Samotność podróżnika
Fish or chicken? Chicken? Fish? Głos pani w mundurze wyrywa mnie z otępienia. Ryba czy kurczak? Pani w mundurze zbliża się do mnie, a minę ma groźną...
Kiedy pochyli się nade mną, muszę odpowiedzieć błyskawicznie, choćbym nawet nie znała języka, w którym się do mnie zwracają. Inaczej zostanę ukarana jak dziecko - nie dostanę kolacji, będę głodna.
Miniaturowe pudełko z moją porcją posiłku powędruje do następnych rąk. Nie ma czasu na kaprysy. Sąsiad po mojej prawej głośno chrapie, po lewej mocno zagrypiona Dunka kaszle i kicha, zaś mężczyzna przede mną rozłożył swój fotel tak, że jego głowa prawie znajduje się na moich kolanach, więc nie będę mogła wiele zjeść. Potem zapytają mnie jeszcze: kawa czy herbata?
Dostanę plastikowy pojemniczek z cieczą o nieokreślonym kolorze. A ja bym chciała herbatę z cytryną. A ja bym chciała, żeby ktoś tu był dla mnie miły i potraktował mnie jak człowieka, skoro już nie mogę wyjść z tego ciasnego, dusznego pudła mknącego gdzieś w przestworzach. Jak człowieka? Moje prawa człowieka zostawiłam przecież na progu swojego domu w momencie, kiedy zamknęłam drzwi, aby udać się w podróż.
Od tej pory będzie mnie obowiązywało prawo lotniska, dworca, samolotu. Stanę się, a inni ludzie wraz ze mną, częścią tej bezkształtnej masy, którą należy szybko, tanio, choć nie zawsze bezboleśnie przetransportować z A do B, a im bardziej A oddalone jest od B, tym gorzej dla owych nieszczęśników.
Kiedyś podróż była przygodą - dziś staje się lekcją pokory. Na całym świecie prawdziwy czy urojony strach przed terroryzmem narzucił nam reguły zachowań, które powoli stają się nie do wytrzymania. Kiedyś każda droga była długa, trudna i uciążliwa, dziś dystans się skrócił, ale cena, jaką za to płacimy, rośnie. Lotnisko jak życie. Stoimy w kolejce: torebka, zegarek, zdjąć żakiet, obmacywanie, zdjąć buty, szybko przejść przez bramkę, wytrzymać groźne spojrzenia. Tak jest, udało się. Czuję się, jakbym rzeczywiście coś przemyciła, a ja tylko przemyciłam lęk...
Teraz jeszcze pozbierać swoje rzeczy, szybko, niczego nie zapomnieć, nie zgubić... Jeśli czegoś zaczniesz szukać, wypadniesz z rytmu, stracisz kolejkę, nie zdążysz.
Lotnisko jak życie... Kolejny terminal. Przede mną facet bez butów i paska od spodni nerwowo szuka paszportu - wygląda jak pajac, a w oczach ma rozpacz. Pan w okienku groźnie patrzy na moje zdjęcie, potem na mnie, a ja w absurdalny sposób zastanawiam się, czy to na pewno mój paszport, moja twarz... A co, jeśli pod kogoś się podszywam, sama o tym nie wiedząc? Zostanę zdemaskowana, wyrzucona z kolejki? A przecież muszę dolecieć do celu.
Strach raz człowiekowi zadany - powtarzam za Kapuścińskim - czyni z niego kalekę na całe życie. Mnie taki strach kiedyś zadano i te wspomnienia odłożyły się gdzieś głęboko w pamięci, ale wokół siebie widzę młodych, wesołych ludzi w dżinsach i podkoszulkach - oni też bledną, kiedy pan w okienku leniwie obraca w rękach ich paszporty.
Od pewnego czasu często przypomina mi się historia młodego Polaka, który na lotnisku w Kanadzie został potraktowany paralizatorem i zmarł... Nie znał języka, był zmęczony, nie wytrzymał stresu. A ja, stary podróżnik, też coraz częściej mam już ochotę krzyczeć... Zastanawiam się, czy tym, którzy nam to wszystko fundują, chodzi wyłącznie o nasze bezpieczeństwo. Do dziś nie ma dowodów na to, że te środki powstrzymały jakiś spektakularny atak terrorystyczny. Na razie terroryści zawsze są o krok do przodu. Kto chce zabić - zabije.
A może przy okazji odkryto, jak łatwo nas zdyscyplinować, upokorzyć, odczłowieczyć. O ile łatwiej w ten sposób poradzić sobie z tą masą ludzi, która codziennie udaje się w drogę. Już nie trzeba nikogo traktować uprzejmie - można wszystko nakazać i wszystkiego zakazać. Zrobimy to - zdejmiemy z siebie każdą intymną część garderoby - żeby tylko dojechać tam, gdzie dojechać musimy. Jesteśmy bezbronni. Nasze prawa człowieka sprzedajemy dziś za cenę bezpieczeństwa. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka została ogłoszona przez ONZ w 1948 roku. Uznała je za takie, które powinni mieć wszyscy, bo stanowią niejako część naszego człowieczeństwa.
Zastanawiam się, ile naszych praw jako wolnych ludzi jest codziennie łamanych w imię porządku czy bezpieczeństwa. Art. 29 pkt 2 tej deklaracji głosi: "W korzystaniu ze swych praw i wolności każdy człowiek podlega jedynie takim ograniczeniom, które są ustalone przez prawo wyłącznie w celu zapewnienia odpowiedniego uznania i poszanowania praw i wolności innych i w celu uczynienia zadość słusznym wymogom moralności, porządku publicznego i powszechnego dobrobytu demokratycznego społeczeństwa".
Odarci z godności, zmęczeni i brudni lądujemy wreszcie u celu naszej podróży. Jeśli mamy szczęście, to dotrze tam także i nasza walizka. Nigdy więcej - mówimy sobie. A potem przychodzi wiosna, zbliżają się wakacje i znów nam się marzą dalekie lądy, ciekawa praca, a może po prostu gdzieś ktoś na nas czeka... Więc pojedziemy, choćby podnieśli ceny, choćby kazali nam rozebrać się do naga. Ponieważ pozostanie w domu znaczyłoby, że strach zwyciężył. A przecież "życie nie jest ważne - tylko żeglowanie się liczy".
Roma Ligocka
PANI 5/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Roma Ligocka
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
zablokowalam sie. tak calkiem i zupelnie. siedze przed... więcej
Reklama
Wasze komentarze (1)
-
08.05.2011 (14:24)
-












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli