Masz romans na bank
Pisałam już o tym, że mamy największą w Europie liczbę lewych rencistów. Wszyscy deklarują, że katechizm rządzi ich życiem, ale "Koń jaki jest, każdy widzi".
W Dekalogu nie ma osobnego przykazania: nie oszukuj, jednak można podciągnąć to pod kradzież. Lewa renta jest wypłacana z naszych podatków, to mnie wkurza. Wolałabym, żeby odebrana nam krwawica szła na chore dzieci.
Lewi renciści uważają, że mają prawo do oszustwa, bo nie załapali się na transformację, bo mają mniej niż ci z naprzeciwka, którzy ciągle kupują nowe meble, gadżety i ciuchy. Bardzo łatwo usprawiedliwić siebie, krzycząc pod gmachami różnych urzędów: Złodzieje! Złodzieje! Nie twierdzę, że wśród rządzących ich nie ma, sądzę jednak, że ich procent jest mniejszy – bo publiczne osoby są na celowniku – niż wśród tak zwanego ludu palącego opony.
Może jest różnica w skali złodziejstwa, bo ktoś bliżej władzy ma większe możliwości, twierdzę natomiast, że duża część narodu kradnie, co popadnie i co leży niepilnowane. – Jak mogłaś zostawić torebkę? – dziwią się dziewczyny, bo jasne jest, że jeśli zostawiłaś ją na krześle, idąc do toalety w kawiarni, to sama jesteś sobie winna. Nie ukradł jej profesjonalny złodziej.
To lewy złodziej, amator, który ma oczy szeroko otwarte. Dał ci nauczkę! Gdy furtka jest otwarta, a w ogrodzie stoi kubeł z plastiku, znika jak sen. Na ankietę z pytaniem: Czy jesteś oszustem?, albo: Czy czujesz się złodziejem?, lewy rencista i złodziej amator odpowiedzieliby, że nie, nigdy w życiu! Bo kradną politycy i bogaci. Taka to pokręcona moralność.
Za największy grzech uchodzi zdrada cielesna. Niedawno ukazał się w naszym kraju pierwszy raport CBOS-u na ten temat. Mogę sobie wyobrazić „szczerość”, z jaką odpowiadano na pytania. Chodziło o romans albo pojedynczy numerek, o niewierność połączoną z konsumpcją. Cielesną. Co nie wyklucza zjedzenia kolacji przed lub po akcie. Jak w każdej sprawie, tak i w tej są dwie szkoły, otwocka i falenicka.
Jedni jedzą przed konsumpcją erotyczną, żeby nabrać sił i wprowadzić się w nastrój, inni po zjedzeniu big maca czują się ociężali, a jeśli myślą o łóżku, to w kontekście snu. Wtedy, żeby „się wzniecić”, trzeba obejrzeć film na kanałach tylko dla dorosłych. Tu wprowadzi się nas w klimat bzykania.
W Dekalogu na ten temat są aż dwa zakazy: Nie cudzołóż oraz: Nie pożądaj żony bliźniego swego. O mężu nic! Pierwszy stanowczo zakazuje cudzołożenia zarówno singla z mężatką, jak też żonatego z singielką. A czy dwie pary małżeńskie umawiające się przez internet na seks w kwartecie cudzołożą? Ofert w sieci jest sporo. Większość propozycji składają faceci.
Nowością są zdeklarowane mężatki, mówi o tym seksuolog, prof. Izdebski. Często żona „wisi” w sieci, za zgodą męża pokazuje twarz i resztę. Kto ma ochotę na skok w bok, może przebierać. Drugi zakaz dotyczy myśli. A jak tu nie pożądać, skoro atrakcyjna żona bliźniego też chce? Wyraża to wprost, nie owijając wdzięków w bawełnę. Przeciwnie, są doskonale widoczne pod tym nowym rodzajem materiału lekkim jak mgiełka. A z kolei twój nowy doradca bankowy daje do zrozumienia, że uff, gorąco, męczy się w służbowym garniturze, zdejmuje na chwilę marynarkę, pod koszulą rysują się mięśnie. Chyba zdjąłby dla ciebie służbowy uniform.
Przy okazji napomyka, że chodzi na siłownię. Porównujesz jego szerokie ramiona i płaski brzuch ze swoim brzuchaczem siedzącym przed telewizorem. Jesteś wyposzczona, seks w waszym związku jest jak ostatnie krople deszczu, który przestaje padać. Chciałabyś ulewy! Przecież to nie zdrada, na razie „do niczego nie doszło”, wszystko odbywa się w sferze myśli. To ma być grzech?! Jakiś niedzisiejszy ten Dekalog!
Każdy go sobie unowocześnia, przystosowuje do potrzeb. Ciągle nasuwają ci się pytania związane z kontem. Nic dziwnego, Ameryka plajtuje, frank się umacnia albo waha, ropa tanieje, benzyna drożeje, radzisz się, co robić, akcje czy obligacje, fundusze strukturalne, a może fundusz gotówkowy? Przy okazji podszkoliłaś się z bankowości. Nic tak dobrze nie działa na umysł jak flirt z fachowcem. Doradca nie powinien spotykać się z klientką na gruncie prywatnym. Pożądanie jednak bierze górę. Romans masz jak w banku!
W takiej sprawie jak zdrada często oszukujemy samych siebie, nie tylko partnera. Jak więc pytać, by dostać choć trochę wiarygodne odpowiedzi? CBOS-owi chwała za to, że ruszył temat. Ludzie są przyzwyczajeni do fałszu i oszustwa, a więc uzyskanie prawdziwych odpowiedzi to zadanie prawie niewykonalne. Badani wiedzą, że służby i agencje wywiadowcze bez umiaru podsłuchiwały i podsłuchują wszystko, co się rusza. Kto tam wie, kim jest ankieter? Socjologowie także o tym pomyśleli.
Sondaż przy tym drażliwym pytaniu wprost dotyczącym zdrady – czy tak, czy nie? – przeprowadzano bez udziału ankietera. Przyznało się 14 procent. Potem zadawano podchwytliwe pytania nie wprost i wtedy wynik wzrósł do 25 procent. Z sondażu wynika też, że częściej zdradzają mężczyźni niż kobiety. To dyskryminacja! Mężczyźni chwalą się zdradą jak sukcesem, podczas gdy kobiety trzymają język za zębami. A w ogóle to wszyscy zdradzają się raczej przelotnie i dlatego małżeństwo na tym nie cierpi, zwłaszcza gdy druga strona nie wie. Zdrada leży w szarej strefie naszych związków.
Krystyna Kofta
Twój STYL 10/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Krystyna Kofta
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli