Przejdź na stronę główną Interia.pl

Slow life: Wybór Mai Ostaszewskiej

Do sukcesu nie dojdziemy, trzeba biec. Tak nam się wydaje. W wymagającym świecie filmu łatwo się przewrócić, pogubić. Maja Ostaszewska próbuje nie wpaść w pułapkę. Wychowana w buddyjskiej rodzinie, umie zachować dystans do świata. To nie jest obojętność, skąd! Angażuje się w ważne sprawy, nigdy nie zaniedbuje bliskich. Stara się tylko chłodno oceniać, które rzeczy są ważne, a które niewarte uwagi.


Reklama

Szczęście według Mai Ostaszewskiej?

Maja Ostaszewska: To poczucie, że jesteśmy we właściwym miejscu i czasie. Życie w zgodzie z sobą, ale też w uważności na innych. Doświadczanie dawania i przyjmowania miłości, poczucie, że realizujemy siebie, rozwijamy pasje, ale jednocześnie robimy coś dobrego. To życie świadome.

A mniej filozoficznie? Kiedy była pani szczęśliwa?

- Na Mazurach z dziećmi. Są najważniejszymi istotami w moim życiu i świetnymi kompanami. Franek ma już dziesięć lat, Janinka osiem, uwielbiam spędzać z nimi czas. Na Mazury dotarliśmy po intensywnym, ale też satysfakcjonującym dla mnie okresie pracy. Miałam przerwę w zdjęciach do serialu "Diagnoza" w reżyserii Xawerego Żuławskiego i zakończyłam pracę na planie filmu Marka Koterskiego 7 uczuć. Chwilę dla siebie znalazłam, gdy wypłynęłam na środek jeziora. Położyłam się na wodzie i to było moje "tu i teraz".

Marzy pani o domu nad jeziorem?

- Nie. Uwielbiam przyrodę, ale jestem typem miejskim. Mam zresztą z dzieciństwa epizod mieszkania na wsi. Gdy byłam w czwartej klasie podstawówki, rodzice wynajęli na trzy i pół roku dom w Karkonoszach. Ojciec współpracował wtedy z Ośrodkiem Badań Twórczości Grotowskiego we Wrocławiu. Do Przesieki przeniosło się sporo znajomych, bo powstał tam ośrodek buddyjski. To było jedno z piękniejszych doświadczeń w życiu moim i rodzeństwa, ale tęskniliśmy za miastem.

- Cała moja rodzina - rodzice, dziadkowie, pradziadkowie - pochodziła z Krakowa. Tęskniłam za krakowskim kinem, teatrem, przyjaciółmi. Dziś mieszkam w Warszawie. Mam tu swój Nowy Teatr, do którego mogę podjechać na rowerze, między próbami wyskoczyć z przyjaciółką na kawę, dzieci mają blisko do szkoły. Nie tracę czasu na stanie w korkach. Lubię wielkomiejską energię, ale też zieleń, której sporo na Starym Mokotowie. Mieszkam w kamienicy z lat trzydziestych z ogródkiem. Lubię tam odpoczywać.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL - już w sprzedaży!


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje