Przejdź na stronę główną Interia.pl

Problemy innych ludzi

Żył kiedyś pewien znany mędrzec, który mieszkał na szczycie góry w Himalajach. Zmęczony ludźmi wybrał proste życie i spędzał większość czasu, medytując.

Jego sława sięgała tak daleko, że różni ludzie gotowi byli iść wąskimi ścieżkami, wspinać się na strome góry i przepływać rzeki, by spotkać się ze świętym człowiekiem, który, jak niosła wieść, potrafił rozwiązać każdy kłopot.

Reklama

Mędrzec, którego wypełniało współczucie, dawał rady tu i tam, ale starał się spławiać niechcianych odwiedzających. Mimo to zjawiali się oni w dużych grupach. Raz dziennie do jego drzwi pukał tłum. Ludzie mówili, że w miejscowych gazetach ukazały się wspaniałe historie na jego temat. Wszyscy byli pewni, że mędrzec wie, jak pokonać trudności, które zaistniały w ich życiu.

Mędrzec nic nie powiedział, poprosił ludzi, by usiedli i poczekali. Minęły trzy dni i pojawiło się jeszcze więcej ludzi. Kiedy nie było już miejsca dla nikogo więcej, mędrzec zwrócił się do ludzi, którzy stali przed jego drzwiami.

- Dziś dam odpowiedź wszystkim, którzy tego pragną. Ale, jeśli chcecie, bym rozwiązał wasze problemy, musicie mi coś obiecać: nie mówcie nowym pielgrzymom, że tu zamieszkałem. Dzięki temu będziecie mogli dalej żyć w samotności, której tak pragniecie.

Mężczyźni i kobiety złożyli świętą przysięgę. Obiecali, że, jeśli mędrzec spełni ich prośbę, nie pozwolą, by nowi pielgrzymi wspięli się na górę.

- Opowiedzcie mi o swoich problemach - powiedział mędrzec.

Ktoś zaczął mówić, ale wkrótce przerwali mu inni. Ludzie wiedzieli, że to ostatnie spotkanie ze świętym mędrcem i bali się, że mędrzec nie zdąży ich wszystkich wysłuchać. Kilka minut później zrobiło się zamieszanie. Ludzie przekrzykiwali się nawzajem, niektórzy płakali, mężczyźni i kobiety darli sobie włosy z głowy w desperacji, ponieważ hałas zagłuszał wszystko.

Mędrzec pozwolił, by ta sytuacja trwała jeszcze trochę, a potem krzyknął:

- Cisza!

Tłum natychmiast ucichł.

- Zapiszcie swoje problemy na kartkach i połóżcie je przede mną - powiedział.

Kiedy obecni skończyli, mędrzec wymieszał wszystkie karki w koszu, a potem powiedział:

- Podawajcie sobie ten kosz. Każdy z was weźmie kartkę i przeczyta to, co jest na niej napisane. Wtedy zdecydujecie, czy chcecie zatrzymać swoje problemy, czy też zająć się tymi, które dostaliście.

Każda z osób wyciągnęła kartkę, przeczytała ją i poczuła przerażenie. Ludzie doszli do wniosku, że ich problemy, nawet, jeśli wydawały się straszne, nie były aż tak poważne jak zmartwienia sąsiadów. Dwie godziny później wymienili między sobą kartki. Każdy z obecnych schował do kieszeni kartkę ze swoimi problemami z uczuciem ulgi, że jego zmartwienie nie jest jednak tak ciężkie, jak myślał.

Ludzie zeszli z góry, wdzięczni za tę lekcję. Każdy z nich czuł się teraz szczęśliwszy i zamierzał dotrzymać złożonej obietnicy: nie pozwoli, by ktokolwiek zakłócił spokój świętego mędrca.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje