Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nadzieję podaj dalej

"Razem wygramy z rakiem - to hasło mobilizuje. Przyjaciele "Twojego STYLU" i tym razem okazali się niezawodni. Każdy wybrał ulubioną rzecz i oddał ją na akcję charytatywną.

Monika Olejnik suknię, w której tańczyła na Balu Dziennikarzy. Artur Żmijewski smoking, w którym dwa razy brał ślub. Prywatnie i jako doktor Burski w Na dobre i na złe. Mamy też szpilki od Vivienne Westwood - Magda Mołek zabłysnęła nimi w rubrykach towarzyskich. I zegarek, który Piotr Adamczyk nosił w filmie Och, Karol. Razem z gwiazdami zbieramy pieniądze na Dom Chorych na Raka budowany przez warszawskie amazonki. Pomożesz?

Gwiazdka w lecie

Reklama

Magda Mołek, dziennikarka, prezenterka

Barcelona, babski wyjazd w poszukiwaniu słońca i ciuchów. W jednym z butików, niedaleko Rambla, zobaczyłyśmy je. Cieliste szpilki Vivienne Westwood z niebieską, jakby choinkową bombką, wykonane z plastiku, który nadaje się do recyklingu. Przymierzyłam: niewygodne. No i jak tu chodzić z bombką na stopach? Warszawa, dwa miesiące później. Umówiłam się na zakupy ze stylistką, jak zwykle przed wydaniem Dzień Dobry TVN. Czekałam w jednym ze sklepów. Z daleka zobaczyłam kobietę w obłędnych szpilkach. Podniosłam głowę i... to moja stylistka! Miała TE buty. Tak mi się spodobały, że musiałam je kupić. Pobiegłam do butiku na Mokotowską. Po namyśle dołożyłam drugą parę - z sercami zamiast bombek.

Nagle stałam się największą fanką kultowych w Europie, jak się okazało, szpilek. Ze zdziwieniem odkryłam, że są wygodne jak baletki. I że wyszczuplają stopę. Nie ma kobiety, która nie zwróciłaby na nie uwagi. Mężczyźni najpierw badawczo lustrują: co to jest? Bombka? Potem są rozbawieni: czego to kobiety nie wymyślą... Te buty poprawiają humor. Cały dowcip polega na błyszczącej bombce. W środku lata masz kawałek Bożego Narodzenia. Dla mnie szpilki Westwood to małe dzieło sztuki. Pasują do wieczorowej sukni i szortów. Miałam je na weselu znajomych i na promenadzie w Świnoujściu. Kiedy w gazetach ukazały się moje zdjęciach w tych szpilkach, sklep przeżywał oblężenie. Kobiety kupowały je jak w transie, mężczyźni przychodzili po parę dla ukochanej. Jeśli buty mogą wywoływać tak pozytywne emocje - przekazuję je dalej. Ten, kto kupi moje szpilki, będzie miał podwójną radość. Dzięki akcji TS zrobi dobry uczynek.

Tak jak w kinie

Marcin Dorociński, aktor

Mam rzecz, do której jestem przywiązany i którą lubię - dres polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Biało-czerwony, byłem w nim na premierze filmu Boisko bezdomnych, w którym grałem. Najpierw pomyślałem, że przekażę właśnie ten dres, bo tak rozumiem udział w akcji - rozstaję się z czymś naprawdę dla mnie ważnym. Ale potem zwątpiłem, czy to atrakcyjne dla czytelniczki "Twojego Stylu "? No, chyba nie. Wymyśliłem więc, że zaproponuję coś niematerialnego. Czyli spędzenie ze mną dnia na planie filmowym. Wyobrażam sobie to tak: rano podjeżdżam samochodem i jedziemy na plan. (Jeśli umówimy się w październiku, będzie to plan filmu Wojtka Smarzowskiego). Jemy razem śniadanie, ja ruszam do pracy, a moja towarzyszka ogląda, jak robi się charakteryzację, jak ustawia plan, co robi ekipa i aktorzy. Uprzedzam - to może trwać nawet 12 godzin.

Nie jest tak, że ja - narcyz Marcin Dorociński, uważam, że bycie ze mną w pracy jest wyjątkową atrakcją. Po prosu mam wrażenie, że dla osoby spoza branży to naprawdę ciekawe doświadczenie. Zabrałem kiedyś na zdjęcia przyjaciela z zupełnie innego świata. Miałem wyrzuty sumienia, że się nudził. A on powiedział: "Stary, supersprawa. Szczęka mi opadła, co się tu dzieje...". Będę czuwał nad osobą, z którą przyjadę, choć aktor na planie jest zajęty. Zrobię, co mogę, żeby zaciekawić. Jednego nie obiecuję - fantastycznego humoru. Dla mnie zdjęcia to emocje, czasem ekstremalne. Bywam wybuchowy, nakręcam się - siła wyższa. W przerwie zapraszam na obiad, wieczorem na kolację. I funduję noc w hotelu. Muszę zaznaczyć, że w tym momencie mój udział się kończy (śmiech). I jeszcze jedna uwaga: gdyby się okazało, że pomysł nie wypalił i czytelniczka nie bawiła się dobrze, możemy wrócić do opcji "dres".

Nagroda za talent

Agnieszka Grochowska, aktorka

Czasem myślę: to był sen. Czerwony dywan, flesze, kamery, limuzyny. Festiwal filmowy Berlinale 2007. Wreszcie mogłam włożyć wieczorową suknię, bo była okazja: rozdanie nagród Shooting Star, promujących najlepszych młodych aktorów w Europie. Byłam pierwszą Polką, która ją otrzymała. Największe emocje wzbudził moment wręczania statuetki. Dostałam ją z rąk Cate Blanchett i Judi Dench. Kiedy stałam z nimi na scenie, przyjmując gratulacje, miałam poczucie nierzeczywistości... Z wrażenia omal nie zostawiłam statuetki w olbrzymiej sali, w której odbywała się gala. Potem wiozłam ją w walizce, troskliwie owiniętą w miękki sweter. Bałam się jej nie uszkodzić. Kilka razy zmieniała miejsce, w końcu stanęła w salonie, przy oknie. Kiedy zadzwonił "Twój STYL", długo chodziłam po domu i szukałam odpowiedniej rzeczy. Bo z reguły nie przywiązuję wagi do przedmiotów, niczego nie kolekcjonuję, ta statuetka to wyjątek. Moja pierwsza nagroda. Szczególna. A teraz rozstaję się z nią właśnie dlatego, że jest mi bliska. Chciałabym pomóc więcej, lepiej. Wiem, że to i tak mało. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje