Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kasia Kowalska: Szukam spokoju

Ikona polskiej sceny muzycznej. Rocznik ‛73. Gdzie była tyle lat? Dlaczego nie wydawała płyt? Oto Kasia Kowalska. Nieprawdopodobnie szczera.


Patrzę na ciebie i nie mogę się nadziwić. Masz 45 lat, a wyglądasz na 25. Chciałoby się krzyknąć: jak ta Kowalska to robi?!

Reklama

Kasia Kowalska: Chyba geny - po mamie! Ona do dziś wygląda bardzo młodo. Tego się nie wypracowuje, to się dostaje. (śmiech)

Zastanawiam się, jak przeżyłaś czterdziestkę. To dla wielu kobiet moment graniczny, pewnego przejścia, zastanowienia się, co dalej.

- Prawdę mówiąc, mój kryzys związany z czterdziestką przeszłam dwa lata wcześniej. I nie były to dobre doświadczenia. Akurat przeżywałam bardzo silny stres. Nie mogłam sobie z nim poradzić. Nie prowadziłam się zbyt rozsądnie. Żyłam mało uważnie. Mój trener namówił mnie na intensywny sport. Odstawiłam używki. Zaczęłam biegać. Najpierw przebieżki, potem półmaratony, maraton, pływanie. Miałam nawet ambicje, by wziąć udział w zawodach triatlonowych. Wkręciłam się w to, poczułam wewnętrzny spokój. Chciałam więcej i więcej.

- Zaczęłam sobie wyznaczać nowe cele, osiągałam je. Aż tu nagle w wieku 42 lat wszystko tąpnęło. Tak jakby moja bateria się wyładowała. Jedna znajoma lekarka z Rosji powiedziała mi, że taka naładowana bateria służy większości ludzi do czterdziestki, potem zaczynają się kryzysy.

Zaczęłaś mieć kłopoty w momencie, w którym twoje ciało było w świetnej formie...

- Tak, dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak wielkie spustoszenie może w nas wywołać silny stres. Zaczęły mnie boleć stawy. Byłam pewna, że wróciła borelioza. Biegałam od lekarza do lekarza, wykonywałam dziesiątki badań. Byłam totalnie bez sił, wiecznie osłabiona. Rano, po zjedzeniu śniadania, w zasadzie nie byłam w stanie w ogóle funkcjonować. Wydawało mi się, że to może być choroba tarczycy. W końcu zdiagnozowano zapalenie kaletek i wylądowałam w klinice dr. Śmigielskiego.

- Tam przeszłam serie rehabilitacji, badań, brania wszelkiego rodzaju środków przeciwzapalnych. Niesamowity ból przy chodzeniu, staniu. Zastosowano u mnie terapię czynnikami wzrostu. W tym stanie pojechałam do Indii. I tam spotkałam dziewczynę, która powiedziała, że też miała problem ze stawami i pomogła jej dopiero restrykcyjna dieta, czyli post dr Dąbrowskiej. Postanowiłam spróbować. Jem same warzywa, piję napary z ziół i imbiru, odstawiłam kawę, nabiał, gluten. Jedyne, co mogę w ograniczonym zakresie, to uprawiać jogę. W Indiach, z których dopiero co wróciłam, skupiłam się na medytacjach, ajurwedyjskich masażach i ćwiczeniach. Powoli zaczynam czuć się lepiej.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje