No wlasnie gdyby. Gdyby kobiety przestaly wkoncu mowic o bezgraniczneym oddaniu mezowi.. Dzieci,pranie ,gotowanie,praca ii ten brak czasu dla siebie. Wiele razy prosilem aby tego nie robila,abysmy gdzies wyjechali,robili cos innego.U niej rodzina byla najwazniejsza.Teraz wypomina ze byla kucharka,sprzataczka.Przeciez o to nie prosilem,nie az tak .Czy teraz moja zona przrjrzala na oczy?Jestem jej najwiekszym wrogiem.Wiele razy klucilismy sie o to oddanie rodzinie.Zawsze uwazalem ze przesadza.Nigdy nie moglem jej przekonac . A teraz swiat sie wali na leb.Moze szuka kogos lepszego?Czy uwazacie ze znajdzie?
Samotna
Pewnego wieczoru, po męczącym treningu w fitness clubie, kilka kobiet w różnym wieku zamiast od razu wrócić do swoich domów, poszło na kawę do najbliższej cukierni, by przez chwilę poudawać, że żyją w jakiejś fajnej, światowej stolicy, a nie w Warszawie.
Tam, na tle zamierającej ulicy i znudzonego kelnera, porozmawiały o diecie proteinowej, bowiem dwóm z nich pomogła zrzucić po 10 kg, potem chwilę o programie "Magiel towarzyski", że okrutny, potem o filmie "Rewers" Lankosza, który większości się podobał, a Alteredze nie i tłumaczyła dlaczego, a potem (wreszcie) pojawił się temat "mężczyzna w życiu kobiety" i od razu Warszawa stała się trochę bardziej Paryżem z filmu o Amelii.
- Kiedy rozstajesz się z mężczyzną, dzieje się wokół ciebie coś dziwnego - powiedziała J., a jej oczy na moment zmętniały od wspomnień. Alterega przypomniała sobie, że przed dwoma laty J. rozstała się z wieloletnim partnerem i ciągle jest sama. Jakoś nagle było to po niej widać. - Kiedy rozstajesz się z mężczyzną - powtórzyła J. i odstawiła szklankę z colą - ludzie patrzą na ciebie inaczej. Gdy Adam się wyprowadził, powiedziałam znajomym, że teraz jest czas dla mnie, że inwestuję w siebie i następnego dnia zapisałam się na jogę, a w pierwszą sobotę bez niego wsiadłam do auta i pojechałam nad morze. Było wspaniale, pusta plaża, puste molo - jak w szwedzkim filmie.
Odkryłam od nowa miasto, miałam czas dla przyjaciół, więc zaczęliśmy się widywać częściej, ale za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, czułam, że to nie jest to. Jakbyśmy nagle stali się dla siebie obcy. Byli tacy… mili: "Och, plaża zimą musi być boska… na pewno wypoczęłaś… a pogoda była cudowna, prawda?…".
Jakbym nagle została babcią ich wszystkich! Nie rozumiałam tego i dopiero po pół roku jedna z dziewczyn powiedziała: "Ja tego nie kupuję, tego twojego inwestowania w siebie. Po prostu przeżywasz żałobę i szukasz następcy, a wszystko inne to samooszukiwanie się, tak to widzę".
Siedziałyśmy na Chmielnej i papieros wypadł mi z ust na stolik. - Kiedy mężczyzna traci kobietę, to traci kobietę, a kiedy kobieta traci mężczyznę, to z nim cały świat - wtrąciła się A. Jej 35 lat ukryte pod wypielęgnowaną skórą ukryło się jeszcze bardziej. Gdy pokiwała na kelnera, wyglądała na nastolatkę, poza tym miała męża, drugiego.
- Ja straciłam właściwie wszystkich przyjaciół po rozwodzie. Miałam trzydziestkę, w jednej chwili stałam się wolna i niepotrzebna. Samotnego faceta łatwo zaprosić na kolację, to nawet ekscytujące, można go pocieszać, przedstawiać koleżankom z firmy i tak dalej. Ale samotna przyjaciółka?
Znajoma powiedziała mi wtedy: "Słuchaj, umówmy się na mieście, rozumiesz, w domu jest D. (miała takiego gburowatego męża), a ty nie masz nikogo, więc on nie miałby z kim rozmawiać i nudziłby się z nami". Rozumiecie? W gruncie rzeczy bała się, że gdy pójdzie do kuchni, ja rzucę się na tego jej grubasa i posiądę go na ich kanapie.
Samotna kobieta w oczach przyjaciółek zamienia się w puszczalską! Kiedy kwadrans później przestały się śmiać, A., najmłodsza z nich, z arytmetycznym szaleństwem na głowie i dobrą perspektywą w firmie farmaceutycznej, powiedziała: - Samotna? Nigdy więcej! Po Damianie znajome dziewczyny zaczęły mnie umawiać z jakimiś nieudacznikami. Pierwszy raz poszłyśmy do baru sushi, a tam dołączył do nas dziwny człowiek w okularkach. Cały czas wycierał te okulary i mówił, że nie lubi japońszczyzny. Siedział na wprost mnie, a gdy wychodziliśmy, znajoma powiedziała mi na ucho: "Daj mu swój numer, widzisz, że on nie wie, jak o niego poprosić!".
To był jakiś współpracownik jej siostry, informatyk chyba. Byłam tak skołowana, że zapisałam mu ten numer, a on zapytał: "A po co mi go dajesz?". Potem takie historie przytrafiały mi się notorycznie.
Ci faceci byli… jest taka kategoria chłopaków, których w ogólniaku nikt nie chce wybrać do drużyny. To był ten sort. Gdy jesteś sama, ludzie myślą, że weźmiesz cokolwiek, jakbyś nagle stała się przeterminowanym lekiem, który trzeba wypchnąć z magazynu po kosztach!
Alterega wyobraziła sobie A. jako wielką pigułkę i uśmiechnęła się, a A. przejrzała się w szklance i dokończyła: - Wreszcie miałam tego dość. Pojechałam na wakacje do Turcji, sama, i zrobiłam sobie zdjęcie z jednym facetem z hotelu, i wysłałam do wszystkich znajomych jako kartkę pocztową. Dałam facetowi na imię Andy i angielski paszport. Śmiałam się do łez, gdy rysowałam na niej serduszka. Naraz zrobiło się jakoś cicho. Kelner zapytał, czy chcą już rachunek, a Alterega pomyślała, że nigdy nie słyszała smutniejszej historii.
Potem J. wyjęła elektronicznego papierosa, zaciągnęła się i powiedziała: - Rzecz w tym - puściła bezwonny dym - że wszyscy mieli rację. Szłam po plaży i myślałam, jakby to było wspaniale spotkać kogoś, kto po pięciu latach nie powie mi, że nigdy nie był we mnie zakochany. Tymczasem lało jak diabli, a ja wdepnęłam w psią kupę. Idziemy?
Gdy kilka znajomych kobiet opowie sobie o toksycznych rodzicach, nie dzieje się nic. Gdy kilka znajomych kobiet pójdzie jeszcze dalej i opowie sobie o udawanych orgazmach (cóż może być bardziej intymnego) - również nie dzieje się nic. Gdy kilka znajomych kobiet opowie sobie o samotności, też nic się nie dzieje, ot, rozchodzą się niepewnym krokiem, jak to zwykle bywa po operacji na otwartym sercu.
Monika Piątkowska
PANI 9/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Monika Piątkowska
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
ostatnio nachodzi mnie refleksja, czy nie warto by bylo... więcej
Reklama
Wasze komentarze (47)
-
01.01.2011 (20:22)Jestem w bardzo trudnej sytuacji.Moja zona chce mnie zostawic.Zrobilem cos ,czego nie moze mi wybaczyc.Nigdy bym tego nie zrobil gdyby..........
No wlasnie gdyby. Gdyby kobiety przestaly wkoncu mowic o bezgraniczneym oddaniu mezowi.. Dzieci,pranie ,gotowanie,praca ii ten brak czasu dla siebie. Wiele razy prosilem aby tego nie robila,abysmy gdzies wyjechali,robili cos innego.U niej rodzina byla najwazniejsza.Teraz wypomina ze byla kucharka,sprzataczka.Przeciez o to nie prosilem,nie az tak .Czy teraz moja zona przrjrzala na oczy?Jestem jej najwiekszym wrogiem.Wiele razy klucilismy sie o to oddanie rodzinie.Zawsze uwazalem ze przesadza.Nigdy nie moglem jej przekonac . A teraz swiat sie wali na leb.Moze szuka kogos lepszego?Czy uwazacie ze znajdzie? -
27.10.2010 (06:54)A po co komu baba,,, już lepiej chodowac świnię!!!!
kobieta nie potrafi kochać... :( -
-
27.10.2010 (02:36)~IzaDla mnie facet jest tylko dodatkiem do mojego swiata.Facet rzecz nabyta,raz jest raz go nie ma,a ja zyje dalej.Poza tym nawet bedac w zwiazku jakas jego czesc (tego swiata) jest tylko MOJA.Kobiety dla ,których facet jest całym swiatem sa niespełnione jako ludzie,zwykle bez pasji ,ambicji i szacunku wobec włąsnej osoby.Wszystko co robia ukierunkowane jest by słuzyc facetowi.Załosne,aczkolwiek faceci wola takie kobiety wiadomo dlaczego:)
CZYLI WLASNIE DALAS ODPOWIEDZ WSZYSTKIM KOBIETA DLACZEGO FACET UKRYWA TO CO CZUJE
jak powiedzialas "raz jest raz go niema" powinnas dodac ze tak samo mezczyzni traktóją kobiety a przynajmniej ich spora czesc niestety dla was to wlasnie na takich facetów najczesciej lecicie za takim typem sie uganiacie i bijecie miedzy soba
i moze to ironicznie zabrzmi ale czytajac artykól i wszystko wychodzi na to ze jestescie same sobie winne i jestescie siebie warci wszyscy.macie dziesiątki zwiazków z miłosci i zakochania które rozpadają sie jak domki z kart a pomimo tych wszystkich przykładów doswiadczonych na was samych wciaz wiezycie w miłość i to ze uczucia są wieczne.
wiec albo jestescie wszyscy tak niwni albo tak żałośni
ja przynajmniej wiem ze ze uczucie predzej czy puzniej wygasnie,pozostanie codziennosc wzajemny szacunek i akceptacja,przywiązanie i zrozumienie,
a przedewszystkim zaakceptowanie wzajemnych wad i zalet -
26.10.2010 (21:02)wiesz niektóre osoby są po prostu bez zasad, bez jakiejkolwiek moralności, bez wstydu, nieuczciwe, zimne i wyrachowane- przykładowo sfrustrowane, prefidne zawistne kobiety które wciskają się cudzym facetom do łóżka tylko po to aby podnieść sobie samoocenę i poczuć że ktoś jeszcze chce je przelecieć, albo poczuć się fajnie że dołożyły innej kobiecie..to wstrętne, żałosne i desperackie ale tak to z ich strony wygląda...Faceci też nieraz kryją swoje prawdziwe oblicze, umieją sie dobrze maskować, mogłaś nie znać jego prawdziwych intencji, może od dawna snuł jakies plany o zdradzie, innym życiu, może taił swoje prawdziwe odczucia wobec twojej osoby, więc nawet rzekomo dobry kochany partner może okazać się bezdusznym bydlakiem, który bez mrugnięcia okiem potrafi ugodzić nożem prosto w serce
~jazdecydowanie za bardzo:(ale tak właśnie wyobrażałam sobie związek małżeński. rozstaliśmy sie po 13 latach:(
-
26.10.2010 (20:18)Nie wiem co pisali inni, bo jestem leniwy i nie chce mi się czytać.
Piszecie że kobieta tracąc faceta traci cały świat. A ja wam powiem, że to działa w obie strony wszystko zależy od stopnia zaangażowania. Ci którzy wkładają w związek całe życie tracą wszystko, inni po prostu dobrze się bawią i nawet gdy zawinią uważają że są pokrzywdzeni. Czasem mi się wydaje że tylko te kobiety które mówią wprost że chcę być sponsorowane nie kłamią. Wiadomo o co chodzi. Inne udają że wszystko jest w porządku i grają rolę żony jak się uda do końca życia. chore to wszystko ale taki jest ten świat. Role się wyrównały to co robili faceci robią i kobiety w stosunku 50/50, tylko jedna i druga strona widzi to inaczej.












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli