Wakacyjny surwiwal
Ma być pięknie. Ale czy na pewno? Co będzie, jeśli urlop zepsują ci źle wychowani sąsiedzi, cudze (i też źle wychowane) dzieci albo myśli o pracy? Nad tym, jak omijać wakacyjne pułapki, zastanawiała się nasza dziennikarka wraz z Elżbietą Brodowską, psychologiem.
1. O wakacjach marzyłaś przez cały rok. Ruszasz w drogę z niezłomnym postanowieniem: przez bite dwa tygodnie będę leżeć plackiem i ani drgnę! Ale już trzeciego dnia wpadasz w przygnębienie. Co się stało, że nie możesz się zrelaksować?
Pewnie na dodatek boli cię głowa, a w nocy długo nie możesz zasnąć. Zanim zaczniesz pytać pozostałych wczasowiczów, czy jest między nimi lekarz, weź pod uwagę, że pewnie padłaś ofiarą... biurowej odmiany choroby kesonowej.
Ta klasyczna wersja dotyka nurków zbyt szybko wypływających na powierzchnię. Różnica ciśnień! W twoim przypadku też tak jest. Między wysokimi oczekiwaniami szefa w pracy, nadmiarem obowiązków a sytuacją, w której nie musisz... nic, istnieje ogromna przepaść.
Co robić?
Wyhamować powoli. Twoja droga hamowania to 3-4 dni, podczas których powinnaś stopniowo przechodzić z szybkiego tempa na wakacyjny luz. Pierwszego chodź więc na spacery, zwiedzaj, spotykaj się z ludźmi, a na leżenie na kocu przeznacz tylko godzinę. I wydłużaj ten czas codziennie. Pod koniec urlopu będziesz leniuchowała na tysiąc procent normy!
2. Znajdujesz urocze, ustronne miejsce tuż nad samym brzegiem morza. Rozkładasz ręcznik. Po chwili 50 centymetrów dalej, z miną "jak gdyby nigdy nic", zaczyna mościć się jakiś podejrzany osobnik. Nie masz ochoty się przenosić!
Przed taką sytuacją najlepiej zabezpieczyć się wcześniej. Człowiek jest zwierzęciem stadnym (stąd te tłumy w nadmorskich kurortach), ale i wykazującym silny terytorializm (to wyjaśnia z kolei modę na grodzone i strzeżone osiedla oraz napisy: "Tu byłem" widoczne na ścianach piramid. Tak przy okazji: odnaleziono tam sygnatury takich sław jak Honoré de Balzac!). Jeśli oznaczysz jakiś teren jako swój, nikt inny go nie zajmie w obawie przed konfrontacją...
Co robić?
Potraktuj swój plażowy dobytek jak słupy graniczne: porozrzucaj wokół koca klapki, okulary, butelkę z wodą, numer "Twojego STYLU", połóż torbę i ubranie, a zapewnisz sobie tyle przestrzeni, ile potrzebujesz. A gdyby ktoś wypowiedział ci wojnę podjazdową, poślij mu groźne spojrzenie.
Mały trik do wykorzystania: często obawiamy się srogo spojrzeć komuś w oczy, ale tak naprawdę nie musimy tego robić, wystarczy popatrzeć na miejsce pomiędzy oczami, u nasady nosa. Rezultat jest piorunujący!
3. Kreta. Słoneczna pogoda. Idealna do nicnierobienia, ewentualnie - poznawania smaków greckiej kuchni w tawernie nad brzegiem morza. Skąd więc u ciebie te obsesyjne myśli o niewysłanych mailach, telefonach i tysiącu ważnych służbowych spraw?
Najwyraźniej siedzi w tobie mały, złośliwy pracoholik. To typowa przypadłość ludzi, którzy kochają swoją pracę i bardzo się w nią angażują. W ciągu roku jest sojusznikiem, pomaga ci w tej całej papierkowej robocie, ale na czas urlopu wypadałoby się go pozbyć.
Co robić?
Skoro wewnętrzny pracoholik tak bardzo kocha papiery, poświęć godzinę i spisz na kartce wszystkie sprawy, które cię męczą. Idź na plażę. Zwiń kartkę w rulonik (możesz ją też zmiąć w kulkę). Powiedz sobie: "Żegnam was". I rzuć do wody. Namolny pracoholik powinien za nią podążyć. A potem zaproś przyjaciół na kilka kieliszków retsiny. Zawsze to okazja do świętowania.
Opcja dla ekolożek: zamiast zaśmiecać i tak niezbyt czyste wody Morza Śródziemnego po prostu włóż kartkę na dno walizki, obiecując sobie, że wrócisz do tematu po przylocie do Polski.
4. Wynajęliście z mężem połowę bungalowu nad jeziorem. Drinki z palemką, kojący szum drzew i... no nie! Tylko nie to! Drugą połowę waszego domku marzeń zajęła rodzina z parką dzieci. A że sąsiedzi są zwolennikami wychowania bezstresowego, syneczek z córeczką drą się do północy...
Cudownie byłoby pojechać na wakacje do kompletnej głuszy, ale cóż - nawet na Mount Evereście jest już tłok i fruwają torebki po czipsach. Trzeba więc poukładać stosunki z sąsiadami, pamiętając o zasadzie: o wychowywaniu cudzych dzieci się nie dyskutuje. Chyba że masz ochotę na zastrzyk adrenaliny i powtórzenie scenariusza o Kargulu i Pawlaku.
Co robić?
Posłuż się jedną z dwóch technik wywierania wpływu. Pierwsza z nich to "stopa w drzwiach". Można zacząć od pytania: "Czy nie zwróciliby państwo uwagi na nasze pranie, jedziemy na wycieczkę do Giżycka. Gdyby padał deszcz...". Następnego dnia kolejna prośba o to, by dzieci nie bawiły się w skalpowanie bladych twarzy po 21. A na trzeci dzień - aby były ciszej przez cały czas.
Przeciwstawna technika nosi obrazową nazwę "drzwiami w twarz". Zaczynamy od prośby niemożliwej do spełnienia, typu: "Proszę trzymać dzieci pod kluczem!". Gdy zszokowani rodzice odmówią, można powiedzieć: "No to niech zachowują się nieco ciszej".
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (4)
-
26.06.2011 (21:47)mam nadzieje ze lato, ktore wlasnie sie zaczelo szybko sie skonczy nie znosze tej pory roku (pracuje na zewnatrz), albo zeby bylo chlode przynajmniej wszyscy czekamy z utesknieniem na jesien
-
26.06.2011 (17:02)Sytuacja 5 - zacznij głośną dyskusję na temat potraw kuchni koreańskiej i wietnamskiej. Właścicielka psa natychmiast go zabierze
Sytuacja 8 - zapytaj sąsiadke, czy nie miałaby ochoty na trójkącik -
-
26.06.2011 (16:48)
-
26.06.2011 (16:16)














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli