Peru: Piekło czy raj?
Wylądowałem w Arequipie - na południu Peru - trzy dni po tym, jak bandyci z amazońskiej selwy zastrzelili dwoje polskich kajakarzy. To była moja piąta wizyta w tym kraju. I tak bezpiecznie nie czułem się nigdy wcześniej...
Polski konsul honorowy w Arequipie Vlado Soto też nic nie wiedział o tym, co zdarzyło się po drugiej stronie Andów. Informacje z selwy docierają tu powoli. Złe wieści jeszcze wolniej. O wydarzeniach na Ukajali dowiedziałem się dopiero po powrocie.
Znamy się z konsulem z poprzedniej wyprawy, kiedy razem schodziliśmy na dno kanionu Colca - w 25. rocznicę zdobycia najgłębszego kanionu świata przez polskich kajakarzy. W tym roku minęła 30. rocznica tego jednego z największych wyczynów eksploratorskich XX wieku. Nasz konsul prowadzi biuro turystyczne i wozi zwiedzających na krawędź kanionu, żeby choć trochę mogli poczuć jego ogrom. Obdzwaniał właśnie lokalne władze w wioskach wokół kanionu, żeby udzieliły nam pomocy, kiedy będziemy tamtędy przejeżdżać.
Musieliśmy jednak zmienić plany. Vlado zdecydowanie odradzał przejazd drogą na południe od Huambo. - Trzy razy mnie tam napadli. W okolicy ludzie szukają złota w starych kopalniach, a niektórym z nich udaje się coś znaleźć. Rabusie na nich polują. Turystom też się czasem dostaje - przestrzegał Vlado. Ot, realia biednego kraju. Wybraliśmy inną drogę i nie niepokojeni przez nikogo przemierzyliśmy półtora tysiąca kilometrów po kompletnych odludziach.
Co jest, a czego nie ma?
Jeśli w Peru występuje zagrożenie dla turystów, to wynika zwykle z biedy. Ale to jest akurat dobry powód do awantury także na warszawskiej Pradze, gdzie się wychowałem, albo gdziekolwiek indziej na świecie. Peru nie jest tu wyjątkiem ani szczególnym przypadkiem. Innym powodem może być brak zrozumienia lub poszanowania dla miejscowych zwyczajów. To poważny grzech wielu, nawet doświadczonych globtroterów.
Trochę na wyrost, zanim cokolwiek było wiadomo, wzięła w obronę Indian znana podróżniczka Beata Pawlikowska, mówiąc głośno o tym, że oni wcale nie muszą akceptować naszej obecności na ich ziemiach. Na początku pojawiały się przecież informacje, że trójmiejscy kajakarze - Jarosław Frąckiewicz i Celina Mróz - zginęli, bo bez zgody Indian rozbili namiot na ich terenach. Okazało się jednak, że padli ofiarą brutalnego, bandyckiego napadu. Zwykła agresja i rabunek.
Sprawcy byli wprawdzie Indianami, ale z ich tradycjami zdecydowanie wiązać tej tragedii nie można. A więc jest w Peru bezpiecznie czy nie? Przytrafić się tam może wszystko, jak wszędzie. Ale wiele się zmieniło, odkąd trafiłem tam pierwszy raz, ponad dwadzieścia lat temu. Grasowali wtedy lewicowi partyzanci Świetlistego Szlaku i informacje o napadach na turystów były niemal na porządku dziennym.
Jednak to już przeszłość. Podobnie jak zorganizowane grupy kieszonkowców i drobnych rabusiów w Cuzco czy Limie. Oczywiście trzeba się wystrzegać przedmieść po zmroku. Podczas tych kilku moich wypraw do Peru tylko raz okradziono kogoś z grupy moich przyjaciół. Jak? Kolega rozłożył banknoty na parapecie czegoś w rodzaju dworca autobusowego... Ktoś go klepnął w ramię, a jak się odwrócił, pieniędzy już nie było... Dziwne?
Kolonialny szyk
Cuzco, po którym kiedyś strach było chodzić, lśni dziś w świetle latarń jak odpucowane miasto w Hiszpanii czy Portugalii. Pod przecudnym barokowym kościołem jezuitów stoją czyste ławki, a na brukowanym placu trudno znaleźć porzucony papierek. Można się przechadzać po uliczkach, na których przyziemia budynków to wciąż inkaskie mury. Kamień na kamieniu, tak dopasowane do siebie, że bez żadnej zaprawy wytrzymują więcej niż mury postawione na nich przez konkwistadorów.
A mają z czym się zmierzyć. Terramotos, czyli trzęsienia ziemi, to zagrożenie znacznie bardziej realne niż bandyci. Zwłaszcza jeśli dochodzą obfite deszcze i ziemia zaczyna się zsuwać z gór. To przydarzyło się turystom koło słynnego Machu Picchu w Aguas Calientes, do którego prowadzi jedynie linia kolejowa, przeciskając się przez wąskie gardło doliny Urubamby. Ale w tak zwanych normalnych warunkach Machu Picchu jest cukierkowym skansenem z lamami przechadzającymi się po alejkach i dzieciakami w ludowych strojach pozującymi do zdjęć.
Podobnie jest w inkaskiej twierdzy Sacsayhuamán górującej nad Cuzco. Tu apogeum "cepeliowskich" klimatów nastaje wraz z letnim przesileniem słońca - odbywa się wtedy huczny i ludny festiwal Inti Raymi, na który zjeżdżają Indianie z całego Peru. Kiedy Cuzco huczy w rytmie bębnów, harmonii, piszczałek i fletni Pana, zamierają fiesty, które zwykle odbywają się w wioskach i miasteczkach. Robi się cicho i spokojnie. Właśnie w takiej atmosferze małżeństwo naszych kajakarzy spływało górnym odcinkiem Amazonki, zwanym Ukajali.
Trzy różne światy
W Peru występuje wiele podziałów. Społeczny dzieli kraj na Indian mówiących na co dzień językiem keczua i ajmara, mieszkających zwykle na prowincji, oraz potomków białych kolonizatorów skupionych głównie w miastach. To ci pierwsi zdecydowali w lipcu o wyborze populistycznego prezydenta Ollanty Humali.
Jego kontrkandydatką była postępowa Keiko Fujimori - córka prezydenta Peru odsuniętego od władzy przed 11 laty za korupcję, który doprowadził jednak do wyeliminowania Świetlistego Szlaku. Inaczej podzieliła Peru natura. Kraj zajmuje trzy strefy, w których wszystko się różni. To nadbrzeżne pustynie, zwane costa, wysokie góry i podniebne płaskowyże, zwane ogólnie puna albo altiplano, wreszcie zielone połacie puszczy amazońskiej, czyli selwa.
Z punktu widzenia turystów ta trzecia właściwie się nie liczy - mało kto tam dociera, a większość z tych, którzy się na to odważą, nie chce nigdy tam wracać. Upał i wilgoć są tu wyjątkowo męczące, podobnie jak robactwo i wygłodniałe komary, a w nielicznych miasteczkach na brzegach dopływów Amazonki panuje smród i brud. To jest w.a.nie strefa, o której było ostatnio tak głośno w Polsce w związku z tragedią na Ukajali.
Turyści jeżdżą zaś na costa i puna. Na costa rozpościera się ogromna metropolia Limy, wyrastają z piasku i kamieni gliniane miasta Chan Chan czy Pachacamac, wreszcie układają się w gigantyczne rysunki widziane tylko z powietrza linie Nazca. W Andach i na altiplano usadowiły się takie atrakcje jak Cuzco razem ze świętą doliną Inków i Machu Picchu, jezioro Titicaca z trzcinowymi wyspami Uros i wreszcie najgłębszy kanion świata Colca.
Tu jeździmy, a podstawowym problemem jest wysokość nad poziomem morza i reakcje naszych organizmów na mniejszą ilość tlenu w powietrzu. Często jadąc z jednego miejsca do drugiego, trzeba pokonać wysokie przełęcze - nawet blisko pięciotysięczne, a tam naprawdę brakuje tchu po zrobieniu paru kroków. Titicaca leży na wysoko.ci 3770 m n.p.m.
Daleko od domu
Jadąc do Peru, warto zaplanować podróż tak, aby nie znaleźć się nagle, np. drugiego dnia wyjazdu, pod szczytami Andów, na wysokości tak dużej, że nawet zdrowy organizm szwankuje. Wrażenia mogą być wówczas kiepskie, wspomnienia mgliste, a zdjęcia w albumie dość niewyraźne Nie jest to jednak kraj, w którym ktoś czyha na głowę turysty (przynajmniej już nie...), ale jest całkiem odmienny od naszego.
Dzika przyroda, ogromne góry, inni ludzie. Kto o tym zapomni albo zlekceważy przestrogi, ma wielkie szanse na niemiłe przygody. Można mieć pecha i trafić w niewłaściwe miejsce w niewłaściwym czasie - jak Celina i Jarosław. Ale to się może przydarzyć wszędzie. Peru jest krajem jak z bajki, jednak zawsze trzeba pamiętać, że to całkiem inna bajka niż nad Wisłą.
Dariusz Raczko
PANI 9/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Podróże
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
zablokowalam sie. tak calkiem i zupelnie. siedze przed... więcej
Reklama
Wasze komentarze (15)
-
26.09.2011 (13:01)A Pan konsul to chyba powinien zajmowac sie czyms innym niz prowadzenie biura turystycznego i wozenie turystow. W koncu po cos go tam wyslali...
-
17.09.2011 (22:53)Czesc,
jestem ricardo, bilem w Polska, pracowalem jako masazysta w fajne spa.
lubie pierogi, mielone, rozo, y duzo wodka ale najbaisze sa kobieta...xD
pozdrawiam z Lima Peru.
(...) -
-
17.09.2011 (22:44)
-
17.09.2011 (22:43)siemano, aloha!!
polaska kobieta sa bardzo ladna,
pozdrawiam z PERU,
(...) -
14.09.2011 (21:05)Nie tylko w Peru ,ale Polsce jest niebezpiecznie ,złodzieje codziennie kradną ,a bandyci zabijają













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli