Przejdź na stronę główną Interia.pl

Romantyczny gest

Jesteśmy romantyczni? Ani trochę. Wiecie to, prawda? Wiecie, a jednak oczekujecie od nas tych wszystkich sentymentalnych gestów: paczuszek słodko opakowanych i niespodziewanych wypadów w romantyczne miejsca oraz płatków kwiatów sypanych tam, gdzie macie stąpać, a także pamiętania o tych wszystkich nudnych szczegółach, które wiążą się z pierwszym pocałunkiem, pierwszą randką, nie mówiąc o pierwszym powiedzeniu sobie "tak".

To ostatnie to oczywiście żart. Niezbyt udany, w ogóle uważacie, że nasze żarty nie są zbyt udane, więc wolimy nie żartować o romantyzmie.

Reklama

A szczerze: nie mamy pojęcia, o co chodzi z tymi pierwszymi razami, datami, upamiętnianiem i tak dalej. Niemniej przyjmujemy do wiadomości, to znaczy ci sprytniejsi z nas przyjmują: skoro wam na tym zależy, więc pamiętamy. Ponieważ jesteśmy sprytniejsi, mamy do tego aplikację w telefonie, która przypomina dzień wcześniej.

Tym jeszcze sprytniejszym przypomina tydzień wcześniej, co zostawia czas na znalezienie prezentu, rodzi jednak ryzyko, że znowu się zapomni. To znowu był żart! Cóż robić, wciąż żartujemy, ale postaram się powstrzymać. Wracając do tego romantyzmu. Szczerze, to naprawdę mamy z nim kłopot.

Owszem, są ściągi, ale marna z nich pociecha. Jeśli piszą je faceci, to wciąż żartują: "Zaskocz ukochaną własnoręcznie zrobioną szarlotką. Nie wiesz, jak zrobić szarlotkę? Weź 12 jaj, wbij do miski, wytrzyj z podłogi sześć jaj, z którymi nie trafiłeś do miski..." - i tak dalej. Kończy się tym, że jak każdy facet masz dwie lewe ręce, więc wszystkie jaja lądują poza miską, pędzisz do cukierni kupić szarlotkę i wmawiasz kobiecie, że sam upiekłeś. Będzie zachwycona, wmawia autor facet.

Ja wątpię, bo sam potrafię odróżnić prawdziwą szarlotkę od kupionej, więc ona też potrafi, widzę tu nieuniknioną katastrofę.

A te wszystkie porady o rozstawionych w domu świecach prowadzących do sypialni, w której czeka schłodzony szampan i łóżko. Wiem, co się za nimi kryje. Proste równanie matematyczne: seks to iks, do którego należy dojść, te świece i szampan to składowe równania, a faceci biedzą się teraz nad nim i zastanawiają, ile tych świec ma być? Wystarczą cztery? A może osiem? Czy kolor świec lub rozmiar mają znaczenie? Czy jedna duża świeczka liczy się jak osiem malutkich? I dlaczego w przepisie nie ma na ten temat ani słowa?

Naprawdę nikt nie rozumie, że dla faceta to czarna magia! W dodatku świeca to przecież potencjalne zagrożenie pożarowe, należałoby ją jakoś zabezpieczyć, bo jeśli się przewróci, iskra spadnie na dywan. Nie lepsze byłyby - bo ja wiem - małe latareczki diodowe?  Lepsze. A są romantyczne czy nie są? A czemu nie są? Setki pytań, znikąd odpowiedzi, jeszcze gorzej niż z tą szarlotką.

Zostawmy to, ściągawki pisane przez kobiety wcale nie są jaśniejsze. One chyba uważają, że mężczyźni w lot chwycą pomysł: narysuj ukochanej serce na śniegu, a potem powiedz, żeby wyjrzała przez okno. Pięknie, pięknie, ale nie ma śniegu i nie wiadomo, czy - powiedzmy na walentynki, będzie. A jeśli ukochana wraca wieczorem i nie dojrzy serca, bo za oknem ciemno? Znowu setki pytań, znowu znikąd odpowiedzi.

Autorom komedii romantycznych nie w głowie zastanawiać się nad tymi drobnymi technicznymi szczegółami. O nie! Oni po prostu każą facetowi włazić na balkon po drabinie, a przecież można się zabić. Albo każą mu się nauczyć portugalskiego w dwa tygodnie - tak, to bardzo piękny film To właśnie miłość, sam go uwielbiam - ale to niemożliwe.

I Colin Firth jest uroczy, ale czy naprawdę sądzicie, że ktokolwiek jest w stanie w ciągu dwóch tygodni opanować portugalski w stopniu umożliwiającym oświadczyny? Nie mówiąc o tym, że bilet do Lizbony na święta trzeba zamówić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a w ostatniej chwili to najwyżej do Radomia da się polecieć. Jednym słowem klapa!

Gdy jednak zobaczycie tego Colina Firtha, uważacie, że skoro on potrafi, każdy tak może. Jednak muszę się pochwalić, że jestem uważany za w miarę romantycznego. Mężczyźni zazdroszczą mi i zapytaliby, jak to robię, gdyby pytanie o takie sprawy było praktykowane. Ale nie jest.

Kobiety zaś mają dobrą opinię, którą wyrażają, mówiąc tęsknie: "Gdyby mój facet taki był". Sprawia to, że lubi mnie wyjątkowo mało mężczyzn. Mój sekret jest prosty: to przypadek. Uratowałem kilka małych kotków i piesków i zjawiłem się z nimi w domu, co miałem robić, gdy się przyplątały. Kupiłem ładną obrączkę, znalazła się w okazyjnej cenie. Kompletnie nie skojarzyłem, że akurat wypadała okrągła rocznica ślubu.

Zaproponowałem wypad do Barcelony i kto mógł przypuszczać, że tanie bilety będą akurat na rocznicę naszego poznania. Kiedy więc pytają mnie, jak być romantycznym, odpowiadam skromnie: wystarczy odrobina szczęścia. Ani trochę nie przesadzam.

Twój STYL 2/2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje