Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michał Figurski: Nie ma tamtego życia

Stracił dobre imię, pracę i zdrowie. A jednak się nie poddał. Michał Figurski opowiada Joannie Racewicz o trudnym powrocie do normalności.

Joanna Racewicz: Myślałam, że zaczniemy tę rozmowę od pytań: jak się czujesz, jak zdrowie, jak radzisz sobie w "życiu po życiu", tymczasem ja muszę, i chcę, zacząć od gratulacji, że wróciłeś. Z tarczą i do własnego domu. Antyradio to twoje dziecko.

Reklama

Michał Figurski: Czuję się świetnie. Lubię miejsce, w którym jestem, lubię moje 44 lata, nie mam kryzysu wieku średniego, podobają mi się moje doświadczenia i to, że chyba potrafię to zracjonalizować i skapitalizować. Cieszę się swoją dorosłością, którą wreszcie osiągnąłem.

To pomówmy o niej. I o dorobku życiowym, który sprawił, że znalazłeś w sobie przestrzeń, siłę oraz odwagę, żeby wstawać codziennie rano i z Karoliną Korwin-Piotrowską mówić: "Dzień dobry, tu Najgorsze Państwo Świata". Wchodzisz do tej samej rzeki, bo ciągnie wilka do lasu? Korci cię, żeby znów wkładać kij w mrowisko?

- Dziś jestem po drugiej stronie mojej grubej kreski. To próba zdefiniowania siebie na nowo. Nie ukrywam, że to niełatwy proces. Pokazania sobie, że po wylewie wciąż jestem coś wart - to codzienny zestaw: krew, pot i łzy. Ale nie narzekam. Tak jest i tak ma być.

Już sobie to udowodniłeś. Krótko po przebudzeniu wróciłeś do Polsatu, żeby poprowadzić "WidziMiSię".

- To był sprawdzian dla fizyczności, koordynacji, panowania nad ciałem i umysłem. I lekcja pokory, bo - jak widzisz - po wylewie banalne czynności stają się wyzwaniem: włożenie marynarki, zawiązanie krawata. Ten etap był - nazwijmy go - techniczny. Teraz przyszedł czas, gdy okazało się, że wszystko, co mnie zbudowało w tamtym życiu, jest nieaktualne. Nie chcę być Michałem Figurskim bis z "Porannego WF-u" z Kubą Wojewódzkim, pragnę zmienić, co mogę, na lepsze. Całe to tąpnięcie w postaci udaru wyjęło mnie poza nawias siebie samego, pozwoliło spojrzeć na przeszłość tak, jak nigdy wcześniej nie mogłem, a może nie chciałem. Byłem skoncentrowany na rzeczach, które dziś wydają się mniej istotne.

Jakich?

- Było ich całe mnóstwo. Wiele rzeczy przychodziło mi łatwo. A w takich sytuacjach nie szanuje się zdobyczy. Wszystko, co budowało mój świat, było mocnym materiałem na piekielnie kruchych fundamentach.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama