Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pierwsza poległa dziewczyna

Wiele z nich nie miało nawet 18 lat. Opatrywały rannych nie tylko w szpitalach polowych, ale bezpośrednio na linii frontu, pod gradem kul, od których wiele z nich zginęło. Przenosiły meldunki, zdobywały żywność, gasiły pożary – o bohaterskich dziewczynach, które brały udział w Powstaniu Warszawskim, opowiada Barbara Wachowicz.

Izabela Grelowska, Styl.pl: W Powstaniu Warszawskim dziewczęta najczęściej pełniły funkcje sanitariuszek i łączniczek. Czy może pani opisać, na czym polegały ich zadania i dlaczego były tak niebezpieczne?

Reklama

Barbara Wachowicz: - Wspaniałe dziewczęta walczącej, powstańczej Warszawy - symbole największej ofiarności, poświęcenia i męstwa. Ratowały rannych i trwały przy nich wiedząc, że zginą, bo Niemcy palili szpitale i rozstrzeliwali rannych. Przenoszenie pod ostrzałem rozkazów i meldunków także groziło śmiercią. I było tak, że jeśli jedna padła, druga natychmiast porywała meldunek i niosła go dalej.

- Zdarzały się często momenty iście heroiczne, na przykład jedna z najmłodszych sanitariuszek Batalionu "Zośka" - Lidka Markiewicz-Ziental nie mająca 16 lat, gdy sama została ranna, opatrzyła sobie rany i nadal biegła czy czołgała się do rannych kolegów. Wielokrotnie i słusznie historycy Powstania zwracają uwagę na ten prawdziwy "cud braterstwa".

Jakie jeszcze role pełniły dziewczyny w Powstaniu?

- Budowały barykady, transportowały broń, otaczały opieką ludność cywilną, zdobywały żywność, przeprowadzały kanałami. 16-letnia Basia Otwinowska z Wojskowej Służby Ochrony Powstania powiedziała mi: "Czułyśmy się ważne. Potrzebne. Co należało do naszych zadań? Służba wartownicza, przenoszenie meldunków i poczty, taszczenie żywności (nieraz worki trzydziestokilogramowe), gaszenie pożarów, wydobywanie zasypanych...".

- O trudach zdobywania żywności, bo przecież w pewnym momencie zaczął się w czasie Powstania głód, opowiadała mi Danuta Zdanowicz-Rossmanowa z Batalionów "Iwo" i "Ostoja".

- Dowódcy ocenili ją tak: "Wybitny żołnierz, duża inicjatywa. Bezwzględna odwaga osobista. Kierując służbą łączności baonu łączyła funkcje d-cy z intensywną pracą wykonawczą w wypadkach grożących szczególnym niebezpieczeństwem. Ranna w chwili przenoszenia rozkazu podczas silnego ognia artyleryjskiego". I co bardzo znamienne dodali: "Prezencja dobra". Świadczy to o tym, że nawet w ogniu powstańczym nie straciły swej kobiecości i dziewczęcej urody .

W książce "Bohaterki Powstańczej Warszawy" przywołuje pani wspomnienie Danuty Zdanowicz-Rossmanowej, która w misternie upiętej fryzurze przenosiła meldunki. Czy często zdarzały się takie "kobiece sposoby" w walce?

- Danusia w starannie uwitym wałeczku rzeczywiście przenosiła meldunki, ale miało to miejsce podczas okupacji. W Powstaniu już nie trzeba było uciekać się do takich podstępów. Trzeba było tylko unikać zaczajonych snajperów - strzelców wyborowych, zwanych gołębiarzami, którzy czyhali szczególnie na biegnące dziewczęta, a osobliwie na te, które miały opaskę Czerwonego Krzyża.

W Powstaniu brały udział bardzo młode osoby, często wręcz dzieci: 13-letnia Hania Graba-Łęcka, 15-letnia Krysia Niżyńska. Cytuje pani  Jana Wuttke, który krytykował udział dzieci w działaniach wojennych, a także "zachwyty na temat dzieci walczących na barykadach". Czy podziela pani jego opinię?

- Może przede wszystkim powiedzmy, kim były wymienione przez panią dziewczęta. Haneczka Graba-Łęcka, córka legionisty i wiceprezydenta Warszawy, została odkryta dzięki naszemu konkursowi "Arsenał Warszawa", w którym młodzież szkół stolicy poszukuje różnych barw przeszłości, ocala pamięć o tych, którzy w Warszawie żyli, pracowali, walczyli i ginęli. Świetną pracę o Haneczce napisała... wnuczka jej najmłodszej siostry Ludmiły, uczennica Gimnazjum Sióstr Nazaretanek. Haneczka zginęła ratując płonący kościół na Saskiej Kępie, w którym przystępowała do komunii świętej. Spoczywa w mogile razem z rodzicami i bratem.

- Krysia Niżyńska mogiły nie ma. Ta najmłodsza sanitariuszka Batalionu "Zośka" zasłużyła sobie na taką ocenę starszych koleżanek, jak ta, sformułowana przez bardzo oszczędną w pochwałach profesor Zofię Stefanowską: "Jesteśmy wszystkie bezsilne, załamane, wykończone. Wszystkie, oprócz "Krysi Zakurzonej", która w cudowny sposób rozmnaża opatrunki w swej torbie i pochyla się nad każdym rannym".

- Wyjaśnijmy genezę oryginalnego pseudonimu Krysi. Kiedy padł pocisk i rzucono się na pomoc sanitariuszkom, Krysia zawołała: "Ratujcie tamte! Ja jestem tylko zakurzona!". Była uroczą, czarującą istotą. Wspaniałą harcerką, cudowną przyjaciółką i oddaną córką. W piekle Czerniakowa, gdy Powstanie ginęło, ona trwała nieugięcie ratując rannych. Jej śmierć była straszna - Niemcy zamordowali grupę bezbronnych dziewcząt w niewoli. Matki nigdy nie odnalazły ich prochów.

- "Czarny Jaś" Wuttke, którego pani przywołuje, rzeczywiście dramatycznie protestował przeciwko udziałowi kilkunastoletnich dzieci w Powstaniu. Ale jednocześnie musimy sobie uświadomić, że to naprawdę był zryw wszystkich pokoleń i właśnie ci najmłodsi odegrali rolę niezwykłą - to ich udział w Harcerskiej Poczcie Polowej. Matka Janka Bytnara "Rudego", która była w kierownictwie tej poczty, powiedziała mi: "O poranku stawali na apelu nasi listonosze - jedyni jakich zna historia. Chłopcy kilkunastoletni z harcerskich zawiszackich drużyn. Byli jedynymi łącznikami rozdzielonych rodzin, witanymi radośnie... Nazywano ich nosicielami nadziei. Ileż w tych listach powstańczych zawierało się treści".

- I przytoczyła mi niektóre z tych króciutkich zdań przenoszonych przez małych listonoszy niosących nadzieję: "Mamusiu, nie martw się - żyjemy...","Tatku, jeszcze popłyniemy Czarną Hańczą, jeszcze zapalimy ognisko...", "Powiedzcie Mamie, że dostałam Krzyż Walecznych, chociaż naprawdę nie wiem, za jakie «bohaterstwo». "«Bonawentura» nie żyje. Nie mówcie matce...", "Mamo, jesteśmy zdrowi, czekaj na nas, wrócimy".

Irka Kowalska i Jan Wuttke nie wierzyli w zwycięstwo Powstania. Na ile częsta była taka postawa?

- Nieczęsta. Wiara w zwycięstwo czy też w klęskę Powstania zmieniała się podczas dwóch dramatycznych miesięcy. Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy powstańcy, z którymi dane mi było rozmawiać, czy też czytać ich wspomnienia, mówią i piszą o euforii pierwszych dni.

- Na przykład Barbara Grocholska, która podczas Powstania miała przeżyć swoje 17. urodziny, mówi o chwili, kiedy ich Pułk Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego dotarł na górny Mokotów: "Idziemy z wiarą, że będziemy walczyć o wolność - o to, żeby można było normalnie żyć, chodzić ulicami, uczyć się. Żeby zniknęły na zawsze słowa - łapanka, egzekucja, wywózka, aleja Szucha, Pawiak...  Jesteśmy w wolnej Polsce! Powiewa biało-czerwona flaga, słychać głosy radia, echo niesie słowa «Warszawianki», ktoś tańczy, ktoś się śmieje, ktoś patrząc na flagę - płacze... A wszystko to w słońcu, zieleni drzew, kwitnących ogrodach... O to właśnie chcemy walczyć".

- Alina Janowska wspomina chwilę zdobycia Poczty Głównej: "2 sierpnia popołudniu spada z Poczty Głównej znienawidzona czerwona płachta ze swastyką. Milkną strzały. Podnosi się biało-czerwona flaga. Zewsząd biegną ludzie, padają sobie w ramiona. Krzyczą, szlochają, wiwatują! Ktoś intonuje «Jeszcze Polska...». Kobiety porywają kwiaty z rozbitej kwiaciarni i rzucają powstańcom. Poczta Główna zdobyta! Serce Śródmieścia - ulice Moniuszki, Bracka, Królewska, Nowy Świat - nasze!".

- Oczywiście z upływem dni ta euforia gasła. Było już wiadomo, że Warszawa nie może liczyć na żadną pomoc, ale nigdy nikt nie nazwał tego klęską. "Czarny Jaś" Wuttke z Batalionu "Zośka" napisał przed Powstaniem w jednym z listów do ojca znamienne słowa: "A ludzi dobrych, przyjaciół coraz mniej. Odchodzą jeden za drugim, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec. Ale rzucane nie w nicość, nie na zmarnowanie. Jeden przy drugim twardo stoją (...). Jak cegła przy cegle. Wznoszą się ściany wielkiego domu. (...)". I do końca towarzyszyło im marzenie o tym polskim domu, który wywalczą i będą budować.

Cytuje pani  za Aleksandrem Kamińskim: "Pierwszą krew w walce przelała dziewczyna. Jest to znamienne w tej strasznej wojnie". Dlaczego warto podkreślać, że to właśnie dziewczyna zginęła pierwsza? 

- Druh Aleksander Kamiński we wstępie do wspomnień Harcerek Warszawy "Pełnić służbę" napisał: "Wśród pocisków, wybuchów, ogni przebiegają łączniczki, czołgają się do rannych sanitariuszki, padają zranione, cierpią, giną... Tamte dziewczęta stały się chlubą naszej historii. Dowiodły niezwykłej mocy ducha, twardej woli obowiązku, nieustępliwego poczucia odpowiedzialności... My, którzyśmy wyszli żywi z tych czasów, oraz wy, którzy otworzyliście oczy na świat już po latach wojny - schylmy nisko głowy przed dziewczętami z tamtych lat".

- Zbigniew Biliński ps. Bill - żołnierz Batalionu AK "Zośka" w pamiętniku powstańczym wspomina: "...Muszę podkreślić bohaterstwo - inaczej tego nazwać nie potrafię - naszych sanitariuszek. Szesnastoletnie dziewczęta, często w odkrytym polu, w nieustającej strzelaninie opatrywały rannych i naszych i niemieckich. Tam, gdzie chłopiec leżał w trawie, tam widać było klęczącą lub biegnącą postać z rozwianym czarnym lub blond włosem, z wielką torbą u boku i z całkowitym poświęceniem dla cierpiących. I były takie zawsze - przez całe dwa miesiące...".

- Warto podkreślić kim były te dziewczęta, które pierwsze przelały krew w Powstaniu. To Dorotka Łempicka - łączniczka i sanitariuszka plutonu "Alek" kompanii "Rudy" Batalionu Harcerskiego AK "Zośka" (przypomnijmy, że tak symbolicznie na barykadach Powstania stanęła trójka przyjaciół z "Kamieni na szaniec": Tadeusz Zawadzki "Zośka", Janek Bytnar "Rudy" i Alek Dawidowski).

- Dorotka była prawnuczką Piotra Michałowskiego, jednego z największych malarzy polskich XIX wieku. Jej ojciec Dominik Michałowski - bohater wojny polsko - bolszewickiej z pułku "białych ułanów", kawaler Krzyża Virtuti Militari, był jednym z twórców Szpitala Maltańskiego i zginął podczas oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 roku, gdy usiłował zdobyć sprzęt do sali operacyjnej. Dorota przechodzi szkolenie sanitarne i kurs obchodzenia się z bronią, który prowadzi przyszły bohater zamachu na Kutscherę - Bronek Pietraszewicz "Lot".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje