzi z kategorii: Prawdziwe historie
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (13)
-
06.09.2010 (20:24)~?????to chyba mam strasznego pecha ze tak trafilam:((~FacetW życiu nie ma nic piękniejszego niż życie i przekazanie życia i bycie tatą lub mamą i uważam tak choć sam ojcem jeszcze nie jestem.
W życiu nie ma nic piękniejszego niż życie PO SWOJEMU - nieważne czy 10 dzieci czy 0 dzieci - byleby człowiek tego chciał -
06.09.2010 (14:26)~Iza Zmarscki i rostepy ? Zero czasu ? Osobiscie mam 30 lat i jestem mama od lat szesciu, nie mam zadnej zmarszczki, zero rozstepow, mam czas na prace, czas dla dziecka, gotowanie, kino, czy wypady z mezem, szalone weekendy, wakacje, wizyty u kosmetyczki, silownie, lekcje jezyków i smieszą mnie takie stwierdzenia jak Twoje. Dziecko nie ogranicza i nie sprawia,ze stajesz sie beznadziejna starą babą, z ktora nawet nie ma o czym pogadać, to tylko Twoj wybór jaka jestes i co robisz a czego nie, to kwestia organizacji czasu i CHECI przede wszystkim, jak to mwią " kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu".~kobietaNie wszyscy faceci chcą zostać ojcami tak samo nie wszystkie kobiety chcą być mamami - potem siedzenie w kupach, zero czasu dla siebie, zmarszczki i rozstępy... ja to odkładam jak najdalej... szkoda mi mojego ciała... choć jestem już trochę po 30-tce... Znam wielu facetów, którzy robią dziecko kobiecie dla świętego spokoju, a potem idą sobie w bok....oj... to jest masakra....
Popieram :)) 3 miesiące temu urodziłam dziecko, mam 27 lat, nie mam żadnego roztępu, ważę 43 kg i nigdy nie czułam się lepiej. Chodzę na basen, na spacery i nie mam żadnej zmarszczki :) Mam czas, żeby spotykać się z przyjaciółmi i czytać książki. Z przyjemnością zajdę w ciążę jeszcze raz!
-
-
06.09.2010 (02:02)mam 20 lat i jestem teraz w 6tym miesiacu... ojciec dziecka siedzi w zamknieciu. jakies dobre rady jak sobie mam z TYM poradzic? >.<
-
05.09.2010 (23:37)Wstrętny temat.. Straciłam dziecko w 13 tygodniu ciąży... To było 4 lata temu, ale boli cały czas tak samo
-
05.09.2010 (21:58)MAM 25 LAT,OD NIE DAWNA JESTEM Z WSPANIAŁĄ DZIEWCZYNA.CHCEMY RAZEM ZAMIESZKAC ZROBIĆ SE BAJTLA I HAJTNĄĆ SIE !!! KOCHAM CIE KASIU!!!














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli