Przejdź na stronę główną Interia.pl

Domagalik i Peszek

- Nie warto tracić czasu na rzeczy, których się intuicyjnie nie potrzebuje - mówi w rozmowie z Małgorzatą Domagalik Jan Peszek.

Małgorzata Domagalik: Przed takim spotkaniem jak to dzisiejsze przez kilka dni myślę o swoim "Mistrzu" i "układam" go sobie w głowie...

Reklama

Jan Peszek: - I znalazła pani coś interesującego?

Na przykład to, że jak panu się nie podoba rozmowa, to wstaje i wychodzi...

- No, bywa tak.

Często?

- Nie, ale czasami jest to już kwestia samego sformułowania problemu. Nie chodzi o to, że jestem kapryśny, ale na pewno jestem wymagający wobec siebie. Jedną z fatalnych sytuacji, jakie człowiek sobie funduje, jest strata czasu. Czyli godzenie się na coś, na co się nie powinno godzić.

To nasila się z upływem lat...

- Człowiek się rozwija, dojrzewa. Tak naprawdę ja to przekonanie wyniosłem z domu. Miałem szczęście do fantastycznych dziadków. Babka Stefania i dziadek Stefan - pamiętam, że pisało się Stefanostwo krakowscy - i ta ich sentencja: "Pamiętaj, Janeczku, że życie jest wspaniałe i krótkie jak przeciąg".

Tylko jak mówią to nasi dziadkowie, to wtedy życie jest jeszcze długie i dłuży się nam niemiłosiernie...

- Nie, nie, żadne życie nie jest długie. Jeżeli jest intensywne i człowiek wykazuje ten rodzaj aktywności, który każe mu szukać ciekawych rzeczy...

Mały Janek czego szukał?

- Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czego będę szukał, ale zapamiętałem to zdanie. I im dalej brnąłem w życie, tym bardziej sprawdzała mi się jego zasadność.

I z czasem człowiek sam siebie pytał, czy wystarczająco dużo w życiu zrobił. A potem sam siebie dyscyplinował: muszę się spieszyć...

- Bylejakość to jest problem, ale to też kwestia tego, co się wynosi z domu. Jeśli nie panowała w nim bylejakość, to najzwyczajniej w świecie tak organicznie się to przejmuje. Ja mam dość specyficzne odniesienie do przeszłości: nie oglądam się do tyłu.

W sensie porażek, wspomnień?

- Nie, porażki kształtują, a wspomnienia istnieją i przy różnych okazjach odżywają. Ale przeszłość jako taka dla mnie nie istnieje. Istnieje coś takiego jak tradycja, wybiera się z niej rzeczy, które człowieka formują, wpływają na niego.

Nie usiadł pan, zanim ja tego nie zrobiłam...

- No, ale ja jestem wiekowym mężczyzną, który pewnych ważnych rzeczy się już trzyma. Nic na to nie poradzę, że tak mam. Kobieta jest zjawiskiem szczególnym, zawsze tak było.

...

- Jestem facetem i dla mnie kobieta jest zjawiskiem niezwykłym, nieodgadnionym. I to jest taki zasób zachowań, który się z domu wynosi. Może brzmi to napuszenie, ale to jest fundamentalne. Zasady formują człowieka tzw. średniej statystycznej. Stosunek do bylejakości także determinuje nasze życie i to, co w nim robimy. Bylejakość i przeciętność jest straszna w każdym zawodzie. Co więcej, ona jest w życiu wszędzie, dlatego z taką ciekawością zwracamy się ku rzeczom nieprzeciętnym. One nas przyciągają. Zazdrościmy ludziom, którzy są nieprzeciętni. Bardzo to ciekawy problem. Ja na przykład, będąc aktorem, nigdy nie miałem przed sobą takiego zadania, żeby być nieprzeciętnym.

Nie?

- Nie. To jest jakaś wrodzona skłonność, żeby poprzez bycie sobą uprawiać ten zawód. I tu pojawia się pytanie, kim się jest... I to nie za cenę bycia oryginalnym ponad wszystko, tylko trzeba z pasją, poniekąd z jakąś przyjemnością, robić to, co się robi.

To jeden z największych luksusów, z którego często nie do końca zdajemy sobie sprawę.

- Do tego też się dochodzi. W tym sensie dotyczy to również niezgody na bylejakość rozmowy. Nie warto tracić czasu na rzeczy, których się intuicyjnie nie akceptuje, bo one zawsze prowadzą do rozmieniania się na drobne. Przecież ja w każdej roli wypowiadam się osobiście. Aktorstwo polega na tym, że Jan Peszek otwiera swoją osobowość, inteligencję, wrażliwość, poglądy na to, co jest zawarte w postaci, którą gra. W sztuce czy scenariuszu to nie jest tak, że mamy coś do zagrania, my przede wszystkim mamy coś do powiedzenia. Dlatego tak chętnie pakuję się w ekstremalne role. Zresztą moje życie jest nimi wypełnione.

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu magazynu "PANI". W sprzedaży od 20 stycznia.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Dowiedz się więcej na temat: Jan Peszek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje