Mafijne ustronie na Sycylii
To mogło być sielankowe, wiejskie ustronie finansowego magnata albo włoskiego księcia - dwupiętrowa willa z kamienia, z beżowym stiukiem, położona samotnie na wzgórzu, z którego widać północnosycylijską dolinę Jato.
Frontowe drzwi prowadzą do odnowionej jadalni z wysokim sufitem, terakotą na podłogach i rzędem kamiennych łuków przypominających rzymski amfiteatr. Ściany obwieszone są unikatowymi mosiężnymi latarniami i ceramiką. Przez okna wpada delikatne, przefiltrowane światło.
Zbliża się lunch, więc w przestronnej kuchni trzech kucharzy przygotowuje deser - miniaturowe ciasta z miodem i orzechami zbieranymi w pobliskim sadzie. Wąska klatka schodowa prowadzi na piętro willi, gdzie znajdują się trzy rustykalne sypialnie, łącznie 10 łóżek. Z każdego pokoju widok na jasnozielone łąki, wspinające się w górę, w kierunku nagich granitowych gór.
Sielska willa rodziny morderców
Naprawdę jest to siedemnastowieczna farma, która kiedyś należała do Bernardo Brusci - głowy jednej z najbardziej brutalnych sycylijskich rodzin. Brusca był członkiem Cupoli (pol. Kopuły) - mieszczącej się w Palermo organizacji, która kierowała operacjami i rozstrzygała spory wewnątrz Cosa Nostry. Być może farma była dla niego bezpiecznym schronieniem, skąd planował morderstwa i inne przestępstwa.
Syn Brusci, obecnie 51-letni Giovanni, jest odpowiedzialny za zdetonowanie bomby, która w 1992 roku zabiła sędziego śledczego Giovanniego Falcone (znany z wyjątkowo skutecznej walki z mafią sędzia zginął wraz z żoną i ochroną na zaminowanym odcinku autostrady - przyp. red.).
Rok później Giovanni Brusca doprowadził do porwania jedenastoletniego syna Santo Di Matteo (ojciec chłopca brał udział w zamachu na Falconego, kiedy później został aresztowany, wyjawił śledczym informacje o akcji - przyp. red.) Chłopiec był przetrzymywany przez 26 miesięcy, następnie został uduszony, a jego ciało rozpuszczono w beczce kwasu.
Młody Brusca po aresztowaniu poszedł na współpracę z policją i trafił do programu ochrony świadków. Bernardo, jego ojciec, był członkiem starej mafijnej szkoły omerty, czyli przysięgi, która zobowiązywała do milczenia o sprawach mafii. Został schwytany w latach 80. i oskarżony o udział w wielu morderstwach i próbach morderstw. Zmarł w areszcie w 2004 roku.
Nocleg jak horror
Postępując zgodnie z prawem, w 1996 roku włoski rząd przejął jego nieruchomości i oddał farmę pod opiekę samorządu. Sześć lat temu majątek otrzymała kooperatywa Placido Rizzotto, nazwana imieniem lidera związku zawodowego zastrzelonego przez mafię w 1948 roku. Teraz organizacja prowadzi w tym miejscu hotel bed&breakfast, a zaniedbane, zarośnięte pola zmieniono na wspólnotową farmę ekologiczną.
- Mieszkańcy tego regionu przez wiele lat byli świadkami brutalnych działań mafii, chcą o tym zapomnieć - mówi Emiliano Rocchi, szef kuchni, który pracuje tu od otwarcia w 2004 roku. - Nasz sposób to zmienianie majątków mafii w coś, co przynosi korzyści całej wspólnocie.
Dom Brusci, znany jako Agriturismo Portella della Ginestra, był pierwszą mafijną posiadłością na Sycylii, która została zamieniona w bed&breakfast i zapoczątkowała trend. Libera Terra Mediterraneo, organizacja założona 10 lat temu przez jednego z włoskich księży, niedawno otworzyła kolejny tego typu zajazd w dolinie Jato w miejscu należącym wcześniej do sycylijskiego bossa wszystkich bossów Salvatore Riina. Dawne mafijne wille pozwalają gościom chłonąć najpiękniejsze krajobrazy na wyspie, a spanie w miejscu, nad którym krążą duchy krwawej sycylijskiej przeszłości, wywołuje dreszcz ekscytacji jak przy oglądaniu horroru.
W Portella della Ginestra, gdzie podobno gromadzili się mafiosi, turyści mogą zjeść wyśmienite dania jak makaron alla Norma z sosem zrobionym ze świeżych pomidorów, bakłażana, bazylii i sera pecorino albo cukinię w cieście piwnym. Wino z miejscowych winnic, które kiedyś także należały do mafii. Pola, niegdyś zarośnięte chwastami, zostały obsadzone ciecierzycą, pomidorami, pszenicą i innymi uprawami. Pomiędzy nimi przebiegają ścieżki dla pieszych i rowerzystów.
Przez ziemie Brusci przebiega droga znana jako Strada della Liberazione albo Liberation Road, która przecina na pół pofałdowany krajobraz. Drogę zbudowano pokolenie temu, by połączyć dolinę z Palermo.
Spotkało się to z oporem ze strony rodziny Brusca i innych mafiosów, którzy uznali budowę za groźbę dla ich dominacji w odizolowanym regionie. - Zanim rządowi udało się zbudować drogę do ostatniego zaplanowanego kilometra, minęły lata - powiedział Ricchi - Dla zapewnienia bezpieczeństwa przysłano nawet wojsko.
Zaraz za willą Brusci i stajnią (dziś prowadzoną przez kooperatywę) znajduje się góra należąca do Portella della Ginestra - miejsce jednego z najbardziej krwawych przestępstw na Sycylii. Pierwszego maja 1947 roku gang prowadzony przez Salvatore Giuliano - bandytę i sycylijskiego separatystę, który okazjonalnie został zatrudniony przez mafię, zastrzelił 11 chłopów protestujących przeciwko reformie ziemskiej i ranił 33 kolejnych. (W 1987 roku Michael Cimino umieścił postaci zamordowanych w filmowej adaptacji książki Mario Puzo "Sycylijczyk").
Artykuł pochodzi z kategorii: Podróże
-
Wasze komentarze












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli