Księżyc nad Taorminą
Nie mam winnicy w Toskanii ani zameczku w Tyrolu, nawet leśniczówki na Mazurach. Ale lubię piękne miejsca, dlatego ich szukam, dlatego je odwiedzam.
Warto czasem powłóczyć się po znajomej okolicy, spojrzeć na nią tak, jakby widziało się ją po raz pierwszy. Ale spędzanie wolnych dni w miejscach znanych i oswojonych to przedsięwzięcie łatwe i bezpieczne. Dopiero samotna wyprawa gdzieś daleko to prawdziwe wyzwanie.
Siedzę w kawiarni z Antosią. Antosia jest młoda, tryska zdrowiem, ma dobrą pracę, samochód, zna języki. Jest sama. Niedawno rozstała się z chłopakiem. Jest senne, ciepłe wakacyjne przedpołudnie. – Tak bardzo chciałabym jeszcze tego lata gdzieś pojechać – wzdycha Antosia – tyle jest miejsc, które warto obejrzeć… w Polsce, za granicą… Ale nie pojadę, bo nie mam z kim – mówi. I wzdycha raz jeszcze. A we mnie aż coś zakipiało. – Jedź sama! – krzyczę prawie. – Dziewczyno, jedź sama! – Jak to: sama? – Antosia nieco wzdryga się na dźwięk mojego podniesionego głosu i patrzy na mnie ze zdziwieniem. – Po prostu sama? – Chcesz jechać? Zrób to. Przecież nie będziesz nakładać na siebie dodatkowej kary za to, że chwilowo nie masz partnera. Szkoda każdego dnia!
Antosia nadal patrzy sceptycznie. To zaś zmusza mnie do dłuższego monologu. Wiem, że nie jesteś zawodową podróżniczką, chudą, wygarbowaną słońcem, która w pojedynkę przemierza egzotyczne kraje, a w plecaku ma tylko kilka map i paczkę aspiryny. Jesteś normalną, pracującą młodą kobietą i niejedyną, która wybiera się gdzieś samotnie. Bywa przecież tak, że partner wyjechać nie chce lub nie może albo tylko mówi, że nie może. A ciebie coś właśnie teraz pcha i niesie, świat wokół wyraźnie przestaje ci się podobać. Partner poczeka.
Mówi się, że rozłąka jest jak wiatr. Gasi małe uczucie, ale rozpala wielkie. A więc postanowione – wyruszasz. Pamiętaj tylko, że nie ma to być żadna kara, lecz nagroda, którą sama sobie fundujesz. Jedziesz po to, żeby cieszyć się każdym dniem. Nie przemykaj gdzieś poboczem, nie przepraszaj, że żyjesz, i to chwilowo samotnie. Zrób tylko wszystko, żeby to przedsięwzięcie się udało. Zadbaj o środki fi nansowe. W pojedynkę będzie zawsze trochę drożej, niż myślisz. Dobrze jest mieć solidną rezerwę – to znacznie dodaje pewności siebie, a ta jest ci najbardziej potrzebna. Jedź pod prąd – najlepiej wiosną albo jesienią.
W każdym hotelu czy restauracji będziesz dla niezestresowanej obsługi miłym i wyjątkowym gościem. Pamiętaj, w tym miejscu, w tym czasie znajdujesz się tylko teraz. Marzenie, że wrócisz tu kiedyś z NIM, najczęściej się nie spełnia. Patrz więc, rozglądaj się, nie marudź, że jest ci smutno. Kto powiedział, że podziwiać można tylko we dwoje? Jeśli nie masz do kogo szepnąć: „Zobacz, jaki piękny księżyc”, powiedz to swemu odbiciu ujrzanemu na dnie szklanki czerwonego wina. Taormina. Stoliki restauracji rozstawione są na szerokich stopniach przed kościołem. Trzeba się wspiąć wysoko, ale widok jest oszałamiający. W dole plaża, żaglówki, dalej bezkresne morze. Wszystko zatopione w srebrzystym świetle księżyca w pełni.
Siedzę zapatrzona. Jem coś dobrego, piję czerwone aksamitne wino. Srebrny świat kołysze się łagodnie przed moimi oczami. Przy stoliku obok pojawia się para Niemców, blondynka w średnim wieku i podobny do niej facet. Siadają i choć mogą sobie wybrać dowolne miejsce, sadowią się tyłem do widoku, do morza i księżyca. Nie zaszczycając tego wszystkiego ani jednym spojrzeniem, zagłębiają się w karcie. Zamawiają, a potem w milczeniu powoli jedzą. W końcu płacą i, wciąż milcząc, wychodzą. A ja zostaję i proszę jeszcze o karafeczkę wina.
Piękno świata tego wieczoru jest tylko moje, ale wszystkim nam jednakowo ofiarowane i dostępne. A jednak tak wielu nie potrafi go zobaczyć ani przeżyć. W miejscu, w którym zamieszkasz, wybierz sobie lokal, który ci się spodoba. Nie musisz z turystycznego obowiązku bywać codziennie gdzie indziej. Pogadaj z właścicielem, pochwal jedzenie i wnętrze. Zapytaj o rodzinę, opowiedz coś o sobie. Następnym razem staniesz się już stałym bywalcem. Dostaniesz najlepszy stolik i będziesz miała choć jedno oswojone miejsce. Zaprzyjaźniaj się. Nie szkodzi, że tylko na chwilę. Nie ma co zbliżać się do zatopionej w sobie pary. Lepiej też unikać samotnego mężczyzny – cuda się zdarzają, ale nie warto na nie liczyć.
Na Sardynii zaprzyjaźniłam się z parą gejów. Starszy z nich był historykiem sztuki. We trójkę zwiedziliśmy wszystko co piękne w okolicy. Drugi, młodszy, otwarty i wesoły, był właścicielem znanego salonu fryzjerskiego w Mediolanie. Przy pożegnaniu zaprosił mnie na weekend. Z Monachium nie było daleko. Pojechałam. Spędziłam dwa szalone, niezapomniane dni. Byliśmy w La Scali, włóczyliśmy się po wystawach, modnych knajpeczkach i, oczywiście, sklepach. Kupiłam tam najdziwniejsze i najdroższe w życiu okulary słoneczne z wężowej skórki firmy Gucci. Mam je do dziś. Teraz trochę mnie śmieszą i straszą.
Mojego mediolańskiego fryzjera już potem nie spotkałam, ale – kto wie… Stale gdzieś bywam, więc może przetną się nasze drogi. A ty, Antosiu, pakuj się i jedź! Miej odwagę, nie poddawaj się presji otoczenia. Obiecaj sobie tylko, że gdziekolwiek się znajdziesz, zawsze będziesz się zwracać twarzą do widoku. Na początek polecam księżyc nad Taorminą.
Roma Ligocka
PANI 10/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Roma Ligocka
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
...falenicka i otwocka:)) Poczytałam... więcej
Reklama
Wasze komentarze (1)
-
19.12.2011 (11:59)Piekny tekst....cos o mnie. Wlasnie jade sama na 4 tygodnie do Singapuru i czuje sie troche dziwnie ...ale ten felieton dodal mi odwagi:)
-












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli