Przejdź na stronę główną Interia.pl

​ASUS VivoBook Flip 14: Nie tylko do pracy

Przyznajemy, że jedną z naszych ulubionych prac redakcyjnych jest testowanie nowego sprzętu. Po pierwsze można poznać wszystkie nowości, po drugie porównać je ze sprzętem, na którym pracujemy na co dzień. Jest jeszcze trzecie - nie mniej ciekawe - możemy sprawdzić, jak sprzęt poradzi sobie nie tylko służąc nam do pracy, ale i dostarczając rozrywki. Takie testy przeszedł ASUS VivoBook Flip 14.

ASUS VivoBook Flip 14 to notebook z funkcją tabletu. Kiedy potrzebna ci klawiatura, trzymasz go w tradycyjnej pozycji. Natomiast kiedy przestaje ci być potrzebna, wywracasz go "na drugą stronę" i korzystasz jak z tabletu. Co ważne - w obu układach monitor reaguje na dotyk. To wielkie ułatwienie w czasach smartfonów, kiedy już nawet bezwiednie chcemy wszystkim sterować palcami.

Smukły, lekki i wytrzymuje do trzech dni

14-calowy monitor jakości Full HD, dzięki okalającej go bardzo wąskiej ramce, zmieścił się w obudowie wielkości 13-calowych notebooków. Dzięki temu można bez problemu oglądać (i montować) na nim filmy w wysokiej rozdzielczości.

Dla mnie też jest ważne, żeby móc pisać tak, żeby nie marszczyć oczu, kiedy zapomni się okularów (ochronie wzroku służy zresztą jeszcze jedna funkcja - Eye Care, dzięki której niebieskie światło zostało zredukowane o 30 proc.).

Jednak zdecydowanie najbardziej cenię jego wagę - 1,5 kg! Bez problemu mogę go nosić w torebce, plecaku, czy zabrać ze sobą w podróż. Jego ładowarka również jest niewielka, z dwumetrowym, cienkim kablem pozwalającym na swobodne przenoszenie podłączonego do gniazdka urządzenia. Czas ładowania pełnej baterii wynosi trzy godziny, a po dość intensywnym użytkowaniu po kilka godzin dziennie po ładowarkę sięgnęłam dopiero po trzech dniach. Można było obejść się z nim łagodniej, korzystając dodatkowo z trybów oszczędzania energii. Producent zapewnia, że bateria wystarcza na cały dzień ciągłej pracy.

Gotowy w kilka minut

Uruchomienie testowanego ASUSa zajęło mi dosłownie kilka minut. Windows 10 wystartował szybko, poprosił o logowanie przez Google’a i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Oprócz pakietu Office, od razu pojawiły mi się w nim programy do obróbki zdjęć PhotoDirector oraz filmowej PowerDirector, a także gry, Netflix, prognoza pogody, programy pocztowe, Spotify i Skype. W zasadzie wszystko, czego potrzebowałam (i co stało się miłym dodatkiem, ale o tym później).

Po wyłączeniu komputera czy wprowadzeniu go w stan hibernacji, system "budzi" się momentalnie i pokazuje okno logowania. Ja akurat do zabezpieczenia jego zawartości wybrałam PIN, ale można skorzystać na przykład z czytnika linii papilarnych.

Podoba mi się lokalizacja włącznika - znajduje się na bocznej ściance, tuż przy przyciskach głośności. Zajmuje mało miejsca i jest wygodny.

Klawiatura ma znaczenie

My, kobiety, zwracamy uwagę na klawiatury w notebookach. Przyczyna jest prosta: zazwyczaj nosimy długie paznokcie, które znacznie utrudniają nam precyzyjne trafianie w niewielkie klawisze. ASUS VivoBoook Flip nie stwarza problemów pod tym kątem. Bez żadnego problemu (i setek poprawek) można spokojnie spisać długi wywiad, albo... napisać niniejszy test. A kiedy przypomni ci się, żeby coś dopisać - po prostu wybierasz odpowiednie miejsce, dotykasz go placem i wpisujesz pozostałą część tekstu. Może to niewiele, ale dla mnie to duże udogodnienie.

Przyznaję, że jestem przyzwyczajona do używania myszki i rzadko korzystam z touch-pada. Ponieważ Flip nie ma wejścia na "duże" USB (A), a zamiast niego dwa porty - typu C i micro-USB, bałam się, że będę miała problem z opanowaniem kursora tak, jak sobie tego życzę. Ale nie dość, że touch-pad jest odpowiednio duży, to jeszcze faktycznie można skorzystać z funkcji dotykowej monitora i szybko znaleźć się w odpowiednim fragmencie tekstu, nad którym się pracuje. Oczywiście można podłączyć mysz przełączką USB, ale to już komplikuje sprawę.

Flip ma także podświetlaną klawiaturę, co pomaga pracować w ciemności. W mojej ocenie to szczególnie cenne podczas podróży służbowych, kiedy muszę napisać tekst w pociągu czy samolocie, a nie chcę przeszkadzać współpasażerom. A - przy okazji - klawiatura jest na tyle cicha, że można się nie narażać na piorunowanie wzrokiem (to najłagodniejsza z kar tam stosowanych) w wagonach objętych strefą ciszy.

A po pracy...

Dochodzimy do mojej ulubionej części testu: rozrywki. ASUS VivoBook Flip jest wprost stworzony do grania, oglądania filmów i słuchania muzyki. Ponieważ nie mam telewizji, chętnie wpadam w odmęty seriali na Netflixie i nadrabiam telewizyjne zaległości w aplikacjach stacji telewizyjnych. Przyznaję, że często w tym celu ląduję w łóżku z laptopem. A jakże wspaniałą alternatywą dla niego okazał się właśnie Flip - wprowadzam go w tryb tabletu, rozstawiam "do góry nogami" i mogę oglądać bez problemu w pozycji horyzontalnej.

Żeby na chwilę się zrestartować, a jednocześnie pobudzić szare komórki do działania, układam szybkiego pasjansa. Przyznaję, że byłam zaskoczona mnogością wersji karcianek, które się tu pojawiły - ich zbiór jest imponujący.

Pełny wachlarz możliwości graficznych karty możemy sprawdzić na przykład grając w Disney Magic Kingdoms - przyznaję, że szalenie wciągnęła mnie ta gra. Nic skomplikowanego, pewnie poradzi sobie z nią każde dziecko, ale urzeka mnie osadzenie jej fabuły w Disneylandzie i zaproszenie do niej wszystkich bohaterów kreskówek tej słynnej wytwórni. Obawiam się jedynie, że żeby ją całą przejść, musiałabym mieć Flipa na dobre kilka miesięcy i duuużo wolnego czasu.

Wspomniana gra pokazuje też możliwość dźwiękowe urządzenia wyposażonego w technologię ASUS SonicMaster. Muzyka filmowa brzmi w nim świetnie, a równie miło słucha się odtwarzanej przez nie muzyki ze Spotify. Polecam również na "youtube party" - dzięki funkcji tabletu klawiatura będzie bezpieczna. Jeśli organizujecie od czasu do czasu oglądanie Youtuba z przyjaciółmi, wiecie co mam na myśli.

Podsumowanie

ASUS VivoBook Flip 14 to urządzenie wymarzone dla tych, którzy spędzają dużo czasu przy monitorze, albo w celach służbowych, albo prywatnych. Jego zaletą są gabaryty - na tyle duże, by otrzymać bardzo dobry obraz, a na tyle małe, żeby zmieścił się do średniej wielkości torebki. Można korzystać z niego praktycznie w każdej pozycji - człowieka i urządzenia - oraz jest gotowy do pracy dosłownie w mig. Przyznaję, że zamieniłabym na niego swój sprzęt bez chwili wahania.

Parametry testowanego urządzenia

Procesor: Intel Core m3-7Y30
Karta graficzna: Intel HD Graphics 615
Wyświetlacz: 14.0", HD (1366 x 768), TN
Pamięć: 128GB SSD
RAM: 4GB LPDDR3, 1866MHz
Waga: 1.50 kg (3.3 lbs)

 

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje