Przejdź na stronę główną Interia.pl

Domagalik i Wasilewski

Wszystko jest w moim życiu na swoim miejscu - mówi w rozmowie z Małgorzatą Domagalik Tomasz Wasilewski, jeden z najciekawszych reżyserów młodego pokolenia.

Małgorzata Domagalik: Jesteś punktualny jak szwajcarski zegarek.

Reklama

Tomasz Wasilewski: - Zawsze jestem punktualny. Nie lubię, jak ludzie się spóźniają. Taka cecha.

Dobra cecha. Tatuaże też masz fajne.

- Tatuaże uwielbiam.

Ten motyl to...?

- Destiny.

Wierzysz w przeznaczenie?

- Wierzę.

Wierzysz, bo wierzysz, czy już się kiedyś sprawdziło?

- Zawsze miałem przeczucie co do celu i jego spełnienia. Przeznaczenie to coś, co musi się stać. Bez tego przekonania nie mógłbym funkcjonować.

Tyle że temu "czemuś" trzeba pomóc. Upraszczając: żeby przeczytać książkę po niemiecku, trzeba się nauczyć języka...

- Mnie też nie chodzi o takie przeznaczenie, że  siedzimy na tyłku i czekamy, aż to "coś" się stanie. Mam taki plakat Baracka Obamy - wisi u mnie w domu - z podpisem "Destiny". I nie wisi on tam z powodu przekonań politycznych, tylko dlatego, że ten człowiek 20 lat wcześniej nawet nie pomyślał, co osiągnie.

Obama jest dla mnie niezwykłą postacią. Kimś, kto udowodnił, że w świecie  rasistowskich ksenofobii zostaje się prezydentem. Taka polityczna bajka.

Współczesny "Kopciuszek".

To też ładny tatuaż. Drzewo...

- Drzewo, i tutaj też, jest symetrycznie na dwóch rękach. To mój najnowszy tatuaż. W ogóle uwielbiam symetrię. Chociaż przeczytałem, że jest ona domeną głupców, ale w to nie wierzę. Używam symetrii w swoich filmach, w kompozycji obrazu. Bardzo lubię, kiedy w kadrze pojawiają się symetryczne elementy. Pamiętam, że zachwyciłem się pałacem w Stambule nad Bosforem, bo wszystko w nim jest symetryczne, nawet skóry zwierząt, które leżą na ziemi. Tę symetrię odnalazłem w swoim kinie intuicyjnie.

Ja symetrycznie wieszam obrazy, stawiam lampy, świece.

- To ja nie. W domu nie używam czegoś takiego.

A te drzewa?

- Zrobiłem je miesiąc temu. Pierwszy w ogóle tatuaż zrobiłem w Rio de Janeiro, drugi w Barcelonie, kolejny znowu w Rio. Każdy z nich dla mnie coś oznacza. Ten 2609 to data moich urodzin.

Sumujesz?

-To daje 8. Ten numer 2609 pojawia się w każdym moim filmie. Czasami  ktoś go znajdzie.

Naprawdę?

- Na festiwalu w Karlowych Warach, po premierze "W sypialni", pan z widowni zauważył ten numer u mnie na ręku i ten sam znalazł w filmowej sypialni, a on jest tam trudny do znalezienia. To było fajne.

Robisz tak, bo...?

- To jest tylko dla mnie. Z drugiej strony, nie chcę pojawiać się w swoich filmach, nie potrzebuję tego fizycznie. Kaśka Herman namawiała mnie bardzo na to, nawet nagrałem sceny ze sobą, ale je szybko wyciąłem.

Cała rozmowa w najnowszym numerze magazynu "PANI". W sprzedaży od 20 lipca.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Domagalik | Tomasz Wasilewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje