Przejdź na stronę główną Interia.pl

Prawdy i mity

Już mnie te wszystkie prawdy objawione doprowadzają do pasji. Wkoło słyszę tylko napuszone formułki w stylu: „wiadomo… udowodniono… jak pokazują badania…”, i moje ulubione: „wszyscy wiedzą, że…”.

Otóż nie wszyscy i nie zawsze wiadomo. Przy okazji awantury wokół planów zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej wiele razy słyszałam głoszone kocopoły, które miały na celu zdyskredytowanie osób uczestniczących w czarnym proteście. Oprócz zwyczajnie chamskich i mizoginicznych wypowiedzi słyszeliśmy również takie, które, według mnie, oparte były na pewnego rodzaju mitach utrwalonych w naszej kulturze. Niniejszym chciałabym je obalić.

Reklama

Mit pierwszy: każda kobieta chce zostać matką. A jak nie chce, to i tak chce, bo biologii się nie przeskoczy. Moja odpowiedź: serio? Skąd ta pewność i nadużywanie słowa "każda"? Są kobiety, które realizują się inaczej niż przez macierzyństwo, i dobrze im z tym. Mają swoje pasje, ambicje albo wolą nie mieć dziecka, skoro czekałoby je samotne rodzicielstwo. Bo nie znają fajnego i odpowiedzialnego faceta albo nie byłyby w stanie z nim mieszkać, ponieważ są samotnicami.

Albo nie chcą dziecka, bo się boją porodu i tyle. Albo - uwaga, uwaga - nie lubią dzieci. Denerwują je i wytrącają z równowagi. I co, mamy im wmówić, że jednak chcą? Po co? Żeby miały życie wbrew sobie czy żeby przekazały dziecko do adopcji albo... no wiecie... żeby popełniły dzieciobójstwo?

Nie wiem, czemu nasza kultura tak bardzo pragnie ofiar: niekochanych dzieci lub nieszczęśliwych kobiet. Po co komu te ciągłe komentarze (i to wygłaszane publicznie!) o braku potomstwa. Te ciągłe pytania wszystkich: kiedy dziecko, kiedy bobo? Nigdy. Nie, bo nie. Brak wytłumaczenia też może być w takiej sytuacji wytłumaczeniem.

Mit drugi: każda matka kocha swoje dziecko. A jak nie kocha, to jej się tak tylko wydaje, bo my wiemy lepiej. Otóż nie. Instynkt macierzyński został wymyślony dopiero w XIX wieku. Wcześniej nikt nie wymagał od matki samopoświęcenia i nieustannego kwilenia nad kołyską. To już nawet nie był zimny chów - to było unikanie tego chowu.

W czasach nam współczesnych mówi się dużo o depresji poporodowej, pokazując jednocześnie, że wątpliwości i emocje (szczególnie po porodzie) nie są jednoznaczne. Matka to nie robot, nie da się jej zaprogramować tylko na miłość. W dużej mierze my, jako społeczeństwo, jesteśmy współodpowiedzialni za ewentualną miłość macierzyńską. To, czy wspieramy, pomagamy i staramy się zrozumieć skalę emocji matki, determinuje fakt, jak ona będzie się czuła.

Mit trzeci: każda matka ma siłę, aby zajmować się dzieckiem. Jeśli jej nie ma, to przynajmniej wie, jak mogłaby się dzieckiem opiekować. Ja jednak sądzę, że to nie jest takie proste. Wystarczy spytać kuratorów sądowych i opiekunów społecznych. W ramach swojej pracy często edukują w zakresie spraw dla wielu z nas oczywistych, jak na przykład pielęgnacja niemowlaka, robienie zakupów, sprzątanie. Są matki, które nie mają takich kompetencji społecznych. Nawet jeśli się starają.

Mit czwarty: każda matka jest przeciwna aborcji. Odpowiadam: nie. Jako matka jestem szczególnie wrażliwa na kwestie związane z odpowiedzialnością, poświęceniem i świadomością swojego wyboru. Nie wiem, jak mogłabym się czuć z niechcianą ciążą. Wolę sobie tego nie wyobrażać. Co bym zrobiła, gdyby ciąża miała skończyć się urodzeniem dziecka z głęboką niepełnosprawnością lub z nieuleczalną chorobą. Nigdy nie chciałabym być w takiej sytuacji. Wybór, co wtedy zrobić, powinien należeć do kobiety, bo to ona jest w ciąży, rodzi, a następnie zajmuje się dzieckiem. Chciałabym, aby na świecie rodziło się mnóstwo dzieci i żeby były wyczekiwane i kochane. Ale świat jest o wiele bardziej skomplikowany niż moje oczekiwania.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje