Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jesteście skomplikowane!

Kiedy zapytano mnie w czym kobiety są lepsze od mężczyzn, odpowiedziałem, że w niczym, bo według moich obserwacji ilość idiotów i idiotek jest porównywalna - mówi rysownik Andrzej Mleczko.

Agnieszka Łopatowska, Styl.pl: Rozmawiamy przy okazji promocji najnowszej Pana książki "Wino, kobiety i śpiew". Rozumiem, że wino i kobiety mogą być pewnego rodzaju fascynacjami, a jak u Pana ze śpiewem?

Reklama

Andrzej Mleczko: Ze śpiewem cieniutko. Do dzisiaj pamiętam jak pan od śpiewu w szkole mówił: "Mleczko, ja ci będę dawał trójkę, tylko ty już nie śpiewaj". To świadczy o tym, że się nie kwalifikuję do śpiewania, natomiast pasował mi ten śpiew do tytułu, w związku z tym się w nim znalazł.

A wino i kobiety? Nie stroni Pan od nich za namową swoich nauczycieli?

Andrzej Mleczko: Nadszedł taki czas, że Polska się cywilizuje i wszyscy przechodzą na wina, ja też. Chociaż pamiętam, za moich czasów, to piło się wino gelala, kosztowało 8 złotych i wyżerało wszystko od środka. Natomiast głównie konsumowało się czyste wódki. Ale weszliśmy do Europy i stąd kobiety, śpiew i wino - na końcu.

Wszystko razem czy osobno?

Andrzej Mleczko: Poproszę o następne pytanie.

To ja jednak zostanę przy kobietach, mimo tego, że usłyszałam już od Pana, że nie ma Pan nic do powiedzenia na temat naszego gatunku.

Andrzej Mleczko: Żaden mężczyzna nie ma nic do powiedzenia, ponieważ jak wiadomo, jesteście ogromnie skomplikowane, ogromnie złożone w swojej mentalności i psychice. Wszyscy faceci, którzy kombinowali jakieś głębokie myśli na temat kobiet z reguły sobie nie dawali z tym rady. Natomiast jestem wielkim entuzjastą kobiet, czemu dałem niedawno wyraz popierając publicznie sprawę parytetu w Sejmie i w ogóle w urzędach.

Powinnyśmy to traktować jako akt łaski?

Andrzej Mleczko: Nie, jako moje głębokie przekonanie. Jak zresztą powiedziałem niedawno w jakimś wywiadzie, trzeba się przeciwstawić temu ogromnemu lobby impotentów, które chce koniecznie trzymać kobiety w kuchni, bo boi się je zaprosić do sypialni. Chociaż kiedy zapytano mnie w czym kobiety są lepsze od mężczyzn, odpowiedziałem, że w niczym, bo według moich obserwacji ilość idiotów i idiotek jest porównywalna. Na pewno jakaś rekompensata za te setki lat poniewierki kobietom się należy.

Kury domowe - poniewierane, albo poniewierające swoimi mężami - w pana rysunkach, czy kobiety upadłe igrające z diabłem - które z nich są bardziej inspirujące?

Andrzej Mleczko: Najbardziej inspirujące jest życie w ogóle, nie konkretny rodzaj kobiety, mężczyzny. Nie potrafię tego zwerbalizować, nie potrafię tego określić. Pytanie co inspiruje jest pytaniem ogromnie trudnym, bo żaden artysta się nad tym tak naprawdę nie zastanawia. Wykonuje i proponuje to, co mu w duszy akurat zagra. Nie zastanawia się nad genezą swoich działań. To jest głównie działanie intuicyjne i zostawiamy analizę naszej, w moim przypadku skromnej, twórczości innym. Żeby się z tym męczyli.

Cykl "Kobieta i diabeł" powstaje jako pojedyncze rysunki czy z założenia jest serią?

Andrzej Mleczko: To był tydzień, kiedy siadłem i narysowałem 20 czy 30 rysunków. Nie są to, żeby była jasność rysunki satyryczne, tylko są zwykłe grafiki. Wielu artystów, niekoniecznie satyryków robiło cykle poświęcone kobietom mniej czy bardziej roznegliżowanym. W moim przypadku są dość mocno roznegliżowane. Dlaczego tak jest? Bo mi się podobają roznegliżowane kobiety. Ale ubrane też mi się podobają.

Rozmawiamy w galerii Andrzeja Mleczki przy ul. Św. Jana w Krakowie...

Andrzej Mleczko: Jana 14, bo ulica Jana na już prawie 150 metrów, także mógłby ktoś nie znaleźć...

Galeria działa od 1983 roku, jakie są kamienie milowe w jej funkcjonowaniu?

Andrzej Mleczko: Galeria i tematyka rysunków, które są na ścianach czy w książkach płynie z rzeczywistością, z tym co się zmienia w naszym życiu. A co się zmienia, to wszyscy wiemy, jak ten nasz kapitalizm, nasza demokracja ewoluuje. Ale tak jak kiedyś rysunki polityczne cieszyły się dużym zainteresowaniem i wzięciem, szczególnie oczywiście w czasach komuny, kiedy były takie trochę kontestujące, tak w tej chwili po okresie burz i naporów politycznych, które przez Polskę się przetaczają od 20 lat, już w tzw. demokracji, polityka cieszy się mniejszym zainteresowaniem. Ludzie jakby chcą odetchnąć od niej.

Są zmęczeni?

Andrzej Mleczko: Są zmęczeni. Chcą odetchnąć od tej polityki i jak widzę, głównie kupują rysunki, które znajdują się tutaj na różnych gadżetach, od kubeczków po plakaty, pościel itd. Głównie kupują rysunki, które nie łączą się z polityką, tylko z ogólnie pojętą obyczajowością, życiem. Tym, o czym niekoniecznie musimy słuchać w dziennikach telewizyjnych.

Ta galeria ma to do siebie, że jestem cały czas w kontakcie ze swoimi odbiorcami. I zawsze się chwalę, że nie starzeją się razem ze mną, ich średnia wieku cały czas jest między dwadzieścia a trzydzieści parę lat. Jeśli chodzi o trochę dalsze kontakty z odbiorcami, to mamy wspaniałą stronę internetową (www.mleczko.interia.pl - red.), dzięki której można się skontaktować z nami i wysyłamy różne drobiazgi, i nie tylko drobiazgi, do zainteresowanych. Ja się tym za bardzo nie interesuję, ponieważ pomimo ponad dwudziestu lat działalności tej galerii do dzisiaj nie mam zielonego pojęcia na jakich zasadach ona funkcjonuje, zostawiam to moim współpracownikom. Jestem od rysowania, jak zawsze mówię, a nie od biznesu, na którym się zupełnie nie znam.

Jakie są plusy i minusy bycia rysownikiem i czy Andrzej Mleczko przejmuje się czy kogoś urazi - czytaj na następnej stronie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje