Przejdź na stronę główną Interia.pl

O książkach i bibliotekach

W tym felietonie chciałbym napisać o niektórych moich książkach, zwłaszcza o tych, które mają ośle rogi.

Wiele lat temu podjąłem ważne życiowe decyzje związane z tym, by zyskać jak najlepszą jakość za pomocą jak najmniejszej ilości rzeczy. Nie znaczy to, że moim celem było życie w klasztorze - wprost przeciwnie - kiedy posiadamy nieskończoną ilość przedmiotów, cieszymy się nieograniczoną wolnością. Niektórzy moi znajomi narzekają, ponieważ mają zbyt wiele ubrań i tracą wiele godzin, zastanawiając się, co na siebie włożyć. Ponieważ zredukowałem swoją garderobę do ubrań w kolorze czarnym, nie mam tego problemu.

Reklama

Zamierzam jednak pisać o książkach, nie o modzie. Wracając do tematu, postanowiłem trzymać w swojej bibliotece tylko czterysta książek. Niektóre trzymam z powodów sentymentalnych, inne, ponieważ nieustannie do nich wracam. Decyzję tę podjąłem z kilku powodów, jednym z nich był smutek, który odczuwam, patrząc, jak kolekcje książek gromadzonych starannie przez całe życie są sprzedawane bez cienia szacunku.

Inny powód - po co trzymać wszystkie te książki w domu? Żeby pokazać znajomym, że jestem czowiekiem kulturalnym? Żeby ozdobić ściany? Z książek, które kupowałem byłoby o wiele więcej pożytku w bibliotece publicznej niż w moim domu.

Kiedyś mówiłem wszystkim, że potrzebuję tych książek, ponieważ sprawdzam w nich różne rzeczy. Ale dziś, kiedy szukam informacji, siadam przy komputerze, wpisuję sowo, którego szukam, a wówczas na ekranie pojawiają się wszystkie informacje. Właśnie taka jest funkcja Internetu - to największa bibliotek a na ziemi.

Oczywiście nadal kupuję książki. Ale po skończonej lekturze, pozwalam, by książka zaczęła podróżować - daję ją komuś albo zanoszę do biblioteki publicznej. Moim celem nie jest ratowanie lasów ani bycie hojnym; po prostu wierzę, że książka ma swoje własne życie i nie powinna być skazana na leżenie bezczynnie na półce.

Jestem pisarzem i żyję z praw autorskich, więc właściwie to, co napisałem jest sprzeczne z moim własnym interesem - im więcej sprzeda się moich książek, tym więcej zarobię pieniędzy. Uważam jednak, że to nieuczciwe w stosunku do czytelnika, szczególnie w krajach, w których wiele rządowych programów zakupów do bibliotek nie uwzględnia podstawowego kryterium poważnego wyboru to znaczy przyjemności, jaką można mieć z czytania tekstu dobrej jakości.

Tak więc pozwólmy książkom podróżować, pozwólmy, by dotykały ich ręce innych ludzi, by pochłaniały je oczy innych czytelników. Podczas pisania tego felietonu przypomniał mi się wiersz Jorge Luisa Borgesa. Jest w nim mowa o książkach, które nie zostaną ponownie otwarte.

Gdzie teraz jestem? W małym miasteczku we francuskich Pirenejach. Siedzę w kawiarni i rozkoszuję się klimatyzacją - tutejsza temperatura jest nie do zniesienia. Tak się składa, że mam w domu dzieła zebrane Borgesa, kilka kilometrów od miejsca, gdzie piszę te słowa. Borges jest pisarzem, do którego nieustannie wracam. Ale spróbujmy zrobić pewien test.

Przechodzę na drugą stronę ulicy. Po pięciu minutach wchodzę do innej kawiarni, zaopatrzony w komputery (lokal ten nosi przyjazną i kontrowersyjną nazwę "cyber-cafe"). Witam się z właścicielem, zamawiam bardzo zimną wodę mineralną, otwieram wyszukiwarkę i wpisuję kilka słów jedynego wiersza, jaki w owej chwili pamiętam. Podaję jego autora. Niecałe dwie minuty później mam przed sobą cały wiersz:

Linijka Verlaine'a, której nigdy nie zapamiętam.
Lustro, które mnie już więcej nie zobaczy.
Drzwi zamknięte na wieki.
Wśród książek w mojej bibliotece
jest jedna, której już nigdy nie otworzę.

Właściwie mam przeczucie, że nie otworzę ponownie wielu książek, które oddałem, ponieważ nowe, interesujące książki są nieustannie wydawane, a ja uwielbiam czytać. Według mnie to wspaniale, że ludzie mają w domach biblioteki. Pierwszy kontakt dzieci z książkami bierze się z ciekawości, którą odczuwają, widząc grube, oprawione tomy z kartkami, na których widnieją drukowane litery i znaki.

Cieszę się również bardzo, kiedy na spotkaniu, podczas którego podpisuję książki, spotykam czytelników z bardzo zniszczonymi egzemplarzami, które ludzie pożyczali sobie nawzajem dziesiątki razy. Oznacza to, że książka podróżowała, podobnie jak umysł pisarza, kiedy ją pisał.

Książki z oślimi rogami

Nie zawsze wybieram książki do czytania. To one mnie wybierają, wołają do mnie z półek regałów w księgarniach. Kupuję je bez powodu, ale każda z nich daje mi coś ważnego. Ostatnio otworzyłem tomy stojące w sposób przypadkowy w mojej bibliotece. Poniżej zanotowałem fragmenty pochodzące ze stron z oślimi uszami:

Epiktetus i kontrola

"Ze wszystkich istniejących rzeczy niektóre są w naszym zasięgu,inne nie. Te będące w naszym zasięgu to: myśli, impulsy oraz miłość lub jej brak - czyli wszystko to, czego konsekwencją są nasze czyny.

Ale istnieją rzeczy, które powstają bez możliwości naszej interwencji. Rzeczy te zaskakują nas i jesteśmy zmuszeni przyjrzeć się mądrze temu, co się dzieje. Strapieniem dla ludzkiej duszy nie są same fakty lecz raczej sposób, w jaki osądzamy owe fakty.

Nie proś, by wszystko w Twoim życiu działo się zgodnie z Twoją wolą. Módl się, by rzeczy działy się w taki sposób, w jaki powinny się dziać, a zobaczysz, że wszystko jest lepsze niż się tego spodziewałeś."

Manuel Bandeira i rzeka

Bądź jak rzeka, która wpływa
w cichą noc.
Nie lękaj się ciemności nocy.
Bądź lustrem dla gwiazd na niebie.
A jeśli niebo jest ciemne od chmur,
które są jak woda w rzece,
bądź dla nich także lustrem,
bez żalu, w ciszy głębokiej.

Kiedy udaje Ci się pokonać poważne problemy w twoim związku, nie wracaj myślami do ciężkich czasów. Ciesz się, że przeszedłeś kolejną próbę w swoim życiu. Kiedy udaje Ci się uniknąć poważnego wypadku, nie myśl o traumie, którą wywołało to wydarzenie, lecz o cudzie, dzięki któremu przeżyłeś. Kiedy wracasz do zdrowia po długiej kuracji, nie myśl o cierpieniu, które musiałeś znieść. Myśl o błogosławieństwie Boga, dzięki któremu zostałeś uleczony.

Zatrzymaj w pamięci na całe życie wspomnienie dobrych rzeczy które pojawiły się obok trudności. Te rzeczy są dowodem na to, że potrafisz przetrwać próby losu. Dzięki nim zyskasz pewność, że Bóg istnieje i chroni Cię oraz pomaga Ci zawsze we wszystkich sytuacjach.

Khalil Gibran i sztuka dawania

Mówisz: "Daję, ale tylko tym, kórzy na to zasługują".
Drzewa i zwierzęta nie mówią w ten sposób. Dają i dzięki temu żyją, umarłyby, gdyby przestały dawać. Ludzie, którzy zasługują na to, by dostawać od Boga dnie i noce, zasługują także by dostać od Ciebie wszystko, czego potrzebują. Ludzie, którzy zasługują na łyk wody z oceanu życia, zasługują także na to, by napełnić swoją szklankę wodą z rzeki, która płynie w każdym z nas.

Jaki sens ma proszenie kogokolwiek, by zdradził swoje sekrety i został odarty ze swej dumy, skoro nie wiesz na pewno, że ten człowiek potrzebuje pomocy? Zastanów się lepiej, czy zasługujesz na to, by dawać?

Ty, który dajesz, nie spodziewaj się długu wdzięczności, nie zawieraj zbyt bliskiej więzi ze swoimi dobroczyńcami.

Jeśli będziesz myśleć zbyt dużo o tym długu wdzęczności, zwątpisz w końcu w hojność Ziemi i Ojca, którzy mają do zaofiarowania najwięcej darów.

Paulo Coelho

Twoja inspiracja

Styl.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje