Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nie tłumacz tego zazdrością

Wydaje się nam, że przemoc nas nie dotyczy. Utożsamiamy ją jedynie z fizycznymi atakami. Zapominamy, że może być także psychiczna, ekonomiczna czy seksualna. Często usprawiedliwiamy wybuchowość, agresywne zachowania i nadmierną kontrolę partnera jego wielką miłością. Ale to pułapka.

Na pierwszym etapie zauroczenia patrzymy na partnera przez różowe okulary. Czy dlatego nie dostrzegamy jego prawdziwych cech?

Reklama

Michał Trojnar: Mężczyzna, który stosuje przemoc, na początku znajomości ten fakt umiejętnie ukrywa. Dopiero po pewnym czasie, gdy partnerka zwiąże się z nim emocjonalnie i stanie się w jakikolwiek sposób zależna, staje się agresywny. Zaniepokoić powinien nas fakt, gdy mężczyzna mówi, jak mamy się zachowywać, z kim możemy się spotykać, ciągle wypytuje, gdzie byłyśmy, co robiłyśmy. Definicja przemocy używana w programach terapeutycznych dla mężczyzn ją stosujących mówi, że przemocą jest każda próba narzucenia własnej woli drugiej osobie.

Ludzie w związkach się kłócą. Jak więc rozpoznać granicę między awanturą a przemocą?

- Kłótnia czy awantura są słowami, które opisują "wspólną aktywność", a przemoc nigdy nią nie jest. Zawsze jest to konkretne zachowanie, czy cały ich zestaw, które stosuje jedna osoba, by wymóc coś na drugiej. Jeżeli mężczyzna zachowuje się agresywnie, warto się zastanowić nad jego intencjami. Co chce osiągnąć w ten sposób, czy chodzi mu o uzyskanie przewagi?

Istnieją jednak jakieś symptomy świadczące o tym, że ktoś jest "przemocowcem", które możemy zauważyć już na początku znajomości?

- Na przykład seksistowskie uwagi na temat kobiet. Podczas mojej pracy z mężczyznami stosującymi przemoc zauważyłem, że ich zachowanie w dużej mierze podyktowane jest przekonaniem o mniejszej wartości czy niższej pozycji kobiet względem mężczyzn. A także stereotypem o konieczności utrzymywania dominującej roli w związku oraz postrzeganiem kobiet w sposób przedmiotowy. Jeśli mężczyzna, mówiąc o byłej partnerce, poniża ją, to jest to sygnał, że podobnie potraktuje inną kobietę. Gdy wiemy, że ktoś stosował przemoc w związku, prawdopodobnie znów to zrobi.

A drażliwość czy złośliwe komentarze też mogą świadczyć o ryzyku użycia przemocy?

- Męska przemoc w związku to przede wszystkim strategie i taktyki kontrolowania kobiety. Wybuchowość może być sposobem grożenia, eksponowania agresji, żeby wzbudzić niepokój, poczucie winy. Wymuszając uległość, mężczyzna chce wpłynąć na partnerkę. Złośliwe komentarze są sposobem, żeby ona poczuła się źle i tak o sobie myślała. Partner robi to po to, żeby jej poczucie wartości zależało od niego. Jej niska samoocena ułatwia mu uzyskanie dominacji i narzucanie swojej woli. Taka kobieta nie wie tak naprawdę, kim jest. Mężczyzna, który chce dominować w związku, gdy spotka kobietę z niskim poczuciem własnej wartości, będzie chciał definiować jej rolę, określać, co ona może.

Kobiety często tłumaczą mężczyznę: "Uderzył mnie na przyjęciu, bo tańczyłam z innym, a on jest bardzo zazdrosny".

- Nazywanie tego zazdrością to błąd, który usprawiedliwia i umniejsza takie zachowanie. Jeśli kobieta rozmawiała w sytuacji towarzyskiej z innym mężczyzną, a partner uderzył ją potem w twarz, to sprawa jest jasna. Dał jej do zrozumienia, że nie ma do tego prawa, ponieważ uważa, że jest jego własnością i to on będzie wyznaczać granice jej zachowania.

Kiedy najczęściej dochodzi do eskalacji przemocy?

- Gdy mężczyzna stosujący przemoc ma poczucie, że jego dominująca pozycja staje się zagrożona.

W wielu kampaniach antyprzemocowych ostrzega się: uderzył pierwszy raz - uciekaj! Czy to jedyne wyjście?

- To pewnie jest najbezpieczniejsze rozwiązanie. Jeżeli uderzył, to znaczy, że dopuszcza możliwość takiego zachowania, że pozwala sobie na to. Jest więc duże ryzyko, że to się powtórzy.

Istnieje jakaś szansa na zmianę zachowania u osób stosujących przemoc?

- Jest to możliwe, ale mężczyzna stosujący przemoc wobec kobiet w rodzinie czy związku musi uczestniczyć w programach korekcyjno-edukacyjnych. Podczas spotkań grupowych uczestnicy opowiadają o przemocy, którą stosowali, i dochodzą do wspólnych refleksji na temat swojego zachowania. Kluczowym krokiem dla nich jest zdanie sobie sprawy z konsekwencji, które ponieśli wszyscy: ich partnerki, dzieci, a także oni sami. Te programy edukacyjne mają na celu przede wszystkim ochronę kobiet i dzieci.

Czy po takim programie ci mężczyźni stają się partnerami w związku?

- To jest możliwe, ale doświadczenie pokazuje, że taka zmiana nie jest łatwa. Wiele uwarunkowań męskiej przemocy wiąże się z głęboko zakorzenionymi patriarchalnymi przekonaniami na temat ról kobiet w związku i rodzinie. Tradycyjny model przedstawia ją jako podległą mężczyźnie. Zmiana wymaga rezygnacji mężczyzny z nadrzędnej pozycji w relacji, a to często jest przeżywane jako rodzaj upokorzenia. Jednak ci, którzy to zaakceptują, często czują się z tym lepiej.

Rozmawiała Monika Głuska-Durenkamp

Michał Trojnar - psychoterapeuta, pracuje ze sprawcami przemocy domowej, prowadzi szkolenia z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Zobacz także:

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje