Przejdź na stronę główną Interia.pl
Od wielkiej przyjaźni do nieprzejednanej nienawiści

Elżbieta Czyżewska i Joanna Pacuła

​Jest rok 1987. Na ekrany polskich kin wchodzi film "Anna", który wywołuje w środowisku artystycznym prawdziwą burzę. Fabuła opowiada o losach dwóch aktorek, które spotykają się w Nowym Jorku.

W drzwiach mieszkającej od lat na Mathattanie tytułowej bohaterki staje młoda rodaczka, Krystyna. Prosi o schronienie. Anna, choć sama żyje bardzo skromnie, dzieli się z Krystyną wszystkim, co ma. Udostępnia też jej wypracowane przez lata przydatne w świecie filmu kontakty. Krystyna odpłaca jej się niewdzięcznością. Zabiera jej przyjaciół, mężczyznę, nawet życiorys i pnie się po szczeblach kariery, zostawiając za sobą rozgoryczoną Annę.

Precyzyjny plan?

Reklama

Dla nikogo nie było tajemnicą, że film nawiązywał do spotkania młodziutkiej aktorki Joanny Pacuły i wielkiej gwiazdy polskiego kina lat 60., Elżbiety Czyżewskiej. Ta druga mieszkała w Nowym Jorku od lat. Pierwszą zaś do wyjazdu z Polski zmusiła nieszczęśliwa miłość.

Na planie jednego z odcinków serialu "07 zgłoś się" przeżyła płomienny romans z Piotrem Fronczewskim. Niestety, aktor nie był wolny... Na porzucenie żony i dwóch córeczek nie zdecydował się. Zawiedziona aktorka wyjechała do Paryża, gdzie związała się z Romanem Polańskim, który pomógł jej zdobyć pracę modelki. Pozowała dla najlepszych pism, jak "Vogue", "Cosmopolitan" czy "Harper’s Bazaar"). Potem wyruszyła do Ameryki.

W 1982 roku zapukała do mieszkanka Elżbiety na nowojorskiej 60 Ulicy. - Myślę, że Pacuła przyjechała z Paryża z bardzo precyzyjnym planem. Chciała zrobić karierę, wykorzystując wszystkie sposoby - mówi w książce "Elka" Agnieszka Holland (68). Ta znana reżyser pisała scenariusz do filmu "Anna" i sama też kiedyś została przyjęta pod dach przez Elżbietę Czyżewską. - Ela była wielkoduszna i zaoferowała Joannie swoją pomoc. Oprowadzała ją, poznała z mnóstwem ludzi. Natomiast efektem tej znajomości było wielkie rozczarowanie. Nie pierwsze i nie ostatnie. Elka mnóstwo dawała i niestety nic nie dostawała w zamian.

Co dokładnie działo się za drzwiami mieszkanka Elżbiety Czyżewskiej, nie wiadomo. Jak wyglądały relacje gospodyni i przygarniętej młodszej koleżanki? Czy faktycznie było tak, jak to pokazywał film? Nie brakuje głosów, że Elżbieta Czyżewska nie była wcale aż tak wspaniałomyślna, na jaką się kreowała. Nie tylko nie pomagała Joannie Pacule, jak zwykła opowiadać, ale robiła wszystko, by młodsza koleżanka nie znalazła w Ameryce pracy w filmie. Odkładała słuchawkę telefonu, informując rozmówców, że "taka tu nie mieszka". Nie przekazywała wiadomości od producentów i reżyserów. W końcu po wielkiej awanturze, wyrzuciła koleżankę za drzwi.

Trudno podbić

Amerykę Joanna Pacuła o swoim pobycie u Elżbiety Czyżewskiej opowiedziała w książce "Elka". I o dziwo, ciepło wspomina dawną przyjaciółkę! Natomiast bagatelizuje jej rolę w ułatwieniu jej kariery za oceanem. Podkreśla, że mieszkała u niej zaledwie 3 tygodnie. Jednak nie ulega wątpliwości, że obie panie najpierw darzyły się wielką sympatią, a potem zaprzestały jakichkolwiek kontaktów. Czyżewska na Pacułę reagowała alergicznie. Wiadomo, że miała trudny charakter i często popadała w konflikty z różnymi ludźmi.

U szczytu popularności w kraju, po takich filmach, jak "Żona dla Australijczyka" i "Małżeństwo z rozsądku" wyemigrowała do Ameryki. - Takie były czasy, takie uwarunkowania polityczne, że musiałam wyjechać. Nie ja podjęłam tę decyzję, podjęto ją za mnie. Mój mąż, pisarz i dziennikarz amerykański, akredytowany w Warszawie, nie podobał się ówczesnej władzy i został poproszony o opuszczenie Polski. Nie potrafiłam bez niego żyć, więc spakowałam walizki - tłumaczyła swój wybór.

Nie znała angielskiego. Z mężem porozumiewała się po francusku. Ale liczyła, że w Nowym Jorku szybko nauczy się języka i rzuci Amerykę na kolana. Tak się jednak nie stało. Za oceanem na początku zagrała w kilku filmach, ale sukcesu odniesionego w kraju nie powtórzyła. Nie to miejsce, nie ten czas...

Przez jej mieszkanie przewijały się tłumy rodaków, szukających szczęścia za oceanem. A ona coraz bardziej tęskniła za krajem. I szukała pocieszenia w alkoholu. Gdy w czerwcu 2010 roku przegrała walkę z chorobą, "New Jork Times" nazwał ją królową bez kraju.

W przeciwieństwie do niej Joanna Pacuła w latach 90. stała się jedną z ważniejszych aktorek w Hollywood. Jej urodą zachwycali się reżyserzy i projektanci. Wyszła za znanego producenta filmowego. Niedawno skończyła 60 lat i... jest samotna. Chyba kariera, o którą tak zabiegała, po chwilowym upojeniu, nie dała jej szczęścia...

MP


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje