Przejdź na stronę główną Interia.pl

O wiek cię nie pytam - część II

Wreszcie spotkałam Polaka, który wie, że prawdziwy posiłek składa się z przystawek, zupy, drugiego dania, a na końcu deseru, serów i drinka digestif na trawienie.

Między słowami

Jacek Cygan, 59 lat, poeta, autor tekstów piosenek, i Elisabeth Duda, aktorka, prowadzi w TVN Warszawa autorski program "Goście, goście" .

Reklama

Gdy mieszka się 1500 kilometrów od rodzinnego domu, to szuka się ludzi, którzy dadzą ci jego namiastkę - mówi Elisabeth Duda.

Ona znalazła ją u Jacka Cygana i jego żony Ewy. Cygan dziwi się, gdy to słyszy, bo nigdy nie przyszło mu do głowy, by mógł być kimś w rodzaju zastępczego ojca. - Pomimo młodziutkiego wieku Eli czuję, jakby różniło nas zaledwie kilka lat. Spotkaliśmy się po raz pierwszy podczas nagrań do talk-show "Europa da się lubić". Ona w nim występowała, ja napisałem słowa do piosenki, którą uczestnicy śpiewali na zakończenie. Podczas jednej z przerw w nagrywaniu zwróciłem uwagę na Elę. Jestem wielbicielem śródziemnomorskiego stylu życia. Nie mogłem nie zauważyć Francuzki.

- Wreszcie spotkałam Polaka, który wie, że prawdziwy posiłek składa się z przystawek, zupy, drugiego dania, a na końcu deseru, serów i drinka digestif na trawienie.

- A ja kobietę, która rozumie, że jak o trzynastej siada się do dejeuner, to nie ma niczego ważniejszego - dodaje Cygan.

Od rozmowy o szampanach i kuchni francuskiej szybko przeszli do innych tematów: filmów, muzyki, książek. Potem zaczęły się poważniejsze rozmowy: o życiu, o tym, co w nim jest ważne i trudne. Od tamtej pory ich przyjaźń dojrzewa jak dobre wino.

- Jacek nauczył mnie polskiej mowy. Dzięki niemu zaczęłam wychwytywać językowe smaczki, zwracać uwagę na niuanse. Kiedy czytam jego teksty, wciąż się zdumiewam, że można w taki prosty sposób wyrazić uczucia i jednocześnie uniknąć banału. Dziś ludzie starają się być za wszelką cenę oryginalni. On używa zwykłych słów, ale zestawia je w sposób niezwykły. Na przykład "Czas nas uczy pogody". Proste i piękne. Nawet jak rozmawiamy prywatnie, lubi bawić się wyrazami. Podoba mi się, że dłuższą opowieść zawsze poprzedza wstępem: "Otóż, jest taka sytuacja…".

Cygan lubi z kolei, kiedy Elisabeth mówi po polsku. - Jej przejęzyczenia są urocze. Niedawno dostała rolę we francuskim filmie o słynnym kompozytorze. Tłumaczyła mi, że będzie grała kobietę "zwartą" z kompozytorem. A tak w ogóle to gaduła z niej straszna.

Kiedy Duda występowała w "Tańcu z gwiazdami", podczas nagrania życzeń dla uczestników zamiast powiedzieć jej, że trzyma kciuki, wypalił: "Jak ty wytrzymasz kilka minut walca bez mówienia?".

Elisabeth skończyła z wyróżnieniem wydział aktorski w łódzkiej Filmówce, ale chciałaby tak radzić sobie z widownią jak Cygan. - Podpatruję, w jaki sposób Jacek oczarowuje ludzi. Pamiętam, że podczas studiów kazano nam przechodzić bez słowa po scenie. Chodziło o umiejętność zwrócenia na siebie uwagi. On to robi instynktownie. Często radzę się go w sprawach zawodowych.

Miesiąc temu usłyszała po raz pierwszy jego libretto "Santo subito" do spektaklu opowiadającego o życiu Jana Pawła II z muzyką Piotra Rubika. - Czułam się dziwnie. Niby wiem o Jacku dużo, potrafię zgadnąć, co zamówi na obiad i przewidzieć jego nastrój, ale chyba wciąż nie doceniałam jego talentu. Bawiąc się słowem, balansując na granicy żartu i powagi, potrafił opowiedzieć historię wielkiego człowieka w sposób lekki, ale jednocześnie niepozbawiony refleksji.

Cyganowi Elisabeth też imponuje: - To pierwsza kobieta, która otworzyła przy mnie szampana szablą. Cenię w niej samodzielność. To, że od lat walczy o siebie, w poważnych sprawach zawodowych i codziennych drobiazgach. Żyje w kraju, który był dla niej obcy. Ilu nowych rzeczy musiała się nauczyć, ile trudności pokonać. We Francji żyłoby się jej łatwiej.

Niedawno pojechali razem do Paryża, gdzie Elisabeth pokazała mu m.in. swoje ulubione restauracje. - Jedliśmy we wspaniałej knajpce Aux Deux Canards. Nieżyjąca już matka jej właściciela przez 60 lat magazynowała skórki pomarańczy. Teraz dodają je do wszystkiego.

Jacek Cygan z żoną poznali też rodziców Elisabeth. - Tata Żożo powiedział mi: "Mój dom jest twoim domem". Cieszę się, że Ela ma taką dużą rodzinę. Bo dzięki temu, że każdemu kupiła w prezencie "Zachwyt" Ryszarda Rynkowskiego, album z moimi tekstami, ma on już status Złotej Płyty.

Niedawno w Warszawie Elisabeth obchodziła hucznie swoje trzydzieste urodziny. Jacek Cygan wiedział, że - jak to kobieta - trochę się nimi przejmuje. Specjalnie napisał więc dla niej piosenkę: "Wypijmy zdrowie Eli, bo przyzna nawet kiep. Że życie po trzydziestce piękniejsze jest niż przed!".

Maria Barcz

Przeczytaj pierwszą część artykułu

Przeczytaj trzecią część artykułu

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje