Przejdź na stronę główną Interia.pl

Christiaan Barnard: Sławny chirurg stał się celebrytą

Christiaan Barnard jako pierwszy na świecie przeszczepił serce człowieka.

Na sali operacyjnej szpitala Groote Schuur w Kapsztadzie Christiaan Barnard wyjął z otwartej klatki piersiowej 55-letniego Louisa Washkansky’ego jego sfatygowane serce i włożył w to miejsce serce 25-letniej Denise Darvall, która zginęła w wypadku drogowym. Pacjent przeżył zabieg. 3 grudnia 1967 r. chirurg z RPA otworzył nowy rozdział w dziejach medycyny.

Operacja lub śmierć


Reklama

Washkansky urodził się w Słobódce koło Wilna w 1913 r. W wieku 9 lat wyemigrował z rodziną do Afryki. Był zapalonym sportowcem, lecz nie stronił od alkoholu i papierosów. Tymczasem cierpiał na nieuleczalną wadę serca, która doprowadziła do kilku zawałów. Gdy w 1966 r. zgłosił się do szpitala Groote Schuur, lekarze po wykonaniu serii badań orzekli, że nic nie mogą dla niego zrobić.

Wówczas Barnard zaproponował mu przeszczep. Dla Louisa była to ostatnia deska ratunku. Nic nie ryzykował. Rozpoczęło się czekanie na dawcę. 30-osobowy zespół chirurgów gotów był do operacji. Gdy Denise Darvall przywieziono do szpitala, okazało się, że jej mózg już nie pracuje, choć serce wciąż bije. I co ważne - miała taką samą grupę krwi jak Louis. Ojciec Denise wyraził zgodę na pobranie narządu.

- Gdy kobieta zmarła - wspominał potem Barnard - podłączyliśmy ją do płucoserca, tak aby narząd nie obumarł. Serce po wycięciu i zbadaniu zostało umieszczone w cieczy o temperaturze 10 st. C i przeniesione do drugiej sali operacyjnej, gdzie czekał pacjent. Tam ponownie zostało podłączone do płucoserca i wypełnione natlenioną krwią. Od chwili wyjęcia go z piersi minęły zaledwie cztery minuty. Natychmiast po usunięciu chorego serca wszyliśmy w to miejsce nowe, powoli przywracając mu normalną temperaturę. Gdy się ogrzało, zaczęło bić z impetem.

Przez kilka pierwszych dni po operacji Louis Washkansky czuł się znakomicie. Nabierał sił, jadł, przyjmował gości, udzielał wywiadów. Niestety, po ogromnych dawkach hydrokortyzonu i azatiopryny, które musiał przyjmować, żeby przerzut nie został odrzucony, jego organizm stał się całkowicie bezbronny wobec bakterii. Obustronne zapalenie płuc zabiło go 21 grudnia.

Wątpliwości

Żaden chirurg nie odważył się wcześniej na przeszczep serca, choć były na świecie kliniki, które dysponowały może nawet lepiej przygotowanym personelem i lepszym wyposażeniem niż Groote Schuure. Ale posunęły się tylko do eksperymentowania na zwierzętach.

Barnard tak to skwitował po latach: - Nie mieliśmy takich prawnych obostrzeń, jakie obowiązywały w Ameryce. Nie musiałem nawet pytać władz szpitala o zgodę na przeprowadzenie transplantacji. Powiadomiłem o wszystkim po fakcie. Czy coś takiego mogło zdarzyć się gdziekolwiek indziej na świecie? Nie mogło i dlatego na głowę chirurga posypały się też gromy. Samo przeszczepienie narządu nie było nowością, już w 1954 r. dokonano pierwszej transplantacji. Ale do tej pory wchodziły w grę głównie nerki, co nie wiązało się ze śmiercią dawcy. Serce zaś miało w tamtych czasach wymiar niemal mistyczny. Wszczepianie go do obcego ciała wydawało się czymś równie niewłaściwym, jak ingerowanie w czyjąś duszę.

Jeden z brytyjskich naukowców stwierdził, że to, co zrobił Barnard, oznacza upadek chrześcijańskiej cywilizacji. Chirurg z Kapsztadu nie miał takich rozterek. Po pierwszym niepowodzeniu przyszedł sukces. 8 stycznia 1968 r. Barnard przeprowadził kolejną transplantację. Biorcą był 58-letni dentysta Philip Blaiberg, a dawcą 24-letni, czarnoskóry Clive Haupt, który zmarł na udar. Tym razem pacjent po przeszczepie nie dostał sterydów, a jego szpitalny pokój został starannie odizolowany od otoczenia.

Blaiberg przeżył z przeszczepionym sercem 19 miesięcy. Według szacunkowych danych do tej pory przeprowadzono na świecie ok. 100 tys. takich operacji.

Playboy

Barnard z dnia na dzień stał się jednym z najsławniejszych ludzi na świecie. A nie był bynajmniej typem naukowca ascety. Przystojny, dowcipny i elokwentny z pasją rzucił się w wir celebryckiego życia. Status międzynarodowej gwiazdy mu odpowiadał.

- Jeśli ktoś mówi, że nie chce być podziwiany i sławny, jest albo głupcem, albo kłamcą - mawiał. Przyjmowany przez papieża, prezydenta USA, króla Jordanii i premier Izraela, brylował na salonach, odbierał hołdy, udzielał wywiadów, wypowiadając się na każdy temat - od światowej polityki po jogging - i oczywiście - romansował.

"Paris Match" zaliczył go do grona czterech największych światowych uwodzicieli, do czego przyczynił się z pewnością romans z włoską aktorką Giną Lollobrigidą. Barnard niczego się nie wypierał. Przyznawał, że seks jest dla niego niezwykle ważny i że uwielbia kobiety. Po raz pierwszy ożenił się w wieku 26 lat z Alettą Louw, pielęgniarką, z którą pracował. Małżeństwo przetrwało do 1969 r., do momentu, kiedy chirurga wciągnął wir światowych uciech. Po rozwodzie pierwsza pani Barnard zwierzyła się prasie, że odkąd jej były mąż stał się sławny, większość czasu spędzał, podziwiając w lustrze swoje odbicie.

Do niej mówił: - Pamiętaj, że masz się trzymać na uboczu. Oni są zainteresowani tylko mną. Wkrótce po rozwodzie Christiaan poślubił Barbarę Zoellner, 19-letnią córkę multimilionera. Barbara była piękna - jej zdjęcia często trafiały na okładki magazynów mody. Ale po 12 latach zmęczył ją styl życia narzucony przez męża. Odeszła od niego, choć on wyznawał jej miłość na łamach najbardziej poczytnego kapsztadzkiego dziennika i błagał, by wróciła.

Pocieszył się w ramionach młodziutkiej modelki Karin Setzkorn, ale i z nią rozwiódł się na rok przed śmiercią. Starzenie się było dla niego bolesnym doświadczeniem. Miał 61 lat, gdy musiał porzucić chirurgiczną praktykę, bo zaatakowane artretyzmem ręce odmawiały mu posłuszeństwa. A on chciał być nadal młody u boku młodych kobiet. Prowadził badania nad zastosowaniem komórek ze zwierzęcych embrionów i wielokrotnie je sobie aplikował.

W 1986 r. ogłosił triumfalnie wynalezienie "eliksiru młodości". Krem miał hamować proces starzenia się skóry i poprawiać sprawność seksualną, ale amerykańska Agencja Żywności i Leków uznała, że zbyt mało wiadomo o wpływie specyfiku na organizm i nie dopuściła go do obrotu. Wakacje 2001 r. Barnard spędzał w Pafos na Cyprze. 2 września, gdy rankiem szedł na plażę, doznał gwałtownego ataku astmy, który stał się przyczyną jego śmierci. Podczas ostatniego wywiadu powiedział: - Żeby zostać chirurgiem, nie trzeba być specjalnie mądrym. Nasze zadanie polega na tym, żeby coś wyciąć, coś włożyć i zaszyć. Moją zasługą było to, że byłem gotów podjąć ryzyko. Bo według mnie najbardziej ryzykowne w życiu jest niepodejmowanie ryzyka.  

Nostalgia 3/2016

Zobacz także:


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje