Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jak miłość odbiera nam rozum

"W jaki sposób, stosując terminy z dziedziny fizyki i chemii, można wyjaśnić tak ważny, biologiczny fenomen jak pierwsza miłość?" - pytał Albert Einstein. A my o to, czy miłość można wyjaśnić i opisać w kategoriach naukowych, pytamy neurobiologa i farmakologa, autora wydanych niedawno książek: "Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg" oraz "Mózg i błazen", profesora Jerzego Vetulaniego.

Anna Piątkowska, Styl.pl: Panie profesorze, chciałabym porozmawiać o miłości i mózgu...

Reklama

Prof. Jerzy Vetulani: - Te rzeczy nie są przeciwstawne.

Literatura, zwłaszcza romantycy, uczyli jednak, że serce i rozum to opozycja...

- No tak, "Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko". Ale emocje są przecież w mózgu! Rejony mózgu odpowiedzialne za emocjonalność są ewolucyjnie znacznie starsze od tych odpowiedzialnych za intelekt. A emocje w  miłości są rzeczą absolutnie podstawową. Jeśli chodzi o same czynności kopulacyjne, to mózg nie jest absolutnie potrzebny, nawet hamuje. Wiedzą o tym modliszki - samica odgryza samcowi głowę podczas kopulacji, żeby on energiczniej się ruszał. Ma seks i obiad, co jest ważne, bo musi przecież złożyć jaja.

Czy miłość ma coś wspólnego z seksem?

- Wszystko. To, co my wzniośle nazywamy "miłością", w najprostszym rozumieniu ma doprowadzić do prokreacji, wydania potomstwa, o co bez kopulacji ciężko. Nasz behawior seksualny jest zresztą - jak każdy inny typ zachowania - ściśle powiązany z procesami zachodzącymi w mózgu. Mózg był potrzebny nawet temu samcowi modliszki, żeby znaleźć i zapłodnić samicę. Potem w prezencie ofiarowuje własne ciało. Różne rzeczy trzeba samicy ofiarować, żeby ją skłonić do kopulacji.  Wojsiłki ofiarują muchy, my zapraszamy na obiad albo dajemy nazwisko i pieniądze.

Do seksu zawsze musimy zwabić?

- Sama zasada, na której operuje seks u samców i u samic, obojętnie czy to będą ludzie, konie czy muszki, jest bardzo podobna, tzn. każdy chce mieć sukces reprodukcyjny, czyli jak najwięcej jak najlepszego potomstwa, ale droga, którą można to osiągnąć jest inna u samic i u samców. U samca, który nie musi uczestniczyć ani w procesie rodzenia potomstwa, ani opieki nad nim, z rzadkimi wyjątkami (u koników morskich samiec rodzi, a samica składa mu ikrę do worka na brzuchu, w którym dochodzi do zapłodnienia) sukces reprodukcyjny zależy od liczby samic, jakie pokryje - im więcej partnerek, tym większy sukces. Oczywiście to nie gwarantuje wysokiej jakości potomstwa, bo samiec robi "jak leci".

- Samica ma ograniczone możliwości reprodukcji i bardzo dużo wysiłku musi włożyć w budowę jaja, potem w budowę nowego organizmu, płodu, poród, a potem w samo doprowadzenie potomstwa do stanu, w którym staje się samodzielne. Samica więc ma rolę krytyczną i dlatego nie może sobie pozwolić na bylejakość, dopuszczenie słabego albo głupiego partnera. Z tego względu to samica zawsze wybiera samca, przynajmniej u kręgowców, chociaż wielu samcom wydaje się, że jest odwrotnie...

- Żeby jednak samica dokonała dobrego, roztropnego wyboru, w mózgu są pewne mechanizmy hamujące. Z badań wśród ludzi wiadomo, że te mechanizmy hamują nierozsądne zachowania seksualne. Dla wielu kobiet pierwszy seks może być przeżyciem traumatycznym albo przynajmniej nieprzyjemnym. Jest to związane z błoną dziewiczą, bólem, ale są to także bariery psychiczne. W mózgu kobiety są ośrodki, które aktywują się, gdy jest ona zawstydzona lub skonfundowana. Tych  ośrodków wstydu mężczyźni nie mają. Dlatego kobiety są z reguły wstydliwsze, bardziej wstrzemięźliwe jeśli chodzi o zachowania seksualne. Wstyd ma hamować kobietę, żeby nie poszła za pierwszym atrakcyjnym.

To kultura czy natura?

- Natura.

Czyli nie ma co walczyć z tym wstydem?

- Badania wykazały, że oglądanie filmów pornograficznych znosi naturalne elementy wstydliwości u kobiet, dlatego np. wspólne oglądanie takich filmów jest wykorzystywane w terapiach małżeńskich. Z punktu widzenia biologii, samica jest ważniejsza dla gatunku niż samiec, w procesie reprodukcji samiec zawsze może być zastąpiony innym samcem. Mój ukochany przykład: jeżeli mamy stadko dwudziestu klaczy i dwudziestu ogierów, ich wydajność reprodukcyjna będzie dwadzieścia źrebiąt w roku. Wiadomo, każdy z każdym. Jeśli zginie połowa ogierów, nie ma problemu, i tak wszystkie samice będą zapłodnione. Jeśli zostanie tylko pięć ogierów, nadal wszystkie samice będą zapłodnione. Dwa-trzy ogiery także spokojnie dadzą sobie radę. Śmierć samca nie będzie powodowała ubytku w potencjale reprodukcyjnym grupy, choć oczywiście spowoduje zmniejszenie różnorodności genetycznej potomstwa. Jednak śmierć każdej samicy to spadek potencjału reprodukcyjnego stada o 5 proc., bo samicy się nie zastąpi.

- Samiec to jest płeć na rozkurz. Proszę popatrzeć, jak stado bizonów atakowane przez wilki robi okrąg, wychodzą samce, które chronią samice i młode. To samo jest u ludzi. Możliwości techniczne zrównały dziś potencjał "wojowniczy" dla kobiet i mężczyzn, obydwie płci równie dobrze mogą używać karabinu, prowadzić samolot czy drona, ale dopóki walka niosła ze sobą duże ryzyko śmierci w bezpośrednim starciu i oparta była na użyciu fizycznej siły mięśni, żołnierzami byli mężczyźni. Biologicznie korzystne jest zachowanie nakierowane na ochronę potomstwa i samic, a więc na ochronę potencjału reprodukcyjnego grupy.

Dlatego wymyśliliśmy strategie seksualne?

- Tak. Obie płci biorą udział w utrzymaniu gatunku i przekazaniu genów następnemu pokoleniu w najbardziej skuteczny dla siebie sposób. Cały proces reprodukcyjny pochłania mnóstwo energii, czasu, czasem związany jest z bólem, ale równocześnie dostarcza ogromnie dużo przyjemności. Tych przyjemności związanych z procesem reprodukcyjnym jest wiele - od flirtu, poprzez pieszczoty, aż do orgazmu, potem jest opieka nad potomstwem oraz opieka nad wnukami - to rozszerzona forma reprodukcji. Maksymalną przyjemnością jest orgazm, proszę zwrócić uwagę, jak wpływa on na zachowanie mężczyzny i kobiety. Mężczyzna zazwyczaj jest wyczerpany, traci energię i idzie spać, kobieta przeciwnie. Zmęczony samiec i samica pełna wigoru.

- Proszę sobie wyobrazić parę zebr, które kopulują gdzieś na sawannie - taka kopulacja w trudnych warunkach trwa u zwierząt bardzo krótko, np. u koni 5-10 sekund - zjawia się lampart, rzuca się na tę kopulującą parę. I co? Samica po orgazmie ucieka z pełną witalnością, a samiec zmęczony staje się pożywieniem dla lamparta. Ona jest cenna dla gatunku, samiec służy jako przynęta.

Jak kultura wspiera te wzorce?

- Ewidentnie widać, że ten układ jest bardzo przemyślany. U człowieka w jakimś momencie zaczęła się kultura - pierwsza jeszcze na etapie człowieka wyprostowanego - to był ten nasz przodek, który opanował ogień, wówczas zaczął się podział pracy na zajęcia kobiece i męskie. Domeną mężczyzn były polowania i wojny, mieli świetną orientację przestrzenną, siłę, wytrzymałość. Słabsi ginęli, nie mogli zdobyć pożywienia i zaimponować partnerkom, co zmniejszało szanse na sukces reprodukcyjny. Kobiety opiekowały się dziećmi, stąd mają bardzo duże kompetencje społeczne, cała inwencja w robieniu sprzętów domowych należała prawdopodobnie do kobiet. Bardzo ciekawa rzecz, która została do dziś - poluje się w ciszy, dlatego kobiety nie polują. Przy zbieraniu jagód czy wychowywaniu dzieci się rozmawia. Każde dziecko w grupie jest obiektem zainteresowania wszystkich kobiet, dziecko w pewnym sensie jest dla kobiet własnością wspólną.

Czym zatem jest miłość dla neurobiologa? Czy miłość można wyjaśnić i opisać w kategoriach naukowych? Cytując Alberta Einsteina: "W jaki sposób, stosując terminy z dziedziny fizyki i chemii, można wyjaśnić tak ważny, biologiczny fenomen jak pierwsza miłość?"

- Jak dla każdego, tak i dla neurobiologa miłość jest bardzo miłym stanem. Robiono badania neurobiologiczne, które pokazują części mózgu aktywujące się podczas miłości i bardzo ładnie kontrastowano dwa rodzaje miłości - miłość macierzyńską i miłość romantyczną.

One się różnią?

- Tak, i to w bardzo istotny sposób. Przy zadurzeniu bardzo silnie pobudzone są ośrodki emocjonalne, które mieszczą się w jądrach migdałowatych, ale w miłości macierzyńskiej dość aktywna jest kora czołowa, która odpowiada za logiczne myślenie. W miłości romantycznej kora czołowa "siedzi cicho", nie myślimy wówczas logicznie. My wtedy "myślimy" sercem, choć mężczyźni raczej genitaliami.

Za co jeszcze odpowiadają te obszary mózgu, które aktywuje miłość?

- Z jednej strony to układ nagrody, z drugiej jądro migdałowate, które odpowiada za całe życie emocjonalne. Te obszary są związane z tym, co nazwalibyśmy osobowością czy człowieczeństwem. Robiono wiele badań na temat tego, jak działa mózg podczas orgazmu. Widać np., że bardzo spada agresja. Dlatego wiele kłótni małżeńskich kończy się w łóżku. I to jest fizjologia. Zablokowanie agresji, lęków i niepokoju, wydziela się oksytocyna, która powoduje poczucie bliskości. Oksytocyna to hormon składowany w przysadce mózgowej, ważny przede wszystkim w procesie reprodukcji.

W miłości oksytocyna też jest ważna.

- Tak, w miłości oksytocyna jest szalenie ważna. To ona daje poczucie czułości, bliskości i zaufania. Najlepiej pobudzać wydzielanie tego hormonu poprzez drażnienie dużych powierzchni skóry, np. poprzez przytulanie. Gdy dziecko płacze, przytulamy je, kiedy dziewczyna płacze, to też najlepiej ją przytulić. Opowiem pani taką anegdotę. Kiedy byłem wykładowcą na psychologii przyszła na egzamin roztrzęsiona studentka, której niedawno zmarł brat. Wstałem, przytuliłem, pogłaskałem po plecach, zapytałam, czy lepiej. Odpowiedziała, że tak. Więc zapytałem, czy wie dlaczego. Usłyszałem: "Oczywiście, panie profesorze, wydzieliła mi się oksytocyna. To hormon wytwarzany w przysadce mózgowej...". Dostała piątkę z miejsca.

Jak miłość wpływa na życie społeczne?

- Emocje są szalenie ważne. Dlaczego ludzie się lubią? Dlaczego akurat z panią mi się miło rozmawia? Oczywiście, przychodzi do mnie miła dziennikarka, mogę sobie ciekawie pogadać. Ale tak naprawdę najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Pierwszy sygnał, jaki odbieramy w związku z nowo poznaną osobą determinuje nasz stosunek do niej, potem szukamy już tylko argumentów potwierdzających to pierwsze wrażenie. Pani weszła, uśmiechnęła się - to był sygnał, że będzie nam się miło rozmawiało. To szalenie ważne, żeby umieć zrobić dobre wrażenie i zostać emocjonalnie zaakceptowanym. Potem możemy dopiero wpływać na myślenie logiczne.

- Emocje pełnią ogromną rolę w życiu społecznym. Bardzo dużo wiemy o rozumowaniu poznawczym, umiemy je zmierzyć, lubimy to poznanie dyskursywne, kiedy ze sobą rozmawiamy - ja mówię swoje argumenty, pani swoje, przekonujemy się. Ale jest też inny rodzaj poznania, np. estetyczny - ten obraz mi się podoba, ten mi się nie podoba - i nie ma siły, żeby mnie pani przekonała, że podoba mi się obraz, który mi się nie podoba. Nie będzie mi się mi podobał i już. A kiedy udowodni mi pani twierdzenie Pitagorasa, to ja po prostu muszę stwierdzić, że to prawda.

- Miłość jest odbierana jako wzniosłe uczucie, ale seks pełni w nim kluczową rolę. Nawet jeśli nie ma bezpośredniego kontaktu płciowego, miłość platoniczna to uczucie bez pokrycia - tak sobie kiedyś wymyśliłem. Jest pożądanie, ale przeniesione, np. porządny ksiądz kocha się w Matce Boskiej, zakonnica jest oblubienicą Chrystusa. W pewnym momencie hormony płciowe się budzą, ważne staje się libido. Kiedy widzimy partnera, czujemy pożądanie i wówczas już nie tylko hormony: estradiol i testosteron grają rolę, ale także zaczyna działać mnóstwo neuroprzekaźników w mózgu. Zaloty, z punktu widzenia bardzo zredukowanej fizjologii, to droga do aktu płciowego. Zwykle istotną sprawą jest przekrwienie narządów płciowych - u mężczyzn jest to dość łatwo widoczne, u kobiet ukryte, ale za pomocą rezonansu magnetycznego możemy obserwować to, co się dzieje w brzuchu kobiety, zwiększone ukrwienie konarów łechtaczki. Jest pewien kłopot z ośrodkiem wstydu - kobiety są znacznie dyskretniejsze z opowiadaniem, zwłaszcza mężczyznom, o swoich doznaniach. Kobieta zazwyczaj ukrywa stan swojego napięcia seksualnego. Kobieta również, w odróżnieniu od innych samic ssaków, ukrywa okresy płodności i bezpłodności, tak, by zawsze wydawała się mężczyźnie atrakcyjna seksualnie, nie tylko w momencie jajeczkowania.

Do czego ewolucyjnie potrzebna jest nam miłość?

- Do tworzenia stałych związków. Człowiekowi jest potrzebny stały związek, bo długi rozwój potomstwa wymaga stabilnej rodziny. Miłość, zakochanie dwóch osób przechodzi z czasem w miłość rodzinną. Rozmawiałem kiedyś z nieżyjącym już profesorem Janem Błońskim o Holocauście. Jego zdaniem, jedną z przyczyn, dla których Żydzi mieli tak wielkie straty, polegała na tym, że w kulturze żydowskiej było nie do pomyślenia porzucenie starych rodziców i ratowanie się ucieczką, taki "zespół Korczaka". W normalnych sytuacjach to jest bardzo pozytywne, ale w warunkach ekstremalnych to właśnie spowodowało znacznie większe straty, bo wielu młodych ludzi, którzy mogliby ratować się ucieczką, zginęło razem z rodzicami z poczucia obowiązku. To świadczy, że najcenniejszą cechą człowieka jest elastyczność i umiejętność przystosowania się do warunków.

- Z biologicznego punktu widzenia miłość polega na stworzeniu sensownego i długotrwałego związku, chociaż związek z miłości ma mniejsze szanse na długie trwanie niż związek aranżowany. Wydaje mi się, że miłość czasami może nawet przeszkadzać w tworzeniu dobrego, stałego związku.

Jak to?

- Jeśli jest pani zakochana, nie widzi pani żadnych wad w partnerze. I nagle on panią zawodzi, nagle się okazuje, że pije, że chodzi na dziewczyny. Koleżanki ostrzegały, ale zakochana dziewczyna zawsze myśli, że jest w stanie zmienić takiego gościa, bo go kocha.

Moja prababcie pisała pamiętnik, został zresztą wydany przez Wydawnictwo Literackie w zbiorze "Kapitan i dwie panny". Babcia była córką zubożałego szlachcica, aby ratować folwark zdecydowała się wyjść za zamożnego szlachcica z Litwy, który bardzo ją emablował. W tym pamiętniku jest taki dramatyczny wpis, któregoś tam maja: "Przed obliczem Pańskim przysięgłam dozgonną miłość mężczyźnie, którego nie kocham". Tragedia. Najpierw te wpisy do pamiętnika były regularne, potem pojawiła się przerwa i wpis po kilku miesiącach taki: "Żegnam się z tobą mój pamiętniku. Dawniej lubiłam do ciebie zaglądać, ale teraz wolę pochodzić sobie z Bolkiem po polach i pooglądać jak rośnie zboże". Potem prababcia miała kilka córek, dzięki jednej z nich i ja jestem na świecie.

Czy da się odróżnić miłość od pożądania na poziomie neurobiologicznym?

- Sądzę, że nie. To jest mieszanka.

Chemia w mózgu związana z zakochaniem trwa około dwóch lat. Czy można ten stan przedłużyć? Czy miłość może trwać wiecznie?

- Sądzę, że to raczej nie jest kwestia substancji, chyba, że są to kłopoty z erekcją. Ogromne znaczenie dla chemii organizmu ma styl życia, także dla chemii starzenia się. Nic tak nie jednoczy jak wspólne cele, wspólne zabawy, wspólne przedsięwzięcia. Myślę, że chemia związana z miłością mija, bo wkrada się nuda.

Innymi słowy, nie czujemy, że czeka nas nagroda?

- Tak. Musimy sobie przenieść tę nagrodę gdzieś indziej, z tym związane jest zjawisko nazwane efektem Coolidge`a, który mówi o wzroście męskiego libido przy zmianie partnerki seksualnej. Jej atrakcyjność szybko maleje w oczach mężczyzny w stałym związku.

Nie ma "tabletki" na miłość?

- Nie znamy w tej chwili żadnej takiej substancji, która przypominałaby eliksir miłosny z "Harry'ego Pottera". Są substancje, które zwiększają zainteresowanie seksem, ale stosuje się je kiedy to zainteresowanie jest patologicznie obniżone. Addyi, nazywana viagrą dla kobiet, nie działa tak jak viagra dla mężczyzn, że się podaje i za pół godziny jest erekcja, oczywiście pod warunkiem, że się znajdzie interesujący obiekt, bo bez obiektu i tak nie działa. Natomiast Addyi, tak jak wcześniej leki typu trazodon, zwiększa ogólnie wrażliwość układu nagrody. Ale to może działać nie tylko na miłość, może też działać tak, że ktoś zacznie szukać nagrody na zewnątrz, np. atrakcyjny mężczyzna może starać się zainteresować sobą już trochę zniechęconą żonę, ale znacznie łatwiej będzie mu zainteresować sobą nową osobę. O związek trzeba dbać i to jest ta "substancja".

Czym różni się miłość od innych uzależnień?

- Tym, że w wielu wypadkach łatwiej się z niej wyrwać. Wiele uzależnień powoduje trwałe zmiany w mózgu, nie tylko w jego działaniu, ale i w budowie. Wiemy, że pod wpływem stymulantów, do których można porównać miłość, np. amfetaminy czy kokainy, osoby, które nadużywają w dużych ilościach i popadają w uzależnienie, ewidentnie widać zmniejszenie liczby receptorów dopaminowych, degenerację w jądrze ogoniastym, słabszą reaktywność. Osoby uzależnione kryją się z nałogiem. Miłość jest naturalnym uzależnieniem. Gorsze jest uzależnienie od seksu. Seks jest niezwykle ważny z biologicznego punktu widzenia dla rozwoju gatunku i dlatego we wszystkich kulturach istnieją bardzo silne restrykcje dotyczące zachowań seksualnych. Im kultura prymitywniejsza, tym restrykcje surowsze. Dość dużo badań robiono nad uzależnieniem od pornografii internetowej, to jest dość wyraźne i niebezpieczne. Choć pornografia może mieć też oczywiście pozytywny wymiar, kiedy nie uzależniając się redukujemy z jej pomocą napięcie seksualne.

Potocznie mówi się: Kocham się w tobie, czyli kocham swój obraz odbity w twoich oczach. Czy neurony lustrzane mogą sprawić, że odwzajemnimy miłość?

- Chyba tak. Cały czas operujemy neuronami lustrzanymi - ja obserwuję panią, pani mnie i my, mniej więcej, możemy wnioskować z twarzy, co na dany temat sądzi druga osoba. To jest szalenie ważne. Dlaczego ja kogoś zauważam? Często po prostu odpowiadamy uśmiecham na uśmiech, ale jesteśmy też wyczuleni na fałszywe sygnały, nieszczery uśmiech. To jest mowa ciała. Te niewerbalne sygnały to także kwestia atrybutów, dla mężczyzny najsilniejszym seksualnym sygnałem jest jakość samochodu, jaki posiada, dla kobiety to zwykle biżuteria. Człowiek widzi, co robi druga osoba, bo z zakochanymi często jest taki kłopot, że nie mówią o seksie, nie są w stanie powiedzieć, czego oczekują, co można by zrobić lepiej, w jakiej sytuacji jest miło, a w jakiej mniej. A to jest bardzo ważne. Zwykle miłość jest też potężnym bodźcem dla własnego ego. Prawdziwie zakochani szukają i własnego odbicia, i potwierdzenia. Szczęście jest wtedy, kiedy myślimy w podobny sposób. Prawdziwie zakochani lubią robić to samo.

Przez te dwa lata, kiedy działa chemia zakochania.

- Ale i potem mogą próbować na tej samej zasadzie działać. Takie znaczenie mają podróże sentymentalne do miejsc, gdzie kiedyś byliśmy szczęśliwi, zakochani. Takie: "A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa". To działa. Próbujemy zrobić reset w mózgu, żeby przywrócić stan wyjściowy.

Jak "stara" jest miłość w gatunku ludzkim? Czy obszary mózgu "poruszone" miłością to obszary starsze, pierwotne czy stosunkowo młode?

- Aktywują się przede wszystkim obszary emocjonalne czyli stare. Miłość romantyczna może być troszeczkę młodsza od miłości macierzyńskiej. Obydwa rodzaje miłości są połączone z agresją, w mózgu te ośrodki są bardzo blisko siebie zlokalizowane, dlatego często seks łączy się z agresją.

Panie profesorze, czy sztuczna inteligencja będzie umiała pokochać? Czy jesteśmy w stanie stworzyć "sztuczne" emocje?

- Możemy stworzyć robota opartego na sztucznej inteligencji, ale - na razie przynajmniej - nie nauczymy go kochać. Nie umiemy jeszcze stworzyć sztucznej emocjonalności. Miłość to nie jest rozsądek, miłość to emocje. Nawet w związku z rozsądku muszą się pojawić emocje, bo bez tego nic z tego nie będzie.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Vetulani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje