zazdroszczę
Nieobecni
Jest tania - wystarczę parę kieliszków, wszystko jedno czego, do tego jakaś spokojna kuchnia albo kat w kawiarni i kilka kobiet, które lubią albo przynajmniej nie pamiętają, za co się nie lubią.
Czasem, gdy trudno zacząć, przydaje się odrobina wspólnych wspomnień, jakieś blade obrazy z przeszłości, do których można się odwołać, ale ten warunek nie jest konieczny - Alterega nazywa ową grę resetem i uważa, że bez niej świat byłby już nie do zniesienia.
Zupełnie jakby na wszystkich kanałach telewizyjnych puszczano tylko polskie seriale, w dodatku te rodzinne, kręcone w kuchni i przedpokoju, z rozmową doklejoną do sceny wkładania butów. Dlatego jeśli ma okazję, za nic nie przepuści tej zabawy i z tej przyczyny siedzi teraz w zadymionej kuchni, słuchając, jak kobieta, którą pierwszy raz widzi na oczy, mówi: - Faceci mają mózg wielkości fistaszka, a to dlatego, że na to ich "ja, ja, ja" nie potrzeba więcej...
Przedmiotem zabawy są mężczyźni, a jej istotą, by mówić o nich wszystko to, czego nie zapisuje się nawet w pamiętniku. - Oczywiście ci wyżej ustawieni nie mają nawet takiego. Oni przecież nie używają już "ja", czekają tylko, aż inni powiedzą im "ty, ty, ty". Do tego nie potrzeba mózgu, wystarczają uszy.
Alterega się śmieje. - Szef? - pyta, a nieznajoma kiwa głową. - Były. Uważał, że Bóg jest mężczyzną i to ma coś wspólnego z nim samym. Zredukowali go na wiosnę. - Każdy facet tak uważa - mówi inna, o której Alterega wie jedynie tyle, że ma na imię Joanna, pracuje w finansach i dobrze sobie radzi (spośród wszystkich kobiet przy stole zna tylko jedną - gospodynię).
- Miałam chłopaka, który mawiał: "Świat to ja", i panicznie bał się pająków. Zdradzał mnie z dziewczyną z pracy i sądził, że to się nie wyda. Tak jakby świat nie składał się ze znajomych, którzy zawsze pojawiają się w najmniej spodziewanym miejscu. Toteż gdy któregoś razu wrócił do domu, zastał mnie z nią przy stole w kuchni. "Świat to pająk, mój drogi", powiedziałam. Lubię przypominać sobie jego minę. Mieszkanie było moje, dałam mu godzinę na wyprowadzkę - opowiada lekkim tonem, a śmiech drga jej na ustach jak budyń.
- Zapomniał kilku płyt - kończy - a kiedy ustaliliśmy termin ich odbioru, zostawiłam go sam na sam z moim nowym facetem. Szukał ich na półkach, a nowy proponował mu kawę z ekspresu. Cudowna, filmowa chwila. Tak, kiedy kobiety bawią się w resetowanie, zemsta na mężczyznach jest pierwszym ulubionym tematem. Tuż przed mężczyznami jako takimi, a konkretnie przed kwestią, czy warci są zachodu, tej pogoni.
- W ostatecznym rozrachunku dostajemy kogoś, kto mówi: "Nie lubię twojej matki" - dodaje gospodyni i stawia na stół grzane wino. - A co gorsza, ja też nie lubię jego matki. I oto do czego doszliśmy po siedmiu latach bycia razem. - Kiedyś kobieta traciła złudzenia po ślubie - wtrąca ta w skórzanej kurtce na szyfonowej bluzce, Anka, 33 lata - a teraz nie ma nawet czego tracić. Popija wino i dodaje: - Mamy z sobą za wiele wspólnego. Wcale mnie nie dziwi, że mężczyźni odmawiali kobietom prawa do pracy. Nie chcieli, żebyśmy widziały, jak płaszczą się przed szefami, jak boją się o stołek albo plotkują na korytarzu. W moim dziale jest trzech facetów i wszyscy wazeliniarze. Umawiałam się kiedyś z chłopakiem z firmy, ale nic z tego nie wyszło. Cały czas rozmawialiśmy o pogłoskach i kadrach, w sumie mieliśmy nawet podobne zdanie, ale było tak, jakbym poszła na randkę sama ze sobą albo ze swoim notesem.
- Miałam przyjaciółkę, która pracowała z mężem w jednej firmie - opowiada ta spod okna i zawiesza głos. - Po pięciu latach rozwiedli się. - Smutne. - Parę miesięcy później spotkałyśmy się na kawie. Powiedziała, że największym problemem było dla niej oglądanie swego męża w relacji z szefem. Był jego totumfackim, prawą ręką. "Starał się o niego bardziej niż o mnie. Pamiętał, kiedy szef ma urodziny, a nie pamiętał, kiedy ja. Trudno o tym zapomnieć".
Nie wiedziałam nawet, jak ją pocieszyć. - Małżeństwo to sztuka zamykania oczu - mówi Alterega i chrupie krakersa. - Ale czy do zamykania oczu konieczne jest małżeństwo? Cisza, która zapada po tych słowach, ma w sobie coś fi lmowego. Z pięciu kobiet, które siedzą przy stole, trzy są mężatkami. Ta najładniejsza, i wydaje się najtwardsza, zaczyna się śmiać.
- Wręcz odwrotnie - zaznacza. - Pamiętam noc z pewnym chłopakiem, rodzice wyjechali, pusty dom, byliśmy wtedy studentami. Przygotowałam wszystko: kolację, film, w końcu kochaliśmy się. Pierwszy raz. Było romantycznie, przy łóżku kieliszek wina. Podniósł się, upił łyk i powiedział: "No i jaki byłem?". Wyobrażacie sobie? Ja obok niego, goła, a on pyta, jaki był? Uznałam wtedy, że jeśli chodzi o facetów, nic mnie już nie zaskoczy. - I co? - Pobraliśmy się. Doszłam do wniosku, że nic gorszego już od niego nie usłyszę, i poczułam się spokojna, bezpieczna. - Tak. Faceci potrafią dać kobietom poczucie bezpieczeństwa - odzywa się Alterega. - Właśnie.
Monika Piątkowska
PANI 1/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Monika Piątkowska
-
Wasze komentarze
Polecamy
Reklama
Wasze komentarze (9)
-
02.01.2011 (00:38)ManiekW ubiegłym roku 2010 zresetowałem swoje małżeństwo po 20 latach . Tak ograniczonego umysłowo babska nie widziałem . Gdy ją poznałem była nawet do rzeczy. Zgłupiała przy koleżankach. Teraz błoga cisza i spokój. I tak do końca mych dni.
zazdroszczę -
01.01.2011 (22:31)W ubiegłym roku 2010 zresetowałem swoje małżeństwo po 20 latach . Tak ograniczonego umysłowo babska nie widziałem . Gdy ją poznałem była nawet do rzeczy. Zgłupiała przy koleżankach. Teraz błoga cisza i spokój. I tak do końca mych dni.
-
-
01.01.2011 (21:59)Nie dotyczy to oczywiscie wszystkich kobiet ale ogromna wiekszość to towar ktory za kasę zrobi wszystko.Rozwali zwiazek najbliższej przyjaciółce by zając jej miejsce,bedzie sypiac z żonatym facetem by udowodnic ze jest lepsza od żony.Mężczyzna dla takiej kobiety to materiał do manipulowania i też czesto materiał genetyczny z uwagi na stan posiadania.Reasumujac to kosciól katolicki nigdy by nie przetrwał gdyby tam wpuszczono kobiety ,proste ze kobietę trudno nazwać czasem człowiekiem bo potrafi gorzej skrzywdzić psychicznie i fizycznie niz niejeden najgorszy facet.
-
01.01.2011 (21:41)Dałem kobiecie całą miłość na jaką było mnie stać, dawałem kwiaty bez okazji, nie jakiś gożdik ale 30 a nawet 100 Róż... była zachwycona, dostawała co chciała, byłem miłością jej życia cudownym mężczyzną przy którym czuła się bezpieczna i wolna. Jej poprzedni facet ją bił i poniżał... I pewnego pięknego dnia okazało się, że jest ktoś lepszy... Więc proszę przestańcie Drogie Panie opowiadać jak my was krzywdzimy bo Wy wcale nie jestście lepsze. Pracuję z kobietami i czasem żal patrzeć jak się (...)przed szefem czy szefową. sam mam szefową... Na to kto jest kim nie ma wpływu płeć tylkojakim jest się człowiekiem i ile ma się szacunku dla siebie, a to przenosi się wprost na szacunek do innych. Pozdrawiam
-
01.01.2011 (21:41)Większości paniom wystarcza kieliszek a plotą takie bzdury jak nic. A jeszcze szybciej ściągają majtki. A po powrocie do domu zastają swoją rzeczywistość czyli Pimpusia z browcem na wersalce.











Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli